Jest prośba od autorki ;) Ode mnie rzecz jasna. Która z czytelniczek ma jakiś pomysł na rozdział 17 to proszę podawać w zakładce wasze pomysły. Pozdrawiam ;)
poniedziałek, 4 maja 2015
sobota, 2 maja 2015
Rozdział 16
Witam po mojej długiej nieobecności. Następny rozdział powinien być szybciej. Mam nadzieję że wam się spodoba. 16 rozdział poniżej
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Zmiana narracji na pierwszoosobową
VIOLETTA:
Na drugi dzień obudziłam się i spostrzegłam że nie jestem w swoim pokoju a co gorsza w swoim domu. Podniosłam się do pozycji siedzącej i rozejrzałam się po pokoju a następnie skierowałam do pokoju głównego w salonie zobaczyłam Leona ale nie odezwałam się- Masz zamiar tak stać? - spytał chłodno
- Nie, nie przepraszam. Wezmę tylko swoje rzeczy i już idę
- Jeśli tak uważasz - stwierdził
- To ty tak uważasz
- No masz racje. Bo ja jestem przecież ten najgorszy
- Nic takiego nie powiedziałam
- No nie - zakpił
- No właśnie nie! - krzyknęłam
- Nie krzycz. Mała śpi - warknął
- Idę. - wzięłam swoje rzeczy i szybko wyszłam z domu chłopaka
Wróciłam do swojego domu i rzuciłam się z płaczem na kanapę. Nie mogłam uwierzyć że z dnia na dzień zrobił się dla mnie taki oschły. Żeby o tym nie myśleć postanowiłam zrobić porządki a później wyjść do ogrodu poopalać się i popływać w basenie. Tak jak postanowiłam tak też zrobiłam. Porządki zajęły mi półtora godziny następnie przebrałam sie w swoje ulubione bikini i wyszłam do ogrodu, by się poopalać
Po kilku minutach opalania weszła do basenu. Kiedy pływałam zobaczyłam przy płocie swojego byłego, który stał i patrzył na mnie oraz delikatnie sie uśmiechał a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Nagle Leon wszedł do ogrodu i klęknął obok basenu
- Po co przyszedłeś? - spytałam
- A co? Nie mogę?
- No chyba możesz
- To po co pytasz śliczna? - spytał
- Śliczna? Leon o co chodzi? - spytałam wychodząc z basenu
- No chyba jesteś śliczna nie? - złapał mnie za nadgarstek i pociągnął obok siebie oraz zaczął gładzić po udach i nic więcej
- Leon co ty robisz? - spytałam przestraszona
- Ty się mnie boisz?
- Moooże
- Dlaczego? - spytał
- Co chcesz zrobić?
- Nic nie chce zrobić - powiedział
- To zabierz ręce. Prosze - poprosiłam go
- Dobrze - zabrał dłoń z mojego uda
- Dziękuję. Więc... Po co przyszedłeś? - spytałam wycierając się ręcznikiem
- Po prostu. Zobaczyć cie
- Zobaczyć?
- Tak
- Aha. Spoko
- Takie to dziwne, że przyszedłem cie zobaczyć?
- Trochę tak. Najpierw mnie nie chcesz widzieć a teraz tak
- A może przyszedłem w innym celu - dotknął mojego uda
- Co chcesz zrobić?
- Zgadnij ślicznotko
- Proszę przestań - poprosiłam przestraszona
- A może ja nie chce? - spytał i jechał dłonią wyżej
- Ale ja chcę - zrzuciłam jego rękę
- Mała nie zaczynaj - powiedział a ja poczułam zapach alkoholu
- Leon idź do domu jesteś pijany
- Nie jestem
- Ale idź do domu
- Nie będzie seksu bo jesteś pijany i nie jesteśmy razem. Idź do domu
- Dobrze. Ale jeszcze tu wrócę
- Jasne, jasne.
- Pa Violu. - pocałował mnie szybko i namiętnie
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Poszłam do Leona żeby wszystko wyjaśnić. Poszłam i zapukałam. Otworzyła mi mała Isa- Viola - mała ucieszyła się na mój widok
- Cześć Iskierko. Jest Leon? - spytałam i wzięłam małą na ręce zamykając drzwi
- Śpi
- A mogę zaczekać aż sie obudzi?
- Jasne
- To chodź do twojego pokoju
- To idziemy - poszłyśmy do Isy
Po 30 minutach do pokoju małej wszedł Leon
- Violetta? Co tu robisz? - spytał zdziwiony
- Przyszłam z tobą porozmawiać - powiedziałam
- Ze mną?
