niedziela, 22 grudnia 2019

Rozdział 33

RANO 10:00
VIOLETTA
Obudziłam się wtulona w Leona. Przez moment nie wiedziałam, dlaczego się znalazłam w takiej sytuacji, ale po chwili sobie przypomniałam, że nie potrafiłam zasnąć i dlatego się tu znalazłam. Leon jeszcze spał a ja chciałam wstać i zejść do kuchni, aby zrobić śniadanie. Już miałam wstawać, kiedy poczułam, że ktoś mnie mocniej obejmuje. A tym ktosiem był oczywiście Leon, bo któż by inny.
- Zostań jeszcze chwile
- Leon, nie mogę. Muszę zrobić małemu śniadanie bo pewnie zaraz przyleci i powie, że jest głodny
- No dobrze. Nie będę się narzucał - posmutniał
- Leon posłuchaj - odwróciłam się do niego - Ja widzę, że się bardzo starasz i doceniam to, ale sam mówiłeś, że od małych zmian i od kilku miłych słówek, nie zacznę Ci na nowo ufać. Na odzyskanie zaufania potrzeba czasu. Widzę po twoim zachowaniu, że w jakimś stopniu zależy Ci na mnie. I jeśli to jest tak jak to widać, to na prawdę nie wystarczy kilku dni. Jeśli uznam, że już ufam Ci na tyle, by było coś między nami to zostaniesz o tym poinformowany - uśmiechnęłam się - Teraz jedynie mogę zaoferować Ci znajomość. Może tak być? - zapytałam z nadzieją, że się zgodzi
- Bardzo trafne słowa. Nie spodziewałem się takiego wykładu, ale myślę że ze względu na moją obecną sytuację i na to jak bardzo sobie już nagrabiłem, ta opcja jest chyba najlepsza ze wszystkich - uśmiechnął się szeroko - Ale mogę liczyć na częste spacery? - zapytał z nadzieją
- A tą propozycje to muszę przemyśleć - wstałam z łóżka i skierowałam się do wyjścia z pokoju i stojąc już przy drzwiach powiedziałam - Wstawaj leniuchu. Pomożesz mi ze śniadaniem, bo nie wiem co mała lubi jeść - zaśmiałam sie i wyszłam
Kiedy byłam już w kuchni zobaczyłam na stole talerz z kanapkami a obok karteczkę z wiadomością od reszty ekipy
Hej Vilu. Wybacz, że tak szybko się zwinęliśmy, ale zobaczyliśmy, że tak słodko śpicie z Leonem, więc nie chcieliśmy was budzić. Zrobiłam śniadanie dla was i dla dzieciaków. Mam nadzieję, że będzie smakowało. Całuski Fran i reszta
Po chwili usłyszałam tupot czterech małych nóżek i wesołe krzyki. Do kuchni weszli Isa i Jorge.
- Co na śniadanie Violu? - zapytał mój mały braciszek i w ty samym momencie wszedł Leon 
- A łóżko pościelone? - zapytałam
- Nie - odpowiedział 
- No to na co czekacie? Szybko do pokoju, bo nie dostaniecie śniadania - powiedziałam a dzieciaki szybko pobiegły na górę
- A ja dostanę śniadanie? - zapytał Leon podchodząc do mnie
- A łóżko pościelone? - zachichotałam
- Oczywiście. Ja zawsze po sobie ściele
- No to może dostaniesz jedną kanapeczkę - odsunęłam się na bezpieczną odległość od Leona
- Viola masz może jutro czas?
- Musiałabym sprawdzić grafik jak pracuję. A czemu pytasz?
- No bo chciałem Cię gdzieś zabrać. Ale jak nie masz czasu to w porządku - powiedział a ja w tym czasie sprawdziłam
- Mam jutro ranną zmianę, więc po południu będę wolna
- A no to super. A będziesz miała może ochotę gdzieś ze mną wyjść?
- Jeśli nie będę bardzo zmęczona, to chętnie gdzieś z tobą wyjdę
- Byłoby super Violcia - spojrzał na zegarek - Ja już będe musiał lecieć, bo się umówiłem - powiedział, a ja poczułam uczucie zazdrości i posmutniałam a Leon najwyraźniej to zauważył, bo podszedł do mnie i zaprowadził mnie do salonu na kanapę i złapał za dłonie -Nie smuć się. Jeśli chcesz wiedzieć z kim się umówiłem, to nie widzę przeszkód, żeby Ci powiedzieć. Umówiłem się z ciocią, ponieważ chciała się zobaczyć z Isą i zabrać ją do siebie na kilka dni.
- Rozumiem, ale nie wiem czemu mi to mówisz - zarumieniłam się lekko
- Dlatego, że widziałem, że jesteś zazdrosna, kiedy powiedziałem, że się z kimś umówiłem
- A ta ciocia to od stronty mamy czy taty?
- Od strony mamy. Odkąd się dowiedziała, że rodzice sobie wyjechali z kraju i zostawili mi Isę to bardzo dużo zaczęła mi pomagać. Sama nie mogła uwierzyć w to, że ta sobie ot tak wyjechali
- No nie fajnie z ich strony. Zostawili swojemu nastoletniemu synowi swoje kilkuletnie dziecko, kiedy ono w tym czasie powinno być z rodzicami. Mam nadzieję że przez brak rodziców nie wyrośnie na łobuziarę. Wierzę, że kiedy dorośnie będzie silną dziewczyną
- Mam nadzieję, że będzie tak silna jak ty. - powiedział Leon - Isa! - zawołał swoją siostrę, która w kilka sekund znalazła się w salonie - Leć po plecaczek i idziemy do domu się przebrać i spakować, bo jedziesz na kilka dni do cioci Alex
- Jupii! - ucieszyła się, a ja się zaśmiałam z jej reakcji
- Dobra. To my lecimy. A co do jutra to się jeszcze dogadam. Dziękuję za miło spędzony wieczór
- Ja dziękuję, że przyszedłeś - zarumieniłam się
- Cała przyjemność po mojej stronie. Do zobaczenia Piękna - uśmiechnął się i wyszedł a ja postanowiłam posprzątać po imprezie i zrobić coś na obiad.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ (16:00)
Właśnie skończyłam sprzątać. Jestem taka zmęczona, że nie mam siły gotować, więc postanowiłam, zamówić pizze. Po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi . Poszłam otworzyć i bardzo się zdziwiłam kiedy zobaczyłam Mike'a
- Należy sie 15 dolarów - powiedział i spojrzał na mnie  - O. Hej Viola
- He Mike. Nie wiedziałam, że pracujesz jako dostawca
- No bo oficjalnie nie pracuje. Czasem tylko dorabiam lub zastępuję mojego brata . Normalnie to pracuje w kancelarii taty.
- Jesteś prawnikiem?
- Nie. Pracuje tam jako sekretarz lub asystent
- Rozumiem. - zabrałam od niego pudełko z pizzą i wręczyłam odliczoną kwotę
- Muszę już lecieć. Smacznego - powiedział i odszedł w stronę samochodu a zamknęłam drzwi i skierowałam sie do salonu
- Jorge! Obiad - mały ,,przyleciał" do kuchni i razem zasiedliśmy do stołu.

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Czy ktoś tu jeszcze zagląda

Witam serdecznie. Chciałabym się dowiedzieć, czy ktoś tu jeszcze zagląda, ponieważ nie wiem czy jest dalej sens w prowadzeniu bloga. Wiem że Was zawiodłam, za co bardzo przepraszam. Ale jeśli ktoś to jeszcze czyta i czeka na kolejny rozdział to zapraszam do napisania w komentarzu czy czeka na rozdział czy mam skończyć bloga. Pozdrawiam :) 

piątek, 26 lipca 2019

Rozdział 32

VIOLETTA
Chłopaki długo nie wracali z kuchni. Już miałam po nich iść, ale Ludmiła się odezwała
- o jest między tobą a Leonem?
- Nic. A co ma być? Znasz naszą historię
- No znam, ale chciałabyś, żeby coś było. Prawda? - nie odezwałam się - Widziałam twoje oczy, kiedy siedziałaś w jego objęciach na pufie. Walcz o niego i daj mu szansę. Fran mówiła, że Diego jej powiedział, że Leon się zaczął starać i że nie jest już taki jak wcześniej.
- No ale ja nie wiem czy tak potrafię od razu z nim być. Zobaczymy jak bardzo się będzie starał, aby między nami znów coś było. - w tym momencie weszli chłopaki i wręczyli nam po kubku gorącej herbaty - Widzę, że już się zaprzyjaźniłeś z moją kuchnią Leonie - zażartowałam
- Ależ oczywiście, że tak. Z twoją sypialnią również bym się zaprzyjaźnił - on również zażartował a ja spojrzałam ukradkiem na Ludmi, która mrugnęła i delikatnie się uśmiechnęła
- A nad tą opcją, to ja się zastanowię - zachichotałam i w tym momencie weszła reszta ekipy
- No w końcu. Gdzie wyście byli? - spytała Lu
- Ten sklep w pobliżu był zamknięty i musieliśmy się przespacerować do supermarketu
- No dobra. Niech wam będzie. - powiedziałam - To wy tu przygotujcie wszystko a ja sprawdzę co u dzieciaków
- Okey - powiedział Diego a ja ruszyłam na górę do pokoju mojego młodszego braciszka
Kiedy weszłam do pokoju to zauważyłam, że dzieciaki śpią wtulone w siebie. Nakryłam ich kołderką i wróciłam do reszty towarzystwa. Diego akurat rozlewał wódke
- Diego, ale ja nie chcę wódki. - powiedziałam
- To co będziesz piła?
- Sok. Ja nie chce pić ze względu na dzieci. Wy możecie spokojnie pić. - uśmiechnęłam sie do brata, a następnie wyszeptałam Leonowi do ucha - Mogę usiąść obok Ciebie?
- No pewnie. Możesz nawet tam, gdzie siedziałaś wcześniej - odpowiedział a ja usadowiłam się na pufie pomiędzy nogami chłopaka, a on objął mnie delikatnie w talii.
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Była już 2 w nocy i wszyscy oprócz mnie i Leona byli już nieźle wstawieni . Najbardziej dotyczyło to chłopaków, bo dziewczyny jeszcze ogarniały i może jeszcze Fede.
- Dziewczyny, może pójdziecie z chłopkami do pokoi bo widać, że już mają dość na dzisiaj. - moje przyjaciółki kiwnęły głowami na znak zgody i skierowały się z chłopakami na górę do pokoi gościnnych, a ja wzięłam się za sprzątanie salonu
- Co robisz? - zapytał Leon i złapał mnie za dłoń
- Jak to co? Chcę trochę ogarnąć salon do porządku.
- Jest już późno. I na dodatek widzę, że jesteś zmęczona Violu. - zauważyła Ludmi - Idźcie sie położyć a ja zostanę i szybko ogarnę te butelki. Federico mi pomoże, prawda? - brunet kiwnął głową
- Chodź Viola. Twoja przyjaciółka ma rację - powiedział Leon łapiąc mnie za rękę i pociągnął mnie do mojej sypialni
- Czekaj. Pójdę Ci pościelić w pokoju obok
- Wolałbym jednak spać tutaj z tobą, ale nie chcę za bardo przeginać - powiedział - Przynajmniej jak narazie. - wyszeptał mi do ucha a następnie wyszedł z mojej sypialni i skierował sie zapewne do swojego pokoju gdzie miał spędzić noc
LEON
GODZINA 4 NAD RANEM
Nie umiałem zasnąć. Cały czas w moich myślach była Viola w tej prześlicznej sukience. Chciałem z nią zostać dłużej, ale z drugiej strony nie chciałem się narzucać i nadużywać jej gościnności. Skoro zgodziła sie, żebym został to stwierdziłem, że odpuszczę. Po chwili usłyszałem otwierające się drzwi. W pewnej chwili pomyślałem, że to Isa lub Jorge ale zostałem miło zaskoczony ponieważ do pokoju weszła Viola.
- Leon, śpisz?
- Nie. A co się stało? Coś z Isą nie tak
- Nie, nie. Wszystko z nią w porządku. Śpią sobie grzecznie. Chodzi o to ,że nie umiem zasnąć. Mogłabym z tobą posiedzieć?
- Jasne, że tak - zgodziłem się i zrobiłem jej miejsce obok siebie a ona niepewnie usiadła obok mnie. - Wiesz, że możesz się położyć? Na siedząco raczej nie zaśniesz. - zaśmiałem się. ona się położyła, a ja nakryłem ją kołdrą. Leżeliśmy w ciszy. Nawet w przyjemnej ciszy.
- Chciałam Cię przeprosić. - powiedziała po chwili.
- Za co? - zdziwiłem się.
- Za to, że w Ciebie zwątpiłam, kiedy mi powiedziałeś, że pracujesz.
- Całkiem rozumiem twoją reakcję. Nie raz Cię zawiodłem, więc miałaś prawo mi nie uwierzyć.
- Ale nie powinnam się tak zachowywać. Powinnam Ci uwierzyć i pogratulować, a nie wątpić w to, że się zmieniłeś.
- Viola spójrz na mnie. - wykonała moją prośbę. - Jak już mówiłem. Wiele razy cie zawiodłem, więc masz powód, żeby mi nie ufać.
- Ale...
- Nie ma ale. To, że w ciągu roku trochę się zmieniłem, zrezygnowałem z dawnego życia, nie znaczy, że od razu padniesz mi w ramiona i o wszystkim zapomnisz. Na twoje zaufanie muszą sobie zasłużyć i doskonale o tym wiem. - powiedziałem a dziewczyna leżała i mnie słuchała, więc kontynuowałem. - Nie oczekuję, że to nastąpi szybko, ale dobrymi znajomymi chyba możemy zostać, tak?
- Chyba tak. - powiedziała.
- No właśnie. Więc koniec tematu i chodź się przytul.
- Cieplutki jesteś - powiedziała i po kilku minutach usłyszałem jej miarowy oddech, co oznaczało, że zasnęła a ja zaraz po niej
LUDMIŁA
Kiedy ogarnęliśmy z Fede salon, skierowaliśmy się do pokoju w którym mieliśmy dzisiaj nocować. Będąc w pomieszczeniu, zauważyłam, że jest tylko jedno łóżko. Szatyn zauważył moje zakłopotanie i się odezwał
- Prześpię się na podłodze.
- Nie no, co ty. Łóżko jest duże. Pomieścimy się przecież.
- Ale widzę, że to trochę krępujące dla Ciebie
- Jeśli nie zrobisz mi nic złego, to możesz spać ze mną - zaśmiałam sie
- Aż taki straszny chyba nie jestem - zdjął swoją koszulkę a następnie buty i spodnie zostając w samych bokserkach
- Ja się idę przebrać - powiedziałam i skierowałam się do łazienki. Przebrałam sie w piżamę, która składała się z krótkich spodenek i koszulki na ramiączkach. Następnie wróciłam do pokoju, zgasiłam światło i położyłam sie obok szatyna.
- Opowiedz mi coś o sobie - usłyszałam nagle
- A co byś chciał wiedzieć?
- Wszystko co mogłabyś mi powiedzieć i co chcesz oczywiście
- A więc mam na imię Ludmiła i mam 20 lat. Lubię chodzić na zakupy, a także na długie spacery po plaży. Interesuję się trochę gastronomią. W wolnym czasie uwielbiam tańczyć i śpiewać. To chyba tyle - zakończyłam - To może teraz twoja kolej
- Mam na imię Federico i mam 22 lata. Interesuję się piłką nożną i w wolnym czasie gram razem z kumplami. Tak jak ty lubię porządzić trochę w kuchni. Mieszkam razem mamą. I to chyba tyle wystarczy. - uśmiechnął się smutno na wzmiankę o mamie
- Wszystko w porządku?
- Nie. Nic nie jest w porządku - wstał do pozycji siedzącej i ukrył twarz w dłoniach - Wszystko mi się sypie. Wszyscy myślą, że jestem taki twardy bo jestem gangsterem a to wcale nie jest prawda. Muszę udawać, że wszystko jest w porządku, a tak nie jest.
- Co masz na myśli? - zapytałam i dotknęłam jego ramienia
- Mam problemy rodzinne, dziewczyna która mi się podoba, nie wie o tym a ja nie mam odwagi, aby jej to powiedzieć. Na dodatek czeka mnie przeprowadzka. Mam dość wszystkiego
- Może chcesz się wyżalić? Jestem osobą, która potrafi słuchać - zaśmiałam się - I ewentualnie pomóc, jeśli umiem
- Ja nie twerdzę, że nie potrafisz słuchać - podniósł głowę, a tym samym jego twarz znalazła się blisko mojej - Masz śliczne oczy. Mógłbym w nie wpatrywać przez cały czas - nasze usta dzieliły milimetry. Jeden ruch mógłby doprowadzić, by nasze usta się złączyły - Swoją drogą to twoje usta też są bardzo śliczne i kuszące - nie zdążyłam się odezwać, ponieważ Federico wpił się w moje usta, namiętnie mnie całując i kładąc mnie na łóżku
- Fede... - oderwałam się na chwilę od niego, a on popatrzył na mnie wzrokiem pełnym pożądania
- Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło - zaczął się tłumaczyć
- Fede nie stało się nic złego. A po drugie chcę Ci powiedzieć, że przez to, że się zgodziłam na ten pocałunek, nie chcę abyś pomyślał, że jestem jakaś łatwa - odwróciłam wzrok
- Ludmiła spójrz na mnie - powiedział a ja wykonałam jego prośbę - Nigdy bym tak nie pomyślał o tobie. Przez te kilka godzin w twoim towarzystwie, zobaczyłem, że jesteś cudowną dziewczyną. Delikatna, słodka i śliczna. Po prostu ideał dziewczyny. Ja to bym Cię już przygarnął do siebie, ale twój chłopak by mnie zabił - zaśmiał się
- Ale ja nie mam chłopaka
- Taka piękna dziewczyna i nie ma chłopaka? Nie wierzę
- Na prawdę jestem sama
- Skoro jesteś sama to mogę Cię porwać - zażartował sobie
- Jeśli chcesz mnie porwać to muszę się na to zgodzić - musnęłam jego usta i się położyłam
- Ejże. Porwanie to porwanie. Nie musisz się na nic godzić moja droga. - położył się obok mnie - Mogę Ci coś wyznać?
- Oczywiście
- To ty jesteś tą dziewczyną, która mi się podoba - wyznał a mnie trochę zatkało
- Fede , ja nie wiem co powiedzieć. Zupełnie się tego nie spodziewałam.
- Powiedz to, co czujesz Ludmi.
- Jestem trochę zagubiona. Ty podobałeś mi się od zawsze, jednak stwierdziłam, że to uczucie to jakaś pomyłka, bo ty jesteś gangsterem i nie powinnam nic do Ciebie czuć, a jednak jest inaczej.
- Więc jest szansa na to, że się ze mną umówisz?
- Tak. Umówię się z Tobą z wielką chęcią - zgodziłam się i uśmiechnęłam sie do chłopaka a on mnie tylko przytulił. Nie wiem nawet kiedy, ale zasnęłam.