- Tak z tobą
- Co chcesz? - spytał troszkę chłodno
- Co to miało dzisiaj znaczyć? - zapytałam i wyszliśmy z pokoju
- O co ci chodzi? - spytał zdziwiony
- Pływałam sobie w basenie. Przyszedłeś ty i zacząłeś mnie dotykać po udzie jak wyszłam z wody i jechałeś wyżej tą ręką a na końcu mnie pocałowałeś
- Nie przypominam sobie
- Ja coś takiego robiłem?
- Tak. Dobierałeś się do mnie
- Nie, to nie możliwe
- Leon przecież mówię prawdę. Ale ty mi widocznie nie ufasz i masz do mnie żal za zerwanie ale wiesz też że zawsze mówię prawdę
- Przepraszam
- No dobrze. Nic się nie stało. Ja już może pójdę
- Nie zostań proszę. - powiedział niepewnie
- Dla Isy mam zostać? - spytałam
- Dla mnie - wyznał
- Dla ciebie? Nie jesteśmy razem. No chyba że chcesz spędzić miło czas
- Z tobą zawsze miło spędzam czas
- A jeszcze wczoraj kazałeś mi wyjść
- To było wczoraj - powiedział
- Ale było
- Ale posiedzieć przy lampce wina chyba możemy nie? - spytał
- No nie wiem
- Jedna lampka. Co ci szkodzi?
- Jedna lampka i idę do siebie - zgodziłam się
- Dobrze - nalał czerwonego wina i poszliśmy do salonu
- Dlaczego ze mną zerwałaś?
- Miałam dać ci spokój
- Nie oto mi chodziło. - westchnął
- Ja to inaczej odebrałam
- Bo to ty
- Dobra nie chce sie kłócić - westchnęła - Ałć mój kark
- Boli cie? - spytał
- Tak. Musiałam źle spać
- Zrobić ci masaż?
- A mógłbyś?
- Oczywiście! Chodź tu do mnie - odwróciłam się tyłem do Leona a on zdejmując mój żakiet zaczął masować mi kark a ja lekko zaczęłam pojękiwać - Viola co ci?
- Nic. Tylko strasznie mi dobrze. Nie pamiętam kiedy ktoś mnie tak masował
- Chcesz jeszcze wina?
- Poproszę
- Proszę bardzo koch... Violu - nalał wina
- Dziękuję
- Viola zależy ci jeszcze na mnie? - zaczął zdejmować mi ramiączka z sukienki
- Leon...
- Tak Violu
- Zależy
- A bardzo? - zdjął ramiączka z sukienki i biustonosza
- Tak. Ale przestań. - powiedziałam ściągając jego rękę i ubierając ramiączka
- Kiedy ja ci masuje tylko kark i nic więcej
- Już nie masuj. Dziękuję
- Dobrze - przestał masować
- Wiesz ja juz chyba pójdę
- No dobrze - powiedział a ja wzięłam swoją torebkę i ruszyłam do drzwi - Cześć Viola
- Pa Leon - wyszłam i skierowałam się w stronę swojego domu. Wracałam przez park. Było ciemno i zimno
- O kogo my tu mamy. Panna Castillo - ktoś mnie zaczepił i złapał za nadgarstek przyciągając do siebie
- Czy my się znamy? - próbowałam się wyrwać z jego uścisku
- Ty mnie nie ale ja ciebie tak
- Kim pan jest?
- Twoim koszmarem skarbie - zaczął mnie dotykać po udach blisko mojego skarbu
- Co? - wydukałam i strąciłam jego rękę
- No tak słonko - ścisnął moje pośladki
- Niech pan się odczepi.
- Mów mi Diego skarbie
- Nie jestem twoim skarbem! - zrobiłam parę kroków w kierunku domu Leóna. Tam pójdę bo jak on będzie mnie śledził i będzie wiedział gdzie mieszkam? Będzie mnie nękał
- Masz piękny głos. Nie marnuj go i nie krzycz
- Daj mi spokój
- Oj słonko
- Nie masz prawa tak do mnie mówić
- A kto mi broni
- Ja! - krzyknęłam i odepchnęłam go
- Ehe. Już sie ciebie boje
- Daj mi spokój! - ruszyłam przed siebie w stronę domu Leona nerwowo spoglądając za siebie czy ten facet mnie nie śledzi ale on cały czas szedł za mną więc przyśpieszyłam i zaczęłam biec bo zaczęło padać. W końcu dobiegłam zapłakana do drzwi Leona i zapukałam. Otworzył mi zaspany Leon
- Violetta? - szybko się w niego wtuliłam - Violetta co sie dzieje? - wziął mnie do środka i zamknął drzwi
- Jakiś facet mnie zaczepił. Zaczął mówić do mnie skarbie i kotku i zaczął mnie dotykać po udach i pośladkach. A na końcu zaczął mnie śledzić. León boje się! - wtuliłam się jeszcze bardziej w tors Leona i zaczęłam bardziej płakać
- Nie płacz. Dam ci moją koszulke. Może tu być...