czwartek, 11 lipca 2019

Rozdział 31 cz. 2

VIOLETTA
- Co wy na to, aby obejrzeć jakiś film? - zapytałam moje obecne towarzystwo
- Jasne - odpowiedzieli wszyscy razem
- No to Diego włącz jakiś film, a ja idę po jakieś przekąski
Kiedy byłam w kuchni, po raz kolejny tego dnia zadzwonił dzwonek. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Leona ze swoją siostrą. Nie powiem że nie ale ucieszyłam się na jego widok
- Cześć. Przepraszam, że tak późno, ale musiałem zostać dłużej na zmianie w pracy - wytłumaczył się - Mogę wejść?
- Tak. Jasne - wpuściłam go do do środka - Napijesz się czegoś?
- Ja herbatę, a małej może soku. Prawda misia? - mała pokiwała główką i ziewnęła - Nie masz nic przeciwko, że ją zabrałem?
- Oczywiście, że nie. Ale widzę, że trochę śpiąca jest. Chcesz to zrób sobie sam herbatkę, a ja zaprowadzę małą do pokoju, żeby się przespała. Co ty na to?
- Nie ma problemu. - powiedział, a ja zaprowadziłam jego siostrę do pokoju mojego braciszka, a następnie wróciłam tam, gdzie znajdował się Leon
- Zasnęła. Widać, że była zmęczona
- Zasypiała już w samochodzie. Zaprosiłaś chłopaków? - spytał, kiedy usłyszał śmiechy z salonu
- Tak. A to źle?
- Nie, nie. Ale trochę się zdziwiłem, kiedy zauważyłem Federico, który szedł do toalety. No ale nie ważne. Tak w ogóle to bardzo ładnie wyglądasz - złapał mnie za dłoń i obrócił dookoła. Zatrzymała się odwrócona tyłem do niego - Niebieski, to mój ulubiony kolor - pocałował mnie delikatnie w szyję.
- Mam coś dla Ciebie. Tylko nie wiem czy Ci się spodoba. 
- Wiesz, że nie musiałeś. Sam fakt, że przyszedłeś już mnie zadowala - zarumieniłam się
- Miło, że tak mówisz. Ale prezent i tak dostaniesz - powiedział i wyszedł na zewnątrz. Podejrzewam, że poszedł do samochodu. Po chwili wrócił z ładnym, średniej wielkości misiem w białym kolorze. - To taki prezent z powodu przeprowadzki i przy okazji taki element do wystroju.
- Na prawdę nie musiałeś. Ale dziękuję - pocałowałam go w policzek - Idziemy do reszty?
- Jasne - położył dłoń na moich plecach i popchnął w stronę salonu - Cześć wszystkim. - wszyscy popatrzyli w naszą stronę
- Cześć - odpowiedzieli wszyscy oprócz Diego. Mój brat natomiast wstał i przytulił go po męsku.
- Jak tam w pracy, stary? - spytał mój brat a Leon usiadł na pufie obok stołu, a z racji tego, że dla mnie nie było już miejsca to chciałam iść do kuchni po krzesło, ale Leon mnie pociągnął za rękę i posadził na pufie między swoimi nogami. 
- A nawet dobrze. Pracuje na dwie zmiany, przez co mogę więcej czasu spędzić z moją siostrą więcej czasu.
- Cieszy mnie to bardzo.
- Jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że załatwiłeś mi tą robotę.
- Oj tam. To drobiazg.
-  Jaki drobiazg? Załatwiłeś mi dobrze płatną pracę, pomogłeś mi wyjść na prostą. Dla Ciebie to może nic, ale dla mnie to bardzo dużo. Nigdy Ci tego nie zapomnę i jestem twoim dłużnikiem do końca życia. 
- Dobra stary. Daj spokój, bo się zaraz rozkleję - wszyscy się zaśmiali - Viola masz może jakieś procenty?
- Nie wiem. Jak nie ma to będziesz zmuszony iść do sklepu. Idź do kuchni i sprawdź
- Ok. - poszedł do kuchni, ale po chwili wrócił ze smutna miną - Kto idzie ze mną do sklepu?
- Ja mogę iść - powiedziała Fran razem z Maxim i Broadwayem
- Okey. To niech Cami i Naty pójdą z nami - powiedziała Fran. 
- A wasza czwórka tu zostanie - mój brat skierował się do mnie, Leona, Ludmiły i Fede
- No dobra. Tylko nie zgubcie mi dziewczyn po drodze i nie wykupcie całego sklepu. 
- Spoko. Haha. - i poszli
Mój brat i reszta wyszli, a my w czwórkę zajęliśmy się rozmową. Ciągle siedziałam w objęciach Leona. I niestety muszę przyznać, że było mi bardzo przyjemnie . W pewnym momencie Fede poprosił Leona na słowo. 
- Leon możemy porozmawiać? To ważne.
- Jasne. Nie ma problemu - puścił mnie i poszedł z Federico do kuchni. 
LEON
Poszedłem z Włochem do kuchni. Powiedział, że to ważna sprawa.
- O co chodzi stary?
- No trochę głupio mi o to pytać, ale czy twoja propozycja z mieszkaniem jest nadal aktualna? 
- Oczywiście. A coś się stało, że zmieniłeś zdanie?
- No moja mama miała przez tego kretyna zawał serca i teraz jest od dwóch dni w szpitalu. Wczoraj z nią rozmawiałem na temat przeprowadzki do Ciebie i w sumie zgodziła się. Powiedziała, że ma już dosyć takiego życia
- No to dlaczego mówisz mi to dopiero teraz. Mogłeś już wczoraj mi to powiedzieć. Byśmy powoli przenieśli wasze rzeczy do mnie. - powiedziałem z lekkim wyrzutem
- Jak już mówiłem, było mi głupio. A poza tym to wczoraj spędziłem cały dzień u mamy w szpitalu 
- No dobrze, dobrze. Kiedy twoja mama wychodzi ze szpitala? - zapytałem
- Chyba za kilka dni. A co?
- No bo byśmy z chłopakami przenieśli wasze rzeczy i przygotowałbym pokoje dla was - powiedziałem
- To może pojutrze, bo jak Diego przyniesie asortyment to możemy jutro nie być w stanie - zaśmialiśmy się
- Spoko. Chodźmy już do dziewczyn.
- Czekaj. Może zrobimy im ciepła herbatę. I tak już tu długo siedzimy
- Okey. Zrobimy i wracamy

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam. Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że ktoś wejdzie i przeczyta te moje wypociny. Następny rozdział postaram się napisać szybciej. Miłego czytania i zapraszam do pozostawienia po sobie komentarza :) Pozdrawiam :***

poniedziałek, 1 lipca 2019

Notka

Hej hej. Jest tu może ktoś kto czeka na rozdział? Jeśli tak, zostaw komentarz. Rozdział się długo nie pojawiał ponieważ zepsuł mi się komputer a drugi powód jest taki że miałam dużo nauki i egzaminy zawodowe dlatego nie było rozdziału za co kolejny raz bardzo przepraszam. W każdym razie kolejne części zostaną dodane jak tylko przepiszę je na bloggera. Trochę to potrwa ponieważ bede to robiła za pomocą telefonu. Pozdrawiam :*

czwartek, 28 lutego 2019

Rozdział 31 cz.1

KILKA DNI PÓŹNIEJ (DZIEŃ IMPREZY)
VIOLETTA
Wstałam dzisiaj w wyśmienitym humorze. Może to z powodu dzisiejszej imprezy. Napisałam do dziewczyn, że dzisiaj jest mini impreza u mnie. Pamiętam jak kiedyś mi Leon wspominał, że jego koledzy są zainteresowani moimi przyjaciółkami, więc napisałam do Diego, żeby ich też zaprosił. Chętnie ich poznam lepiej. Jestem ciekawa czy Leon przyjdzie na domówkę. W sumie powiedział, że jak nie będzie miał drugiej zmiany w pracy to wpadnie. Nie zastanawiałam się długo, ponieważ mały przyszedł i wgramolił mi się do łóżka. Od razu go przytuliłam.
- Co tam maluchu?
- Viola mogę o coś zapytać?
- No pewnie.
- A nie będziesz na mnie krzyczeć? - spytał niepewnie
- Oczywiście, że nie. O co chodzi?
- Dlaczego mamy z nami nie ma? Czy ona jest wśród aniołków? - to pytanie mnie tak bardzo zaskoczyło, że nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, ale stwierdziłam, że mały jest na tyle mądry, że mogę mu powiedzieć prawdę
- Wiesz skarbie, kiedy Ciebie jeszcze miałam u siebie to dziadkowie powiedzieli mi, że nasi rodzice nie żyją czyli są wśród aniołków. Wierzyłam w to do czasu, kiedy nie znalazłam Ciebie pod moimi drzwiami. Gdy pojechałam do naszych dziadków dowiedziałam się prawdy. Okazało się , że kiedy miałam 15 lat, nasza mama mnie zostawiła i wyjechała. Kiedy urodziła Ciebie cztery lata temu to podrzuciła Cie pod moje drzwi. I od tego czasu gdy Ciebie znalazłam to mieszkasz ze mną. Rozumiesz? - mały kiwnął głową
- A ten pan, który mnie ciągle zabiera do cioci Fran, to kto jest?
- To nasz starszy brat kochanie
- A ten, który był z nami zobaczyć dom?
- To jest mój były chłopak misiu.
- Rozumiem - na chwile zamilkł, ale po chwili zadał kolejne pytanie - Violu, a będę mógł kiedyś poznać mamę?
- Nie wiem kochanie. Ciężko mi na to teraz odpowiedzieć. Chodź, idziemy zjeść śniadanie, a później pójdziemy do sklepu na zakupy.
- Dobrze - zeszliśmy do kuchni aby zjeść a następnie poszliśmy się ubrać.
Ja postanowiłam dziś ubrać białe, krótkie spodenki, czerwoną bluzkę i czerwone trampki na koturnie z ozdobnymi cekinami i pojechaliśmy do sklepu kupić potrzebne rzeczy na imprezę

Całe zakupy zajęły mi godzinę czasu. Wróciliśmy do domu i zaczęłam przygotowywać się na imprezę, a mały poszedł się bawić
4 GODZINY PÓŹNIEJ
Wszystko jest już przygotowane. Czekam teraz na moich gości. Postanowiłam ubrać już sukienkę, które niedawno zakupiłam, ale nie miałam okazji jej jeszcze założyć. Sukienka była w kolorze niebiesko-białym. Górna część sukienki była niebieska i delikatnie pomarszczona. Natomiast dolna część, była w kolorze białym w małe drobne, niebieskie kwiatuszki i sięgała mi do połowy uda. Do tego nałożyłam niebieskie szpilki na platformie. Założyłam jeszcze srebrną biżuterię i byłam już gotowa. Kiedy skończyłam się stroić, usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam szybko otworzyć i zobaczyłam moje kochane przyjaciółki
- Viola!!! - ucieszyły się na mój widok i wszystkie się na mnie rzuciły
- Dziewczyny bo mnie zaraz udusicie - wydusiłam a one mnie puściły
- Cudownie wyglądasz Vilu. Domek w sumie też masz całkiem nie zły - zaśmiałyśmy się
- Dziękuję. Fran a gdzie masz Diego?
- Powiedział, że przyjdzie z chłopakami
- Aha. Oki. Chodźcie dalej i rozgośćcie się - ruszyłyśmy do salonu
- Mamy małe upominki dla Ciebie do nowego domku
- Nie musiałyście - w tym momencie znowu był dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i zobaczyłam mojego brata i jego kolegów, ale nigdzie nie zauważyłam Leona co mnie trochę zasmuciło, ale starałam się tego nie okazywać
- Violu to są Maxi, Fede i Broadway. A to jest Viola - moja młodsza siostrzyczka
- Miło mi Was poznać. Idźcie do salonu, rozgośćcie się, a ja zaraz przyniosę coś do picia
LUDMIŁA
Kiedy chłopaki weszli do salonu i zobaczyłam wśród nich Federico, to śmiało mogę powiedzieć, że się zarumieniłam. Od zawsze się w nim podkochiwałam, ale wiem, że nic z tego nie będzie, ponieważ on jest gangsterem.
- Hej - podszedł do mnie a ja wstałam - Jestem Federico, ale znajomi mówią mi Fede
- Ludmiła. Dla znajomych Ludmi
- Miło mi - uśmiechnęłam się - Usiądziemy?
- Pewnie - usiedliśmy i zajęliśmy się rozmową
FEDERICO
Zobaczyłem Ludmiłę i moje serce od razu zaczęło mocniej bić. Już od bardzo dawna się w niej kochałem, ale stwierdziłem, że zatrzymam swoje uczucia dla siebie, przez to, że byłem gangsterem i bałem się odrzucenia. Przyznam, że z Ludmiłą rozmawia mi się cudowni i nie chciałbym tego kończyć.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam. Późno, bo późno ale jest. Oddaję w Wasze ręce pierwszą część 31 rozdziału i zapraszam do komentowania i udostępniania. Pozdrawiam :***

wtorek, 5 lutego 2019

Notka

Witam. Mała informacja dla czytelników na temat rozdziału. Rozdział 31 powinien pojawić się w trakcie ferii. Rozdział nie pojawił się wcześniej z powodu braku czasu :/
Pozdrawiam :**

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Rozdział 30

LEON
Kiedy wczoraj rozpoznałem Violettę, to byłem bardzo zaskoczony. Pozytywnie oczywiście. Nowa wersja Violi bardzo mi się spodobała. Przez ten ostatni rok bardzo dużo się zmieniło. Dzięki pomocy Diego udało mi się znaleźć dobrze płatną pracę. Pracuję jako barman w kawiarni u kolegi Diego. Cały rok myślałem o tym, że Violetta miała rację. Nie nauczyłem się kochać jej tak, jakby chciała. Ale postanowiłem to zmienić. Spróbuję dać jej to, czego chce. Tylko najpierw muszę odzyskać jej zaufanie. Będzie trochę ciężko, ale muszę to zrobić. Mam nadzieję, że mi się uda.
VIOLETTA
Wstałam rano i wpadł mi do głowy pomysł z przeprowadzką. Postanowiłam się wyprowadzić z tego domu, ze względu na to, żeby Jorge był bezpieczny. Ta ciemna uliczka, przez którą trzeba przejść, już od dawna mnie przeraża. Tym bardziej, że już kilka razy miałam tam nieprzyjemności. Właśnie znalazłam cudowny domek niedaleko moje pracy. Cena też nie była duża. Moja pensja wystarczy na to aby utrzymać siebie i Jorge. Zadzwoniłam do obecnego właściciela i umówiłam się z nim na spotkanie. Postanowiłam zabrać ze sobą Jorge. W końcu on też tam będzie mieszkał i akurat świetnie się złożyło, że poprzedni właściciel też mieszkał z młodszym bratem, więc będzie tam też pokój dla małego. Ubrałam dzisiaj czarne spodnie, miętową asymetryczną bluzkę i do tego miętowe buty z cekinami na płaskiej podeszwie. Wyszłam do ogrodu i zadzwoniłam do Diego z prośbą, aby przywiózł mojego brata. Akurat dziś mam wolne, więc mogę się nim zająć i spędzić z nim dzień. Bardzo się za nim stęskniłam. Nie widziałam się z bratem przez tydzień, ponieważ ciągle pracowałam na popołudniową zmianę.



Gdy tak rozmyślałam usłyszałam otwieranie się furtki. Byłam pewna, że to Diego, ale niestety się pomyliłam, ponieważ to był Leon
- Hej. Mogę? - zapytał
- Hej. Tak. Jasne. Tylko na chwilkę, bo muszę coś załatwić.
- Nie zajmę Ci dużo czasu. Prosze, to dla Ciebie. - wręczył mi długą czerwona różę, którą dopiero teraz zauważyłam
- Dziękuję. Nie musiałeś - wzięłam kwiat - Coś się stało, że przyszedłeś?
- Chciałem się zapytać, czy nie chciałabyś się ze mną zobaczyć później
- Wybacz, ale jak już mówiłam, mam sprawę do załatwienia, a później idę z Jorge na spacer, więc dziś raczej nie dam już rady. - odmówiłam
- Szkoda. A mogę wiedzieć co to za sprawa?
- Wybacz Leon, ale to moja sprawa. - odpowiedziałam trochę nie miło
- No tak. Przepraszam. Nie chciałem Cie urazić - trochę posmutniał - Będę się już zbierał - poczułam wyrzuty sumienia, że tak go potraktowałam, a on chciał tylko dobrze - Idę już. Nie będę Ci zawracać głowy wstał i ruszył w kierunku furtki
- Leon zaczekaj - ruszyłam za nim a on się zatrzymał - Chcę się przeprowadzić i dzisiaj mam spotkanie w sprawie kupna domu. A poza tym chciałam spędzić trochę czasu z bratem. Ciągle pracuję i rzadko go widuję
- Rozumiem. - w tym momencie przyszedł Diego z małym
- Violaa!!! - mój braciszek wskoczył mi na ręce - Teńskniłem
- Ja za tobą też szkrabie. Cześć Diego. Dziękuję, że go przyprowadziłeś -uśmiechnęłam sie - To co mały? Idziemy na spacer? - zapytałam młodszego brata a Diego już poszedł
- Tak!!!
- Violu? - odezwał się Leon, a ja na niego spojrzałam - Mógłbym... no wiesz... Czy mógłbym pójść z wami zobaczyć to mieszkanie?
- Nie wiem Leon czy to dobry pomysł. - powiedziałam, ale stwierdziłam, że pozwolę Leonowi pójść z nami
Nie wiem co się ze mną znowu dzieje. Z jednej strony nie chcę się w nic angażować z Leonem a z drugiej strony trochę za nim tęskniłam. A poza tym to zauważyłam, że zaczął się starać - No dobrze. Chodź z nami jak chcesz - powiedziałam a Leon delikatnie się uśmiechnął
Wzięłam Jorge za rączkę i razem z Leonem ruszyliśmy w stronę być może mojego nowego domu.
Po 30 minutach byliśmy na miejscu . Kiedy zobaczyłam dom, to aż zaniemówiłam. Był przepiękny. Po chwili się otrząsnęłam
- Cześć, jestem Mike. - chłopak podał mi rękę - Miło mi Cię poznać
- Viola jestem. Jaki cudowny dom. Czy mogłabym go zobaczyć w środku? - spytałam zachwycona budynkiem
- Jasne nie ma problemu.

CAŁY DOM

SALON

ŁAZIENKA

KUCHNIA

SYPIALNIA

GARDEROBA

POKÓJ JORGE

POKÓJ GOŚCINNY 

POKÓJ GOŚCINNY 2

POKÓJ GOŚCINNY 3

POKÓJ GOŚCINNY 4

JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ
- Więc jak? Kupujesz?
- Jeszcze się pytasz? Oczywiście, że tak. Kiedy mogę się wprowadzić?
- Jeśli chcesz, to możesz nawet dzisiaj
- To super. - odparłam
- W takim razie podpiszemy umowę i dom jest twój - powiedział Mike
- Więc chodźmy
Po 10 minutach dom już należał do mnie. Teraz tylko zostało przenieść wszystko ze starego domu do nowego. Ale najpierw pójdę z moim braciszkiem na spacer i na lody.
- Jorge idziemy na lody?
- Pewnie!
- Leon, może chcesz pójść z nami?
- Nie będę się narzucał a poza tym, to  mam popołudniową zmianę w pracy.
- Nie narzucasz się. Ale skoro masz pracę, to może innym razem. - uśmiechnął się - Chodź skarbie. Idziemy na lody, a później na plac zabaw
LEON
Violetta z małym odeszli a ja ruszyłem w stronę pracy. Bardzo ją polubiłem i zobaczyłem, że można żyć inaczej. Pracowałem sobie spokojnie dopóki nie zauważyłem moich znajomych czyli Fede i Maxiego.
- Siema chłopaki - przywitałem się z nimi. Akurat nie było ludzi więc dosiadłem się na chwilę do ich do stolika obok baru
- Siema stary. Jak tam praca?
- A nawet całkiem dobrze. Podać wam coś
- Ja kawę, bo słabo spałem dzisiaj - powiedział Fede
- Ja dziękuję - odpowiedział Maxi
- A co sie stało? - poszedłem za bar i zacząłem przygotowywać kawę dla przyjaciela
- Nie umiałem zasnąć, bo ojciec znowu wrócił zalany do domu i zaczął się awanturować.
- Ja nie rozumiem dlaczego jeszcze z nim mieszkacie. Dlaczego twoja mama od niego nie odejdzie, skoro robi takie cyrki - powiedział Maxi
- Stary, jakby to było takie proste jak mówisz, to już dawno by to zrobiła. Po prostu sama sobie nie da rady.
- Kto powiedział, że sama. Wyprowadź się razem z nią - powiedziałem i podałem mu kawę - Niech znajdzie jakąś pracę, wynajmie kawalerkę dla was dwóch i będzie po problemie.
- Serio myślicie, że to dobry pomysł
- No pewnie - odpowiedziałem razem z Maxim - Chociaż w sumie wpadł mi do głowy pewien pomysł
- Jaki? - spytał ciekawy Federico
- Mam duży dom i mieszkam sam z Isą. Może ty i twoja mama wprowadzicie się do mnie?
- Nie ma mowy stary. To za dużo. Nie będę na utrzymaniu kumpla.
- Ale mnie to  na serio ie przeszkadza. Przecież sam to zaproponowałem.
- Przemyśle to. A poza tym to muszę porozmawiać o tym z mamą
- Spoko. Jak coś to wiesz gdzie mnie znaleźć
- Dobra. My już musimy lecieć. Dzięki za kawę - zapłacił odpowiednią kwotę i wyszli. Ja natomiast wróciłem do swojej pracy.
2 DNI PÓŹNIEJ
LEON
Obudziłem się o godzinie 7. Do pracy miałem na 9. Wziąłem szybki prysznic, przygotowałem sobie i małej śniadanie a następnie zawołałem ją siostrę na dół
Kiedy byliśmy już po śniadaniu zaprowadziłem Ise do przedszkola a sam ruszyłem w kierunku pracy. Przed kawiarnią stało już kilku klientów, więc przeprosiłem za drobne spóźnienie i wpuściłem ich do środka a następnie obsłużyłem
3 GODZINY PÓŹNIEJ 
Kiedy wycierałem stoliki zauważyłem, że do kawiarni wchodzi
dziewczyna z małym chłopczykiem na rękach. Zorientowałem się, że to Viola z Jorge. Odwróciła się bardzo się zdziwiła kiedy mnie zobaczyła
- Hej. A co ty tu robisz? - zapytała
- Hej Vilu. Właśnie tutaj pracuję jak wcześniej wspominałem kilka dni temu
- Szczerze mówiąc, to nie za bardzo w to uwierzyłam, ale teraz już wiem, że mówiłeś prawdę - zawstydziła się - Mogę Cię prosić o gorącą kawę? Bardzo się ochłodziło na dworze - spojrzałem na okno i zobaczyłem ciemne chmury deszczowe
- Jasne. Już sie robi - uśmiechnąłem się - A dla małego może ciepła czekolada i maślanre ciasteczka. Co ty na to Jorge - zapytałem go
- Taak! - ucieszył sie
VIOLETTA
Gdy weszłam do kawiarni i zobaczyłam Leona wycierającego stoliki to zrobiło mi się trochę głupio, ponieważ kiedy mówił, że pracuje to mu nie uwierzyłam za bardzo. Postanowiłam w ramach przeprosin zaprosić go na imprezę z okazji kupna nowego domu
- Leon, mam pytanie? - zaczęłam
- No słucham Cię
- Nie chciałbyś może wpaść do mnie na domówkę z okazji przeprowadzki
- Jeśli nie będę w ten dzień pracował, to z chęcią wpadnę
- Super - ucieszyłam się trochę - Dziękujemy za kawę oraz czekoladę i ciasteczka. Będziemy się już zbierać - i w tym momencie na dworze sie rozpadało i na dodatek przyszła burza, której nie cierpię
- Jesteś pewna, że chcesz wracać w taką pogodę do domu? Kończę zaraz zmianę więc mogę was odwieść.
- Nie no. Daj spokój. Nie będziemy Cię wykorzystywać jako szofera. A poza tym to miałam jeszcze zrobić zakupy
- No właśnie. To tym bardziej was podrzucę do sklepu a później do domu. - już chciałam coś powiedzieć ale Leon mi nie pozwolił - Nie chcę byście byli chorzy. Poczekaj na mnie. Wezmę kurtkę i was odwiozę
- No dobrze. Dalej jesteś uparty - zaśmiałam się 
-  Pewnie, że tak. Zawsze byłem - odwzajemnił uśmiech. Chodźmy - powiedział i wyszliśmy
Leon zawiózł mnie do sklepu, gdzie kupiłam najpotrzebniejsze rzeczy a następnie odwiózł nas do domu
- Dziękuję Ci bardzo za fatygę. Może chcesz wejść? - nie wiem co mną kierowało, że go zaprosiłam
- Jeśli nie będę przeszkadzał, to z chęcią
- Jorge idziemy - powiedziałam, ale nie usłyszałam odpowiedzi, a kiedy się odwróciłam to zobaczyłam, że mały śpi - Zasnął
- Idź otwórz a ja go wezmę - uśmiechnął się 
- Dobrze - zrobiłam tak jak powiedział Leon
Po 30 minutach siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś film
- Jesteś może głodny? Może zrobię Ci jakieś kanapki 
- Nie jestem głodny, dziękuję. 
- Na pewno? - upewniałam się 
- Tak. Na pewno. - chwilę się zastanowił - A poza tym to i tak sie już będę zbierał do domu - wstał a ja za nim - Dobranoc Piękna 
- Dobranoc Leon - powiedziałam i zamknęłam za nim drzwi, a następnie poszłam coś zjeść. Później się wykąpałam i poszłam spać
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam w ten ostatni dzień roku 2018. Postanowiłam zrobić Wam taki mały prezent noworoczny i wrzucić wam pierwszą część rozdziału 30.
Jak sami widzicie, Leon zaczął się starać, aby odzyskać stracone zaufanie Violi. Czy mu się uda?
To informację wiem tylko ja. A Wy, moi drodzy czytelnicy dowiecie się tego w kolejnych rozdziałach :) 
Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku 2019. 
Buziaki :*****

sobota, 22 grudnia 2018

Rozdział 29

VIOLETTA
Rano obudziłam się w swojej sypialni w ramionach Leona. Przypomniałam sobie wydarzenia z wczorajszego wieczoru oraz z nocy i mimowolnie się uśmiechnęłam. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że zaistniała taka sytuacja, ale z drugiej strony bałam się. Bałam się tego, że znów coś pójdzie nie tak jak powinno i znów się rozstaniemy. Gdy tak rozmyślałam, poczułam głaskanie po włosach. Znaczyło to, że Leon się obudził
- Nie śpisz już? - zapytał i pocałował mnie w czoło, a ja przytaknęłam - Długo nie śpisz?
- Nie. Nie dawno sie obudziłam
- Żałujesz? - zapytał nagle
- Nie. Nie żałuję. Może wypiłam trochę za dużo, ale byłam w pełni świadoma na co się zgadzam. A ty żałujesz?
- Nie Violetta. Ale tak jak mówiłem, że nie wiem czy jestem zdolny do tego, aby kogoś pokochać. Nie zrozum mnie źle, bo nie chciałbym, żebyś pomyślała, że zależy mi tylko na seksie, bo tak nie jest. Będąc z Tobą czuję się inaczej, czuję jakieś uczucie, którego nie czułem przy żadnej innej dziewczynie
- Jeśli pozwolisz, to możemy spróbować być razem, ale jeśli nie wyjdzie i nie dasz rady, to po prostu albo dam i spokój na zawsze albo zostaniemy przyjaciółmi/znajomymi. Co ty na to? - podniosłam się na łokciu, żeby lepiej widzieć Leona
- A jeśli nie dam rady i nie poczuję tego co powinienem i znów Cię zranię? Wiesz, że jestem gangsterem i robię różne głupoty.
- Wiem, że jesteś gangsterem. Przypominasz mi o tym na każdym kroku. Spróbujmy. Mam nadzieję, że uda nam się w końcu coś razem stworzyć - posmutniałam
- Ej piękna. Nie smuć się. Takie życie kiedyś wybrałem. Nie wiem czy zmienię to na lepsze. Z chęcią bym to wszystko rzucił, ale to moja praca, złotko. Mam siostrę na utrzymaniu, ponieważ rodzice stwierdzili, że się wyprowadzają z kraju i teraz Isa jest u mnie. Nie znajdę nigdzie indziej takiej pracy, w której będę w domu dniami a pracował będę w nocy. Ale jeśli w ten sposób Cię trochę uszczęśliwię, to zgadzam się na taki układ. Ale może nie wiążmy sie tylko bądźmy przyjaciółmi
- No dobrze. Niech będzie - znów posmutniałam i sięgnęłam po mój satynowy szlafrok, który leżał na krześle, a następnie skierowałam się do kuchni, zostawiając Leona samego
LEON
Wstałem z łóżka Violi i ubrałem się. Trochę mi głupio, że tak ją potraktowałem, no ale co ja poradzę. Nie chcę jej znowu zranić, a jeśli nam nie wyjdzie, to znowu sobie tego nie daruję. Skierowałem się do kuchni, gdzie znajdowała się Viola, która przygotowywała śniadanie. Objąłem ją w pasie
- Ładnie wyglądasz - powiedziałem a ona nic nie odpowiedziała - Przepraszam. Nie chciałem, żeby tak wyszło
- Boli mnie to, że nie możemy być razem. Wszystko jest do kitu. Moja matka ma mnie gdzieś, babcia z dziadkiem mnie okłamują, mój brat okazuje się nie być moim bratem. - zaczęła płakać - A na dodatek do tego wszystkiego jestem głupio zakochana w gangsterze, który nic do mnie nie czuje. Zajebiste mam życie po prostu
- Uspokój się . Chcę być z Tobą, ale wiem, że to nie wypali, a nie chcę Cię zranić. Zrozum to Kochanie - pogłaskałem ją po policzku
- Wydaje mi się, że najlepiej dla nas będzie jeśli nie będziemy sobie wchodzić w drogę. Ty zapomnisz o mnie, ja zapomnę o tobie i będziemy szczęśliwsi
- Ty chyba nie mówisz poważnie! Po tym co między nami w nocy zaszło, ty chcesz zapomnieć?
- No a co mam innego zrobić skoro ty mnie nie chcesz
- Dobrze. Skoro tak chcesz to prosze bardzo. Będziemy udawać, że się nie znamy - powiedziałem i wyszedłem z domu Violetty.
ROK PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Od ostatnich wydarzeń z Leonem minął zaledwie rok. Przez ten czas ani razu nie kontaktowałam się z nim, ani nigdzie go nie widziałam. Jeśli chodzi o mnie to znalazłam pracę jako kelnerka w barze. Bar znajduję się niedaleko przedszkola do którego chodzi mój mały braciszek Jorge. Zmieniłam też trochę swój wygląd. Nie jestem już brunetką, tylko blondynką. Zaczęłam też ubierać się trochę odważniej. Dalej się zastanawiam jak Fran mnie do tego przekonała, ale cieszę się, że dałam jej się namówić. Właśnie zbieram się do pracy. Dziś postanowiłam ubrać szare rurki, czarno-biały sweter w paski oraz trampki na koturnie. Dodatkowo na włosy nałożyłam opaskę w stylu hippie. Założyłam jeszcze kurtkę i wyszłam. Droga do pracy zajęła mi 15 minut. Kiedy weszłam do baru przywitałam się z od razu z Emilie. Emilie była śliczną blondyneczką z niebieskimi końcówkami. Była dziewczyną z bardzo wybuchowym charakterem dlatego nie pozwoliła sobie by ktoś jej zalazł za skórę. Styl ubioru miała  trochę mroczny, ponieważ ubierała się praktycznie tylko w czarne kolory, ale czasem się zdarzało, że jej strój był biało-czarny
- Hej Emi
- Hej Vilu. Dobrze, że jesteś. Właśnie przyszłaś punktualnie by obsłużyć trzy stoliki, bo ja już nie wyrabiam, żeby stać za barem i jednocześnie biegać po sali
- Jak to? A czemu ty biegasz po sali a nie Elizabeth?
- Nasza kochana kelnereczka napisała mi, że dziś nie da rady przyjść do pracy - powiedziała trochę zdenerwowana
- A pisała czemu nie przyjdzie? - zapytałam i weszłam na zaplecze, by zostawić tam torebkę i kurtkę
- Nie napisała czemu. Dobra Vilu. Pogadamy jak się ruch zmniejszy - powiedziała a ja przytaknęłam i poszłam obsłużyć klientów.
30 MINUT PÓŹNIEJ
Ruch w barze się trochę uspokoił. Miałam więc chwilę, żeby sobie coś zjeść. Niestety moje szczęście nie trwało długo, ponieważ przyszli klienci. Zrezygnowana wzięłam notesik i ruszyłam do stolika, ale gdybym wiedziała co mnie spotka to w życiu bym nie poszła
- Dzień dobry. Czy mogę przyjąć zamówienie? - zapytałam grzecznie i podniosłam wzrok na klienta i od razu tego pożałowałam, ponieważ tym klientem był Leon
- Dzień dobry. Poproszę whisky z colą i z cytryną - powiedział zamykając kartę nawet na mnie nie patrząc
- Dobrze. Zaraz przyniosę pańskie zamówienie - szybko oddaliłam się w stronę baru
Nie spodziewałam się, że zobaczę Leona tak szybko. Bardziej spodziewała bym się że zobacz go po dwóch latach być może z żoną i dziećmi. Wzięłam przygotowanego drinka i zaniosłam do stolika przy którym siedział Leon. Postawiłam szklankę na stoliku i już miałam odejść, ale zostałam zatrzymana przez Leona. Nie pewnie się do niego odwróciłam
- Zdradzisz mi swoje imię? - zapytał co oznaczało, że mnie nie rozpoznał
- Mógłby mnie pan puścić? Jestem w pracy i muszę pracować
- Mógłbym. Ale tylko wtedy, gdy zdradzisz mi swoje imię
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Przepraszam, ale muszę już iść - powiedziałam i odeszłam za bar gdzie Emilie stała i obserwowała całą sytuację - Co? - spytałam gdy nie odrywała ode mnie wzroku
- Ciasteczko z niego. Co od Ciebie chciał? - zapytała
- Pamiętasz jak Ci opowiadałam o pewnym chłopaku, któremu powiedziałam, że ma o mnie zapomnieć?
- No pewnie, że pamiętam. A czemu?
- To jest właśnie Leon - wyszeptałam jej do ucha
- Żartujesz! - krzyknęła - Jak ty mogłaś go tak rzucić - oburzyła się
- Ale ja wcale tego nie chciałam. Sam mnie do tego zmusił, wtedy gdy powiedział, żebyśmy zostali przyjaciółmi, gdy ja chciałam spróbować. No ale co się dziwić, skoro jest gangsterem - posmutniałam - A teraz gdy o nim zapomniałam to on po roku czasu znów pojawia się w moim życiu
- A może przez ten rok coś sobie uświadomił, przemyślał. Myślę, że jak do Ciebie zagadał, to na pewno tak jest
- Tyle, że on mnie nie rozpoznał
- Skąd to wiesz?
- Stąd, że zapytał jak mam na imię. Jeśli o to zapytał, to znaczy, że mnie nie rozpoznał
- Aha. No to ja nie za bardzo wiem, jak Ci pomóc. Wybacz
- Nie no spoko. W tym akurat mi nie pomożesz - w tym momencie do baru podszedł Leon chcąc zapłacić za swoje zamówienie
- Mogę prosić rachunek?
- Oczywiście. - Emi wbiła odpowiednią kwotę na kasie i po chwili dostał paragon. Cały czas czułam jego wzrok na sobie.
- Do widzenia - uśmiechnął się do mnie
- Do widzenia - odpowiedziałam równo z Emi
21:00 GODZINA ZAMKNIĘCIA
Właśnie zbierałam się do wyjścia z pracy. a szczęście jutro mam wolne, więc mogę spędzić cały dzień z moim braciszkiem. Pożegnałam się z Emilie i ruszyłam w stronę domu. Nie wiem czemu, ale miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie. Właśnie miałam wchodzić w ciemną uliczkę, przez którą trzeba przejść, aby dojść do mojego domu. Miałam cichą nadzieję, że dziś nikogo tam nie będzie , ale myliłam się . Zaczepił mnie jakiś facet. Od razu przyśpieszyłam kroku
- Dokąd tak pędzisz laluniu - nie odezwałam się  - Nie ładnie tak ignorować pytania innych - złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie
- Niech mnie pan puści - zaczęłam sie wyrywać
- Nie wyrywaj się, bo będzie nieprzyjemnie - uderzył mnie w twarz
- A ciebie kolego nikt nie nauczył, że kobiet się nie bije - odezwał sie jakiś głos
- Spierniczaj gościu. Ona jest moja
- Ona jest niczyja. I na prawdę lepiej ją puść póki jestem cierpliwy
- A weź ją sobie i tak jest do kitu - popchnął mnie na chłopaka, który stanął w mojej obronie
- Nic Ci nie jest? - zapytał
- Jest w porządku. Muszę już iść - chciałam iść ale dalej mnie trzymał
- Może Cię odprowadzę - zapytał
- Na prawdę nic mi nie jest . Dam sobie radę
- Nalegam. Nie chcę by coś Ci się stało
- No dobrze. Skoro nalegasz, to chodź - zgodziłam się chociaż wiem, że jeśli zobaczy gdzie mieszkam to od razu się domyśli i będzie nie zręcznie
- A tak w ogóle to jestem Leon - przedstawił się chociaż jak dla mnie to nie musiał - A ty?
- Violetta - w tym momencie akurat byliśmy pod moim domem - Dziękuję za pomoc i za to, że mnie odprowadziłeś. Dobranoc - chciałam wejść do domu ale Leon mi na to nie pozwolił
- Zaczekaj - spojrzałam na niego - Możemy chwilę porozmawiać?
- Leon jestem zmęczona i boli mnie wszystko
- Daj mi 5 minut i sobie pójdę
- Dobrze. Masz 5 minut - wszedł ze mną do domu - Więc mów o co chodzi
- Chciałem Cię przeprosić. Przez ten cały czas przemyślałem sobie wszystko i stwierdziłem, że nawaliłem i o tak totalnie. - posmutniał a po chwili kontynuował - Przez ten cały rok myślałem o Tobie i chyba... tęskniłem za Tobą
- Leon ja nie wiem co powiedzieć - wyznałam - Nie mam pewności, że mówisz szczerze. Sam mi mówiłeś, że jesteś gangsterem i że nie jesteś zdolny do uczuć
- Zmieniłem się. Musisz mi uwierzyć
- Ale nie wierzę. Nie ufam Ci już
- Jeśli mi nie wierzysz, to zapytaj swojego brata. Z nim ciągle utrzymuję kontakt. Tylko on wie jaki teraz jestem, że zmieniłem podejście do życia. Nawet znalazłem pracę. W sumie to nie znalazłem, tylko Diego mi zaproponował pracę w kawiarni jego kolegi.
- Leon ja nie wiem co mam myśleć. Daj mi czas. Muszę sobie wszystko poukładać.
- Dobrze. Dam Ci tyle czasu ile będziesz chciała. Będę już szedł, byś mogła wypocząć - skinęłam głową - Dobranoc - wyszedł
Po wyjściu Leona wzięłam gorącą kąpiel i położyłam się do łóżka. Pochłonięta myślami zasnęłam.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam wszystkich. Przepraszam bardzo za nieobecność :( Wrzucam wreszcie skończony i przepisany rozdział Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda bardzo proszę o komentarze i  zachęcam do czekania na kolejny, który postaram się dodać jak najszybciej. Pozdrawiam ;***

Strój Violi

środa, 31 października 2018

Rozdział 28 cz.2

LEON
Wróciłem do domu 10 minut temu. Postanowiłem wziąć kąpiel i pomyśleć trochę nad swoim życiem.
Po jakiejś godzinie siedzenia w wannie wyszedłem z łazienki i gdy wchodziłem do pokoju dostałem wiadomość. Kiedy zobaczyłem od kogo ona jest, to trochę się zdziwiłem, ponieważ była ona od Violetty 
*Violetta* 23:30
''Hej. Mam nadzieję, że Cię nie obudziłam, a jeśli tak, to przepraszam. Chciałam się zapytać czy nie chciałbyś się ze na spotkać i porozmawiać na spokojnie bez żadnych kłótni.''
Przyznam, że naprawdę zdziwiłem, się ta wiadomością. Ale chyba zależało mi na niej więc postanowiłem się zgodzić
*Leon* 00:15
''Nie, nie obudziłaś mnie. Kąpałem się. A o czym chciałaś porozmawiać?'' - natychmiast dostałem odpowiedź
*Violetta* 00:15
''O nas''
*Leon* 00:18
''Przecież między nami nic nie ma. Powiedziałaś sama, że mnie nie kochasz''
*Violetta* 00:25
''Tak, pamiętam co mówiłam.. Ale pomimo tego chciałabym się spotkać''
*Leon* 00:26
''No dobrze. Gdzie, kiedy i o której?'' - wysłałem
*Violetta* 00:28
''A kiedy Ci pasuje?''
*Leon* 00:37
''Ale to Ty chciałaś się spotkać więc pytam :)''
*Violetta* 00:40
''Myślałam, żeby jutro w parku o 17... ''
*Leon* 00:42
''Nie ma problemu'' - odpisałem i położyłem się do łóżka
*Violetta* 00:45
''Dziękuję, że się zgodziłeś. Naprawdę mi na tym zależy.... Dobrze już Ci nie przeszkadzam. Śpij dobrze. Dobranoc :*''
*Leon* 01:05
''Nie przeszkadzasz mi. Nic konkretnego nie robiłem. Ale ty pewnie już śpisz, więc dobranoc Piękna :*'' - na tę wiadomość odpowiedzi nie dostałem, więc poszedłem spać
RANEK
VIOLETTA
Obudziłam się w miarę wyspana i wypoczęta. Zauważyłam, że dostałam powiadomienie. Odblokowałam telefon i odczytałam wiadomość. Jak się okazało była ona od Leona.
*Leon* 01:05
''Nie przeszkadzasz mi. Nic konkretnego nie robiłem. Ale ty już pewnie śpisz, więc dobranoc Piękna :*''
Nie wiem czemu, ale uśmiechnęłam się sama do siebie. Postanowiłam wstać i poszłam wziąć szybki prysznic, a następnie się delikatnie pomalowałam. Kiedy się ogarnęłam poszłam do pokoju Jorge, który już nie spał, tylko siedział na macie i się bawił
- Cześć maluchu. Co byś chciał na śniadanie?
- Naleśniki ze śmietaną - powiedział ucieszony
- No dobrze - wzięłam małego na ręce i zeszłam z nim do kuchni. Posadziłam go na krzesełku, włączyłam mu bajki i zaczęłam robić naleśniki. Kiedy mały jadł i oglądał bajki, postanowiłam, że trochę ogarnę mieszkanie. Nagle dostałam powiadomienie. Była to wiadomość od Leona
*Leon* 09:15
''Hej, Piękna. Mam złą wiadomość... Nie możemy się dzisiaj spotkać, ponieważ nie mam z kim zostawić siostry. Przykro mi :( ''
Wpadłam na pomysł, że skoro Leon nie ma z kim zostawić Belli, to napiszę mu, żeby zabrał ja ze sobą. Przynajmniej Jorge nie będzie sam siedział
*Violetta* 09:30
''Hej Leon. Jeśli nie masz z kim zostawić siostry to weź ją ze sobą. Przecież to nie problem''
*Leon* 09:45
''Ale na pewno?''
*Violetta* 09:50
''Tak. Na pewno. Jorge przynajmniej będzie miał się z kim bawić :) ''
*Leon* 09:55|
'' W porządku. No to do zobaczenia o 17 ;*''
2 GODZINY PÓŹNIEJ
Skończyłam sprzątać i pomyślałam, że zrobię coś dobrego na obiad, skoro Leon z siostrą mają przyjść. Po chwili namysłu postawiłam na ryż z kurczakiem i warzywami. Po wyciągnięciu składników, wzięłam się za przygotowanie dania.
LEON
Za każdym razem jak ja potrzebuję pomocy to nikogo nie ma, ale jeśli ktoś chce coś ode mnie to już lecę. Miałem się spotkać z Violą w parku, bo chciała porozmawiać a tym czasem ja nie mam z kim zostawić siostry. Co prawda Viola napisała, ze mogę ja zabrać ze sobą, ale jakoś nie jestem do tego za bardzo przekonany, ale no cóż, skoro nie mam innego wyjścia. Przygotowałem mojej siostrze sukieneczkę do ubrania w kolorze ciemno-różowymi do tego jasno-różowe rajstopki
- Isa! - zawołałem ją a ona od razu przybiegła
- Tak?
- Idziemy dzisiaj do Violi. Tam będzie jej braciszek, więc proszę, bądź grzeczna dobrze?
- Dobrze - ucieszona pobiegła do swojego pokoju.
Ja postanowiłem wziąć prysznic i przygotować się do wyjścia. Po 10 minutach wyszedłem i ubrałem się w przygotowane ubrania czyli ciemne spodnie i koszulę w kratę. Po ubraniu się, poszedłem do pokoju siostry, żeby pomóc jej się ubrać ale gdy wszedłem do pokoju to zobaczyłem, że moja siostra siedzi uśmiechnięta na łóżku i jest ubrana
- I jak? Gotowa?
- Tak! - krzyknęła - Idziemy już
- Za chwilkę - powiedziałem i skierowałem się do swojego pokoju po moją skórzaną kurtkę - Bella! zawołałem - Chodź. Już wychodzimy
Małą ubrała buciki , po czym wychodząc z domu poszliśmy do samochodu. Po 10 minutach byliśmy pod domem Violi. Wyszedłem z samochodu i pomogłem wysiąść siostrze. Następnie zadzwoniłem do drzwi. O dziwo nie otworzyła mi Viola, tylko Diego
- Siema stary. A co Ty tutaj robisz? - zapytałem zdziwiony, ponieważ Viola mówiła, że będzie sama
- No cześć. Przyszedłem po małego, bo Fran się stęskniła . A ty co tutaj robisz? - już miałem odpowiedzieć, ale przerwał mi głos Violetty
- Ja go zaprosiłam. Hej Leon. Wchodź - zwróciła się do mnie
- No jeśli ty go zaprosiła, to ja nic nie mówię - zaśmiał się Diego - Na ile mogę wziąć małego siebie Violu?
- Możesz na dwa dni?
- Pewnie, że tak. Lubię się nim opiekować razem z Fran
- Super - uśmiechnęła się lekko
- Leon, kumplu. Bellą też mamy się zająć? - spytał, kiedy Viola poszła do kuchni
- A mógłbyś? - spytałem z nadzieją
- No pewnie
- Tylko nie mam ubranek na zmianę
- Spokojni . Dalej mam zapasowy klucz do Ciebie do domu
- No w sumie tak. Bella, pójdziesz z wujkiem Diego? - zapytałem siostry
- Taaak! - ucieszyła się
- W porządku.Tylko nie rozrabiaj za bardzo i bądź grzeczna. Przyjadę po Ciebie jutro wieczorem
- Dobrze. - powiedziała i po chwili pojawiła się Violetta z Jorge
- Wszystko już gotowe - spytał Diego
- Tak/Tak - powiedziałem równocześnie z Violą
- W takim razie bawcie się dobrze - powiedział Diego i wyszedł z dzieciakami
- Chodź - powiedziała brunetka a ja poszedłem za nią do kuchni - Napijesz się czegoś?
- Soku poproszę
- To chodź sobie nalej, bo ja nie mam jak  - uśmiechnęła się nieśmiało
- Gdzie masz szklanki? - zapytałem
- W szafce, obok lodówki
- A sok gdzie masz?
- Albo jest w lodówce, albo w szafce nade mną - sprawdziłem w lodówce, ale nie było tam soku, więc skierowałem się w stronę szafki.
Kiedy byłem obok Violi, położyłem dłonie na jej biodrach, żeby ją lekko przesunąć na bok. Kiedy dotknąłem dziewczynę to lekko zadrżała
- Nie bój się mała. Ja nie jestem groźny. - puściłem jej oczko
- Nie boję się. - odpowiedziała zawstydzona
- Powiedzmy, że Ci wierzę - wyszeptałem jej do ucha i ugryzłem ją lekko a ona cicho zachichotała - Pomóc Ci w czymś może? - zapytałem i napiłem się soku
- Jeśli chcesz mi w czymś pomóc, to możesz nakryć do stołu. Talerze są, tam gdzie szklanki a sztućce są w szufladzie pod zlewem
- Okey. - zacząłem wyciągać potrzebne naczynia a następnie zaniosłem wszystko na stół i rozłożyłem, a następnie wróciłem do Violi, która właśnie wkładała danie do piekarnika
- W lodówce jest wino. Otworzysz? - zapytała a ja przytaknąłem. Viola podała mi korkociąg i zacząłem otwierać butelkę. Pech chciał, że kiedy wyciągałem korek, wino wylało mi się na koszulę
- Kurwa - wyszeptałem, ale Viola i tak to usłyszała i cicho zachichotała
- Chodź do łazienki. Trzeba to zamoczyć wodą, bo plama nie zejdzie - pociągnęła mnie za rękę w stronę toalety.
W łazience posadziła mnie na wannie i zaczęła czyścić plamę z wina. Podczas tej czynności była bardzo blisko mnie. Tak blisko, że czułem jej perfumy. W pewnym momencie pociągnąłem ją tak, że wylądowała na moich kolanach. Brunetka zarumieniła się lekko, ale nadal nie przestawała czyścić mojej koszuli. Jak już tak siedzieliśmy, to zacząłem składać lekkie pocałunki na jej szyi
- Leon... Co ty wyprawiasz? - zapytała
- Całuje Cię Piękna. - popatrzyłem na nią i złapałem za jej podbródek zmuszając ją by na mnie spojrzała - Zostaw już tą plamę. Jak chcesz mnie jeszcze podotykać, to ja chętnie skorzystam, ale później. Teraz chodźmy na dół zjeść i porozmawiać tak jak chciałaś
- Ale plama... - nie pozwoliłem jej dokończyć zdania
- Nie przejmuj się nią. Kupię sobie nową. A teraz chodź zjeść. - pociągnąłem ją na dół za rękę.
Viola grzecznie zeszła ze mną na dół ale nie poszła ze mną do salonu tylko skierowała się do kuchni po danie,  które miało być naszą kolacją
- Zaraz wrócę - uśmiechnęła się
Minęło 10 minut ale Viola nadal nie wychodziła z kuchni, więc poszedłem sprawdzić czy wszystko w porządku. Gdy wszedłem do kuchni, zobaczyłem Violę, która siedziała na podłodze i płakała
- Violu, kochanie. Co się stało? - spytałem i przytuliłem ją do siebie
- Nnnic... - wychlipała
- Jak to nic? Przecież widzę, że coś jest nie tak.
- No bo chciałam przygotować kolację, żeby nam się lepiej rozmawiało, a nic z tego nie wyszło
- Dlaczego tak mówisz?
- Danie, które przygotowałam - spaliło się - powiedziała smutna
- Nic się nie stało. Możemy porozmawiać przy lampce wina. Ewentualnie mogę zamówić pizzę - powiedziałem i złapałem jej podbródek - Co ty na to?
- Dobrze. Ale chciałam, żeby było miło
- Przy pizzy i winie też może być miło. Chodź - podniosłem ją i zaprowadziłem do pokoju a sam poszedłem po wino i kieliszki a następnie wróciłem do Violi , która zdążyła ściągnąć fartuszek
- Obejrzymy jakiś film? - spytała
- Jeśli chcesz, to oczywiście. A nie chcesz najpierw porozmawiać?
- No dobrze. Tak więc chciałam porozmawiać o nas
- No to słucham.
- Nie wiem od czego zacząć
- Najlepiej od początku Słonko
- Zapewne wiesz, że coś jeszcze do Ciebie czuję i wiesz też, że to nie jest małe uczucie. Ale nie wiem, czy ty czujesz coś do mnie. I chciałam po prostu wiedzieć na czym stoję
- Nie wiem co mam Ci na to odpowiedzieć. Jeśli chcesz wiedzieć... To tak. Też coś do Ciebie czuję, tylko nie wiem jak mam to uczucie określić. Sama dobrze wiesz, że jestem gangsterem i znasz moją przeszłość. Dużo się przeze mnie wycierpiałaś w przeszłości i bardzo Cię szczerze za to przepraszam raz jeszcze, ale nie wiem czy będziesz ze mną szczęśliwa. A nie chcę, byś znowu cierpiała jeśli coś nie wyjdzie. - powiedziałem
- Leon, ja wierzę, że uda nam się w końcu być razem - napiła się wina - Nie zmuszam Cię do niczego. Jeśli na razie nie chcesz związku, to ja to rozumiem i poczekam. A tym czasem to jestem głodna - zaśmiała się
- To może ja jednak zamówię tą pizzę - powiedziałem.
- Ok. Poproszę z ananasem, dużą - znów wzięła łyczek wina. Jak tak dalej pójdzie to moja... to znaczy Viola mi się upije. Zadzwoniłem po pizzę zamawiając dwie duże hawajskie pizze i wróciłem do Violi, która oglądała jakiś film. Usiadłem obok niej i zauważyłem, że trzyma jakiś materiał - Co to? - zapytałem
- A to dla Ciebie na przebranie - wręczyła mi szarą koszulkę, a ja się zorientowałem, że to jest moja koszulka
- Violu skąd ty masz moją koszulkę? - zapytałem
- No wzięłam kiedyś przez przypadek i zapomniałam Ci ją oddać - zarumieniła się i spuściła głowę na dół
- No dobrze. To ja pójdę odebrać pizzę i zaraz wracam - i tak za bardzo w ten ''przypadek' nie wierzyłem, ale nie będę się przecież kłócił o jedną koszulkę. Poszedłem odebrać pizzę i wróciłem z nimi do salonu
- No w końcu. Głodna jestem - ''rzuciła'' się na pudełko niczym mały tygrysek
- Spokojnie skarbie, bo się jeszcze udławisz i będę Cię musiał reanimować- poruszyłem znacząco brwiami
- Jesteś zboczony - zaśmiała się Viola - A ty nie jesteś głodny?
- Owszem. Jestem głodny - przesunąłem się jak najbliżej brunetki i ugryzłem jej kawałek pizzy
- Ejże! To moje jest - powiedziała naburmuszona
- Oj nie złość się na mnie - pogłaskałem ją po udzie. Na ten gest Viola się zarumieniła - Ładnie Ci w rumieńcach Kochanie - przybliżyłem się najbardziej jak się tylko dało i bardzo delikatnie musnąłem jej usta
Nie mam pojęcia, co mną kierowało w tym momencie, ale nie chciałem tego kończyć. Trochę się zdziwiłem kiedy Viola wdrapała się na moje kolana i pogłębiła pocałunek. Moje dłonie wędrować po jej ciele. Sam nie wiem kiedy moja koszula znalazła się na podłodze. Ja nie wiedziałem jak mam się zachować, żeby nie wyszło, że zależy mi tylko na seksie. Po chwili Viola się na chwilę ode mnie oderwała
- Nie musisz się powstrzymywać. Chcę tego. Bardzo - wyszeptała mi w usta i ściągnęła z siebie swoją sukienkę
- Nie chcę, żebyś pomyślała, że chcę Cię wykorzystać
- Nie pomyśle tak - musnęła moje usta
- No dobrze - wziąłem ją na ręce i skierowałem się w stronę sypialni brunetki

***************************
Witam wszystkich, którzy czekali. Wiem, że długo mnie znów nie było, ale zaczęła się szkoła i ciężko mi znaleźć czas na pisanie :)
Nie wiem kiedy będzie następny rozdział. Nie obiecuję, że szybko ale będę się starała w miarę szybko dodawać posty.
Mam również takie nietypowe pytanie. Cy znalazła by się osoba która chciałaby pomóc mi w pisaniu bloga? Jeśli znajdzie się taka osoba to bardzo proszę o kontakt :)
Pozdrawiam wszystkich i spokojnej nocy :**

niedziela, 15 lipca 2018

Pytanie

Witam w ten niedzielny późny wieczór. Mam takie małe pytanie. Między innymi chciałam się dowiedzieć czy ktoś tu jeszcze jest i czeka na nowe rozdziały. Informacja ta jest dla mnie ważna, ponieważ znów mnie nie było jakiś czas a może ktoś tu jeszcze jednak jest. Jeśli ktoś jest i czeka na dalsze części historii to bardzo proszę o pozostawienie komentarza. Pozdrawiam :)

sobota, 14 lipca 2018

Rozdział 28 cz.1

W poprzednim rozdziale:
Tobą trochę więcej czasu to… - przerwał swoją wypowiedź 
 - To co? – zapytałam
 - Pamiętasz jak ci mówiłem, że Cię kocham?
 - Tak. Nie trudno zapomnieć.
 - Kłamałem – powiedział w końcu.
VIOLETTA
- Jak to kłamałeś? – spytałam.
 - Nie wiedziałem, czy to co do Ciebie czuje to jest miłość. A ty tak często mówiłaś, że mnie kochasz.
 - I dlatego mnie okłamałeś?- spytałam
 - Em… Tak. – odpowiedział nie patrząc na mnie.
 - Może ja lepiej pójdę do domu. – powiedziałam do niego i chciałam wyjść z łóżka, ale Lean pociągnął mnie za nadgarstek tak, że wylądowałam na jego umięśnionym torsie. – Leon możesz mnie puścić? – parsknęłam
 - Nie. – odwrócił nas tak, że teraz leżałam pod nim. Leon musnął znowu moje usta. Kiedy oddałam pocałunek to Verdas zaczął jeździć dłonią po moim udzie. Wiedziałam, że jeśli tego nie przerwę to Leon mnie przeleci, i jutro będzie tak samo jak zawsze, więc z niechęcią to przerwałam. Akurat w momencie kiedy Leon wjeżdżał dłonią pod moją koszulkę.
 - Leon przestań. – powiedziałam a ten się ode mnie odsunął.
 - Dlaczego? – zaczął całować moją szyję.
 - Bo nie jestem zabawką na jedną noc. A widząc relację miedzy nami to dzisiaj mnie przelecisz, a rano będziesz dla mnie oschły jak zawsze. A poza tym to Isa śpi w swoim pokoju.
 - Violetta mówiłem Ci już, że jestem trzeźwy, wiem co robię i wiesz, że chce Ciebie blisko siebie.
 - Jesteś gangsterem, więc w ten czy żaden inny sposób, nie chce mieć z tobą więzi.
 - W takim razie, dlaczego zgodziłaś się przyjść do mojej siostry? – zapytał lekceważąco.
 - Ponieważ bardzo lubię twoją siostrę i potrzebowałeś pomocy, więc się zgodziłam.
 - A to nie było tak, że jak do Ciebie zadzwoniłem, to się ucieszyłaś w głębi serca? Kiedy potrzebowałem opieki dla małej, to się zgodziłaś, bo nadal mnie kochasz?
 - Nie. – odpowiedziałam bez wahania, żeby nie widział, że kłamię.
 - Czyli już nic do mnie nie czujesz?
 - Nie. - powtórzyłam.
 - Kompletnie nic? – zapytał a ja przytaknęłam głową na tak – Nawet teraz? – przejechał palcami po mojej skórze a mnie przeszedł dreszcz.
 - Nic nie poczułam. Moje uczucie do Ciebie wygasło dwa miesiące temu.
 - Jesteś tego w stu procentach pewna?
 - T-tak.
 - Nie wierzę Ci. Powiedz mi to prosto w oczy to uwierzę. – złapał mój podbródek tak abym na niego spojrzała.
 - Ja… Nie, ja nie mogę. – wyrwałam mu się i wybiegłam z pokoju ze łzami w oczach.
 Położyłam się na kanapie w pokoju małej. Po wylaniu mnóstwa łez zasnęłam.
RANO:
LEON
Obudziłem się bardzo wcześnie. Z racji tego, że nie wypiłem wczoraj zbyt dużo to pamiętałem wszystko z ostatniej nocy. Viola przyznała, że już nic do mnie nie czuje ale nie potrafiła mi tego powiedzieć prosto w oczy. Nie słyszałem, żeby wychodziła, więc pewnie jest gdzieś w domu. Leżałem tak i myślałem, aż siostra weszła do mojego pokoju i wdrapała się na łózko.
 - Hej, księżniczko!
 - Cześć Leoś! Zrobisz naleśniki na śniadanie?
 - Tak, tylko leć umyj ząbki a ja pójdę pościelić twoje łóżko. Okey? – spytałem a ta pokiwała z uśmiechem głową.
 Mała poszła do łazienki a ja skierowałem się do jej pokoju. Gdy tam wszedłem zobaczyłem Violettę śpiącą obok kanapy. Podszedłem do niej chcąc delikatnie przenieś ją na łóżko, ale blondynka się obudziła.
 - Leon? Ała… - jęknęła kiedy chciała się podnieść.
 - Dobrze się czujesz? – zapytałem oschle, ale z drugiej strony martwiłem się trochę.
 - Tak. – odpowiedziała i z wielkim trudem wstała, a następnie mnie omijając wyszła z pokoju do łazienki.
A ja poszedłem zrobić śniadanie.
VIOLETTA
Ale mnie boli kark i kręgosłup. Że też musiałam spaść z tej kanapy. Będąc w łazience dalej myślałam o rozmowie z Leonem. Chciałam już wyjść, kiedy zawołała mnie Isabela.
 - Viola! Idziesz już? – smutno zapytała.
 - Tak szkrabie. – wzięłam ją na ręce. Leon wyłonił się z za rogu. Nadal miał na sobie tylko swoje dresy.
 Uwielbiam jak ma tak nisko spodnie i chodzi bez koszulki.
 - Zostań z nami na śniadanie. – poprosiła mała kopia Leona.
 - Słońce, nie mogę. – popatrzyłam na nią smutno, a ona mi się wyrwała i pobiegła w głąb domu. – Isa! – krzyknęłam za nią.
 - Zostaniesz? – zaproponował Leon.
 - Nie, musze odebrać małego od Diego.
 - To może wpadniesz z małym?
 - No nie wiem. – odpowiedziałam niepewnie. – Ostatnio przez niego się pokłóciliśmy.
 - Chociaż na dwie godziny. Nie musisz tego robić dla mnie. Zrób to dla mojej siostry. Ona bardzo Cię lubi i tęskni za tobą.
 - Dobrze. Zastanowię się nad tym. A teraz naprawdę musze już iść.
 Kompletnie nie rozumiem zachowania Leona. Muszę zwierzyć się z Fran. Może ona będzie wiedziała co mam zrobić.
DIEGO
Chwilę temu Violetta przyjechała po małego. Bardzo lubię się nim opiekować, ale na dłuższą metę jest to męczące. Mam ochotę iść z Leonem na piwo. Myślę, że Fran będzie chciała z nami iść.
 - Hej Diego. – Fran usiadła obok mnie na kanapie, a ja cmoknąłem ja w policzek na powitanie.
 - Cześć Fran. Idziesz ze mną i z Leonem na piwo?
 - Kiedy?
 - No.. dzisiaj. Za chwilę.
 - Jakoś nie mam ochoty. Może wybiorę się do Violi. – pomyślała. – Zawiózłbyś mnie?
 - Jasne, nie ma problemu. I tak mam po drodze do Leona. Chodźmy.
FRAN
Diego zawiózł mnie do Violi. Dawno się z nią nie widziałam. Zadzwoniłam do drzwi. Chwile później pojawiła się w nich Viola
- Hej Violu - przywitałam się z nią buziakiem w policzek
- Cześć Fran. Napijesz sie czegoś? - zapytała kiedy weszłam do salonu
- Jeśli masz sok pomarańczowy to poproszę - po chwili przyszła Viola z sokami - Dziękuję. To opowiadaj co tam u Ciebie?
- Kompletnie nie rozumiem zachowania Leona. - powiedziała zrezygnowana
- Dlaczego? - zaciekawiłam się
- No bo zaczęło się od tego, że pokłóciliśmy się o małego.
- Jak o małego?
- Leon chciał wziąć ze mną kąpiel, a ja odmówiłam, mówiąc, że mały nie może zostać sam w pokoju, a Leon o to się zdenerwował. Pokłóciliśmy się tak bardzo, że zerwaliśmy. Przez dwa miesiące aż do wczoraj nie rozmawialiśmy ze sobą
- Czemu do wczoraj? - zapytałam
- Bo zadzwonił do mnie zamiast do Ciebie.
- A po co on miał do mnie dzwonić?
- Chciał, żebyś przyszła przypilnować jego siostry, ale pomylił numery i zadzwonił do mnie, i ostatecznie się zgodziłam i poszłam do niego. Oczywiście kiedy przyszłam to był trochę niemiły ale szybko sobie poszedł i nie musiałam słuchać jego głupich docinek.
- Długo u niego siedziałaś?
- Tak. Do następnego dnia rano - powiedziała
- Jak to? - popatrzyłam na nią zdziwiona
- No bo miał wrócić po godzinie, ale wrócił po dwóch. I jak już chciałam wychodzić to stwierdził, że jest za późno i powiedział, że mam zostać na noc. Zgodziłam się. Później rozmawialiśmy i tak się potoczyła rozmowa, że Leon powiedział, żebym wyznała mu prosto w oczy, że go nie kocham.
- Zrobiłaś to?
- Oczywiście, że nie. Nie miałam odwagi mu tego wyznać i uciekłam od niego do innego pokoju. Rano kiedy miałam wychodzić to mała poprosiła mnie, żebym została, ale się nie zgodziłam. Isabella się popłakała i pobiegła do siebie - przerwała i napiła się soku
- A rano Leon też był taki niemiły?
- Był w miarę miły i nawet poprosił mnie, żebym została dla Isy. A kiedy się nie zgodziłam, mówiąc, że muszę odebrać Jorge od Diego to zaproponował, żebym przyszła z małym.
- No ale mówiłaś, że to przez małego pokłóciliście się - zdziwiłam się
- No i to mnie właśnie najbardziej zaskoczyło. Ja już serio nie wiem co mam robić. Jeszcze na dodatek mi wyznał, że kłamał mówiąc mi, że mnie kocha
- A ty go kochasz?
- Tak.. Nie.. Nie wiem
- Ja na twoim miejscu bym się z nim spotkała i porozmawiała oraz wyjaśniła wszystko na spokojnie. Wtedy się dowiesz na czym stoisz
- No ale z nim się nie da inaczej. Raz jest normalny, a raz mu odbija palma i mam ochotę go zatłuc
- Ale ty jesteś negatywnie nastawiona. Jeszcze nie spróbowałaś, a już jesteś na nie. Jeśli chcesz to mogę zabrać Jorge do siebie na cały dzień lub dwa. Wiesz, że Diego uwielbia tego małego słodziaka
- Tak, wiem. Ale..  - przerwałam jej
- Nie ma żadnego ale. Spotkaj się z nim i załatw to. Przecież nie możesz całe życie być w niepewności
- Może i masz rację. Muszę się z tym przespać
- Jasne. Ale pamiętaj, co Ci mówiłam
- Będę pamiętać
- Dobrze. Ja będę się już zbierać bo późno. Diego już jest pewni w domu
- A to wyszedł gdzieś?
- No. Z Leonem na piwo
- Aha. Zadzwonię Ci po taksówkę
- Nie. Nie trzeba. Przejdę się
- Nie ma takiej opcji. Nie chcę, by co Ci się stało
- Dobrze, ty mój uparciuchu kochany - zaśmiałyśmy się
- Taksówka zaraz będzie
- Dzięki. Jakby co to dzwoń to weźmiemy małego
- Spoko. Pa Fran - pożegnałyśmy się buziakiem w policzek i wyszłam

czwartek, 29 marca 2018

Rozdział 27

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Przez te dwa miesiące, dużo się zmieniło. Leon znów stał się dla mnie oschły i jest taki, jaki był na początku. Jorge jest prawnie pod moją opieką, a z dziadkami nie utrzymuję kontaktu. Fran zamieszkała z Diego. Aktualnie jestem z małym na spacerze. Przechodzę obok domu Leona i słyszę jak prosi swoją siostrę o to, żeby była grzeczna i poszła spać. Przez chwilę myślałam, żeby wejść i mu pomóc, ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu i ruszyłam dalej przed siebie. Kiedy byłam pod swoim domem, nagle zadzwonił mi telefon. Odebrałam, nie patrząc na to, kto dzwoni
- Halo - zapytałam
- Halo? Fran? - powiedział głos po drugiej stronie, a ja zorientowałam się, że to Leon
- Nie. - odezwałam się po chwili - Tu Violetta
- Em.. Violetta? Jest może Fran gdzieś obok Ciebie? - zapytał
- Nie. Nie ma jej obok mnie. A coś się stało?
- Nie... To znaczy tak - powiedział jąkając się - Potrzebuję pomocy przy małej. Mogłabyś zadzwonić do Fran i poprosić, żeby do mnie przyszła?
- Fran pojechała do swoich rodziców na weekend - powiedziałam
- Aha.. - zamilkł na chwilę - Em.. A ty masz może chwilę czasu? - zapytał w miarę miło
- No mam chwilę - odpowiedziałam niepewnie
- A mogłabyś do mnie przyjść... Potrzebuję pilnie wyjść, a nie mam z kim zostawić siostry
- No nie wiem, czy to jest dobry pomysł - zawahałam się na moment
- Proszę. Godzina czasu
- No dobrze - w końcu się zgodziłam - Będę za 20 minut - rozłączyłam się i zadzwoniłam do Diego. Odebrał po dwóch sygnałach
- Tak Vilu. O co chodzi? - zapytał od razu
- Mógłbyś wziąć Jorge dzisiaj do siebie? Ja muszę coś załatwić
- Pewnie. Nie ma sprawy. Uwielbiam się nim opiekować
- Dziękuję. Jesteś wielki. Przyjedziesz po niego? Ja w tym czasie spakuje mu kilka rzeczy
- Oczywiście. Za 10 minut będę. Buziaki.
Odłożyłam telefon i spakowałam kilka ubranek dla małego. Po chwili przyjechał Diego i zabrał Jorge ze sobą a ja ruszyłam w stronę domu Leona. Po 15 minutach byłam  pod domem Verdasa. Nie pewnie zapukałam i musiałam chwilę odczekać. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Leon. Wyglądał bardzo seksownie. Miał czarne spodnie, białą koszulkę opinającą jego mięśnie, a na górze miał skórzaną kurtkę. Włosy miał jak zawsze zaczesane do góry i pachniał nieziemsko
- Cześć - powiedziałam niepewnie
- Cześć - odpowiedział trochę chłodno - Miałaś być pić minut temu
- Musiałam czekać na Diego
- Nie chcę słuchać twoich wymówek. Poprosiłem Ciebie o pomoc tylko ze względu na to, że Fran nie mogła. Będę za godzinę - powiedział i minął mnie w drzwiach, a ja weszłam do domu i zaczęłam szukać małej Isabel, która po chwili przyszła do salonu
- Viola! - mała ucieszyła się na mój widok
- Cześć Szkrabie
- Czemu nas nie odwiedzałaś? Tęskniłam za Tobą
- Nie miałam czasu - odpowiedziałam - Chodź, włączymy bajki - wzięłam małą na ręce i poszłam z nią do jej pokoju
2 GODZINY PÓŹNIEJ (23:00)
Isa już dawno zasnęła, a Leon powinien być jakąś godzinę temu w domu. Wstałam ostrożnie z łóżka małej i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Jakieś 10 minut później usłyszałam przekręcanie klucza w zamku i po chwili zobaczyłam Leona. Ku mojemu zdziwieniu, Verdas był trzeźwy. Postanowiłam odezwać się pierwsza
- Isa śpi. Zjadła kolację i zasnęła jakieś 30 minut temu. Kolacja dla Ciebie jest w kuchni na stole - powiedziałam - To może ja już pójdę - ruszyłam w kierunku drzwi, ale nie dane mi było pójść dalej, ponieważ Leon złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Dziękuję - wyszeptał mi prosto w usta
- Nie ma sprawy. Bardzo lubię twoją siostrę - spuściłam głowę na dół, ale brunet łapiąc mnie za podbródek, zmusił mnie żebym na niego spojrzała
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby tak wyszło - wyznał
- Leon, jeśli myślisz, że powiesz ,,przepraszam" i wszystko będzie tak jak dawniej, to się mylisz. Wiesz, jaka była sytuacja wcześniej zanim nie miałam małego i jaki byłeś dla mnie w przeszłości, przez co chciałam się zabić... Jednak wiedziałam, że nie warto. Później nie wiem jakim cudem, był ten niby związek z tobą, a teraz mam małego i jeszcze do tego twoja zmiana w stosunku do mnie. Ciągle mnie ranisz
- Ale... - przerwałam mu
- Leon nie chce ciągle cierpieć przez Ciebie. I pomimo tego, że nadal coś do Ciebie czuję, to nie chce robić sobie nadziei, że kiedyś się w końcu zmienisz na dobre. Gangster zawsze nim pozostanie. Chciałam, żebyś mnie pokochał i żebyś się choć trochę nad sobą zastanowił i nad swoimi uczuciami, ale najwyraźniej robię sobie złudną nadzieję, że tak będzie - wyznałam ze łzami w oczach
- Viola popatrz na mnie - powiedział a ja popatrzałam na niego, a on musnął lekko moje usta
- Leon...
- Nie mów nic - powiedział i złapał mnie za rękę - Chodź - zaczął mnie prowadzić w kierunku swojego pokoju. Z jednej strony nie wiedziałam co Verdas ma w zamiarach, ale z drugiej strony nie przeszkadzało mi to i nie opierałam się. Kiedy byliśmy w pokoju, szatyn podszedł do swojej garderoby i wyciągnął jedną ze swoich koszulek i podał mi ją - Idź weź prysznic. Prześpisz się tu bo już jest późno
- Myślę, że nie powinnam - zaczęłam
- Ale ja Cię nie puszczę nigdzie o tej godzinie
- No dobrze - odpuściłam i wykonałam prośbę Leona. Po jakiś 10 minutach wyszłam z łazienki ubrana jedynie w bieliznę i koszulkę Leona, która sięgała mi do połowy uda. Kiedy weszłam do pokoju to Verdas leżał na łóżku przebrany w spodnie dresowe
- Chodź do mnie - nie pewnie podeszłam do łóżka i położyłam się obok niego a on mnie przykrył i przytulił do siebie i zaczął mnie głaskać po nagim udzie
- Leon co chcesz mi zrobić - spytałam troszkę przestraszona
- Nic Ci nie zrobię. Może wypiłem jednego drinka, ale jestem w takim stanie, żeby wiedzieć co robię. A teraz po prostu chcę spać. Ale chcę też, żebyś była obok mnie. Pomimo tego, że jestem dla Ciebie nie miły i w ogóle, to nie potrafię być od Ciebie daleko Coś mnie do Ciebie przyciąga Violu. Te dwa miesiące to był dla mnie trudny okres czasu - wyznał a ja nie wiedziałam co powiedzieć
- Leon ja nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie. Ale musisz wiedzieć, że przez te dwa miesiące dużo się zmieniło. Jestem matką adopcyjną Jorge, Muszę teraz mu poświęcać dużo czasu i opiekować się nim najlepiej jak potrafię. Więc nie będę miała czasu na spotkania. Nawet z dziewczynami czyli to oznacza, że dla Ciebie tez nie będę miała czasu
- Rozumiem - powiedział - Ja tez mam swoje zajęcia. Jak sama powiedziałaś, jestem gangsterem.. - pogłaskał mnie po policzku i spojrzał w oczy
- Leon.. - przerwał mi delikatnym pocałunkiem a po chwili kontynuował
- Gangsterem, który nie wie co to miłość i nie potrafi kochać. Potrafię tylko krzywdzić
- Nie mów tak. To nie prawda. Przecież darzysz jakimś uczuciem swoją siostrę i rodziców
- Możliwe. Ale nie umiem kochać tak jak Diego kocha Fran czy tak jak się kochają moi rodzice - wyznał
- Mam pytanie - zaczęłam, a po chwili kontynuowałam - Czy coś się stało w przeszłości, że nie jesteś zdolny do miłości?
- Nie - zawahał się - Tylko po prostu nie wierzę w miłość. Zawsze dziewczyny pchały mi się same do łóżka, ale kiedy się z tobą przespałem po raz pierwszy i spędziłem trochę więcej czasu to - przerwał swoją wypowiedź
- To co? - zapytałam
- Pamiętasz jak Ci mówiłem, że Cię kocham?
- Tak. Trudno zapomnieć
- Kłamałem - powiedział w końcu

poniedziałek, 12 marca 2018

Notka

Hej. Chciałam Was przeprosić za moją kolejną długą nieobecność. Miałam strasznie dużo na głowie. Wiem, że mogą się posypać negatywne komentarze. Ale jeśli ktoś tu jeszcze jest to niech wpisze komentarz czy mam dalej pisać tą historię czy zmienić. Jeśli ktoś ma pomysł na inną historię i miałby ochotę mi pomóc z pisaniem to zapraszam do zakładki kontakt. Pozdrawiam wszystkich, którzy tu jeszcze są i nie odeszli :)

czwartek, 4 maja 2017

Rozdział 26

VIOLETTA
Kiedy zjedliśmy śniadanie, to spakowani ruszyliśmy w drogę do moich dziadków. Jorge spał sobie, a my z Leonem cichutko rozmawialiśmy
- Jak myślisz? Czego dowiesz się na temat swoich rodziców?
- Właśnie nie wiem. Chciałabym usłyszeć całą prawdę oraz chce się dowiedzieć, dlaczego mnie okłamywali przez tyle czasu mówiąc mi, że moja matka nie żyje
- Myślisz, że powiedzą ci prawdę? Jeśli zobaczą nas z małym to od razu zaczną podejrzewać, że przyjechałaś to wszystko wyjaśnić i zaczną wymyślać.
- Może i masz rację ale ja muszę znać prawdę - w tym momencie Jorge się obudził, bo zrobił się głodny 
- Leon możemy się gdzieś zatrzymać? Muszę małemu kupić mleko, bo sie skończyło
- Pewnie skarbie. - Leon zjechał na parking przed jakimś zajazdem. Na szczęście obok był sklep gdzie mogłam kupić mleko dla małego - Violu, a może my też pójdziemy coś zjeść? Zgłodniałem troszkę - powiedział Leon
- Możemy iść. Weźmiesz małego? - zapytałam a on kiwnął głową na tak
Kiedy ja, Leoni Jorge byliśmy najedzeni, ruszyliśmy w dalszą drogę do moich dziadków. Sama nawet nie wiem, kiedy zasnęłam
LEON
Viola już zasnęła jakieś 30 minut temu. Po chwili dojechaliśmy na parking hotelu, w którym mieliśmy sie zatrzymać.Wysiadłem i zamykając wcześniej samochód, poszedłem wynająć dla nas pokój. 10 minut później wróciłem i zacząłem budzić moją śliczną brunetkę
- Violu... - powiedziałem dotykając jej ramienia
- Leon.. Co się dzieje? - spytała przestraszona
- Spokojnie. Już dojechaliśmy na miejsce, dlatego cie budzę
- Aha. Myślałam, że coś się stało - powiedziała i wyszła z pojazdu. Kiedy wyjęła małego skierowaliśmy się do naszego tymczasowego pokoju
- Vilu masz może ochotę na wspólną kąpiel?
- Leon nie możemy zostawić małego samego w pokoju - powiedziała
- Teraz mały jest ważniejszy ode mnie tak? - spytałem trochę zdenerwowany
- Leon dobrze wiesz jaka jest sytuacja a się czepiasz - odpowiedziała
- Nie czepiam sie tylko nie masz dla mnie czasu...
- Jak kiedyś byłam dla ciebie obiektem do poniżania to jakoś nie miałeś, żadnego problemu - powiedziała, czym jeszcze bardziej mnie zdenerwowała
- Jeżeli tak bardzo chcesz, to mogę przestać być taki miły i traktować cie jaki kiedyś. Ja sie nie pchałem w związek z tobą - odpowiedziałem a Violettcie naszły łzy do oczu
- Wiesz co? - spytała - Nie wiem co ja w tobie widziałam i jak mogłam sie tak pomylić co do ciebie - teraz już nie hamowała łez - Chociaż, czego ja sie spodziewałam... Gangster zawsze zostanie gangsterem i nigdy sie nie zmieni. I jeszcze jedno Leon... Z nami koniec - Violetta wzięła swoje rzeczy oraz małego i wyszła
VIOLETTA
Nie wierze jak mogłam sie tak pomylić co do niego. Jak mogłam mu uwierzyć, że sie zmienił. Postanowiłam sama załatwić sprawę z moimi dziadkami ale najpierw postanowiłam zadzwonić do Diego
- Halo - odebrał troszkę zasapany
- Em... Cześć Diego. Tu Viola z tej strony. Przeszkadzam?
- Nnnie.. - odkaszlnął - Nie. A czemu dzwonisz?
- Mógłbyś po mnie przyjechać do sąsiedniego miasta? - spytałam pociągając nosem.
- Tak jasne. A coś sie stało. Nie... To znaczy tak. Pokłóciłam sie z Leonem i nie mam jak wrócić
- Pewnie nie ma sprawy. Za 40 minut będę po ciebie
- Dziękuje. Pa - rozłączyłam się i poszłam wynająć sobie pokój na kilka godzin
DIEGO
- Zechcesz ze mną zamieszkać? - zapytałem Francesce, która była bardzo zaskoczona moim pytaniem
- Em... Diego, zaskoczyłeś mnie. Ale tak. Zgadzam się - ucieszony pocałowałem ją. Całowaliśmy sie tak do momentu, gdy zadzwonił mój telefon. Zdyszany odebrałem i zdziwiłem się kiedy usłyszałem Violę. Zadzwoniła do mnie z prośbą o przyjazd po nią do sąsiedniego miasta. Zgodziłem sie i od razu poinformowałem ją, że za jakieś 40 minut będę po nią
- Co się stało? - zapytała Frania
- Viola zadzwoniła do mnie z prośbą, żebym po nią przyjechał, bo pokłóciła sie z Leonem
- Czyli to coś poważnego, skoro zadzwoniła z prośbą o przyjazd - powiedziała a ja przytaknąłem.
VIOLETTA
Postanowiłam pójść do moich dziadków, którzy mieszkali na tej samej ulicy co miałam hotel. Na początku wahałam sie czy zadzwonić czy nie, ale ostatecznie zadzwoniłam. Drzwi otworzyła mi młoda kobieta, która była bardzo podobna do mojej babci
- Violetta... - wyszeptała oraz spojrzała na mojego braciszka i uśmiech, który miała na twarzy zniknął tak szybko jak sie pojawił
- Dzień dobry. Ja do pani Angeliki. Jest może w domu
- Em.. Nie.. - nie dokończyła zdania, ponieważ obok niej pojawiła sie babcia Angelika, która jak zobaczyła mnie to tak samo jak tej pierwszej pani uśmiech zniknął z twarzy
- Violetta? A co ty tutaj robisz? - spytała udając zdziwioną
- Też sie ciesze, że Cie widzę, babciu - powiedziałam nieco sarkastycznie - Możemy wejść? - zapytałam a ona pokiwała niepewnie głową, a ja weszłam z małym do środka
- Co cie do mnie sprowadza? - zapytała babcia
- Przyjechałam po wyjaśnienia i już mnie nie ma
- Nie rozumiem. Jakie wyjaśnienia?
- Nie udawaj! - podniosłam głos - Chcę znać prawdę na temat rodziców i mojego brata, którym rzekomo jest Diego a nie Marco i na temat Jorge
- No dobrze - westchnęła - Prawda jest taka, że to Diego jest twoim biologicznym bratem a nie Marco... - przerwałam wypowiedź babci
- No tyle to już wiem. Chce wiedzieć co robi u mnie trzyletni Jorge i co z rodzicami
- Jorge to twój brat, którego urodziłam trzy lata temu kiedy byłam na Sycylii z twoim ojcem - powiedziała kobieta, która otworzyła mi drzwi - A ja jestem twoją matką
- Nie jest pani moją matką. Matka by mnie nie zostawiła samej w wieku 15 lat z człowiekiem, który nie jest moją rodziną, tylko zupełnie obcą osobą - powiedziałam zdenerwowana i pod wpływem napływu emocji zakręciło mi się w głowie, ale za chwile mi przeszło - Matka nie zostawiłaby trzyletniego syna pod drzwiami dziewczyny, którą uważa za swoją rzekomo córkę - powiedziałam z płaczem i biorąc małego na ręce powiedziałam - Mały zostanie ze mną. Odbiorę ci prawa do niego i nie zobaczysz go. Skoro zostawiłaś mnie kiedy najbardziej potrzebowałam i skoro oddałaś małego w moje ręce to znak że nie potrafisz się zaopiekować własnymi dziećmi - powiedziałam i wyszłam z domu babci kierując sie w stronę hotelu.
20 minut później byłam pod hotelem gdzie czekał na mnie Diego, który rozmawiał z Leonem. Przywitałam sie z Diego i zostawiłam  małego pod jego opieką, a sama poszłam po swoje i małego rzeczy oraz wymeldować się z pokoju. Kiedy wracałam, usłyszałam słowa Leona, że nic dla niego nie znaczę. Bez słowa wzięłam małego i wsiadłam do samochodu. Po chwili przyszedł Diego i byliśmy w drodze do Buenos Aires
DIEGO
Violetta przez całą drogę była nieobecna. Postanowiłem się dowiedzieć o co chodzi
- Violu - spojrzała na mnie - Co się dzieje?
- Diego nie wiem jak to przyjmiesz, ale my jesteśmy rodzeństwem.
- Jak to? - spytałem - Chociaż w sumie jesteśmy do siebie podobni  - zauważyłem
- Nie wiem jak, ale ,,mama" mi powiedziała, że to ty jesteś moim biologicznym bratem. - przy słowie mama zrobiła cudzysłów - Ty oraz Jorge - spojrzała na śpiącego małego z tyłu
- Fajnie jest mieć siostrę - zaśmiałem sie
- Powiedziałam matce, że odbiorę jej prawa rodzicielskie do małego. - wyznała
- W sumie to dobrze jej powiedziałaś. Skoro nas porzuciła i tobie podrzuciła małego to znaczy, że nie zasługuje na to, by być jego opiekunką
- Diego mam do Ciebie jeszcze jedną małą prośbę
- Tak? Mów o co chodzi
- Pojechałbyś do domu Leona po moje rzeczy i przywiózł byś mi je?
- Tak jasne. Nie ma sprawy. Leon mi powiedział, że z wami koniec - zacząłem temat
- Diego nie chce o tym mówić. Leon Verdas to dla mnie temat skończony
- Rozumiem. Nie będę cie męczył - uśmiechnęła sie blado
♥♥♥♥♥
Witam po kolejnej długiej przerwie. Przepraszam za długą nieobecność. Kolejny rozdział postaram sie napisać trochę szybciej. Pozdrawiam tych co jeszcze tutaj są i czekają z niecierpliwością na rozdział :)