- Nie bój sie. Chodź skar... Violu dam ci koszulke
- Będziesz ze mną spał?
- A chcesz tego?
- Tak. Proszę... - spojrzałam w jego zielone oczy
- Jasne - podał mi koszulkę - Trzymaj
- Dziękuję. - Pocałowałam go w policzek
- Nie ma za co. Przebierz się
- Zaraz wracam. - szybko weszłam do łazienki
- Już jestem
- Dobrze. Chcesz coś zjeść?
- A mogłabym? - potarłam ramiona z zimna
- Jasne. Ty idź pod koc a ja zaraz przyjdę.
- Dobrze - weszłam do salonu i usiadłam na sofie. Wzięłam koc i owinęłam się nim
- Prosze kanapki i herbata dla ciebie - do salonu wszedł Leon
- Ddziękuje
- Nie ma za co. Jedz a ja idę zobaczyć do Izy
- Jeśli nie zeszła to pewnie śpi
- Ja jednak pójdę sprawdzić. Zaniosę jej jeszcze picie
- Ddobrze - Leon ruszył z herbatka w butelce dla małej a ja zaczęłam pić swoją herbatę. Po chwili wrócił - I jak? - spytałam
- Śpi
- Mówiłam że będzie spała
- Tak - cała się trzęsłam z zimna - Zimno ci?
- Bardzo
- Czekaj przyniosę ci kołdrę z pokoju - już chciał iść do pokoju ale zatrzymał się - Albo po prostu weź ten koc i chodź ze mną. Ale najpierw skończ posiłek
- Już się na jadłam dziękuję. - pocałowałam go w policzek
- Nie ma za co - odpowiedział - Chodźmy - poszłam za Leonem owinięta kocem. Chyba wyjdzie z tego choroba
- Apsik! - kichnęłam
- Na zdrowie
- Dziękuje. - weszliśmy do pokoju a Leon włączył kaloryfer
- Kładź się a ja idę po herbatę. Zaraz przyjdę
- Okk - położyłam sie, podkurczając nogi i przykryłam po same uszy. Po paru minutach przyszedł León z herbatami
- Masz trzymaj i pij póki ciepłe
- Dziękuje. Jesteś kochany
- Nie ma za co skar... Violu. Potrzebujesz czegoś jeszcze?
- Przytul mnie proszę.
- Jesteś pewna. Nie jesteśmy razem
- Ale chciałabym żebyś mnie przytulił
- Dobrze - przytulił mnie - I jak?
- Cieplej. - zaśmiałam się
- Ha ha
- Dziękuję że mnie przenocujesz
- Nie ma sprawy - oparłam głowę o jego tors
- Nie za wygodnie ci?
- Jesteś trochę twardy. Ale jest ok.
- No przepraszam
- Nic nie szkodzi
- Przepraszam za to że mam twardy tors
- No przecież mowie ze nic nie szkodzi - zaśmiałam
- Dobrze. Widzę że ci trochę lepiej
- Trochę. Ale nie idź. Jest mi wygodnie
- Dobrze zostanę jeszcze chwile. Odsuń sie na chwile ode mnie
- Dlaczego? - spytałam zdziwiona
- No bo mi ciepło i chce zdjąć koszulkę
- Aha już - odsunęłam sie a szatyn ściągnął bluzkę
- Możesz sie już oprzeć jeśli chcesz
- Yhm
- Jest druga w nocy. Nie jesteś zmęczona?
- Trochę jestem
- To zamknij swoje cudne oczy i spróbuj zasnąć
- Spróbuję
- No to już - opatulił mnie bardziej kołdrą
- Dobranoc - powiedziałam
- Dobranoc - odpowiedział a ja wtuliłam się w niego i przymknęłam oczy
O 5 godzinie się obudziłam bo miałam koszmar
- Cii... Violu to tylko sen. - León zaczął tulić do siebie i lekko kołysać
- Śnił mi sie ten facet z parku
- Cii on ci nic nie zrobi
- Boję się
- Nie masz czego. Jesteś przy mnie
- Która godzina? - spytałam z płaczem
- Piąta trzydzieści sześć - odpowiedział
- Ddopiero?
- Tak... Spróbuj jeszcze zasnąć
- Nie wiem czy potrafię
- Spróbuj
- Ale ja się boje. Zrób coś - dalej płakałam
- Nie płacz. Pomysł o czymś innym.
- Nie umiem
- Zaśpiewać ci?
- Jeśli chcesz - podniosłam głowę i spojrzałam w jego zielone oczy. Ten zaczął śpiewać a mnie znużyło spanie.
Obudziłam się o 8 wtulona w Leona, który miał rękę na moich udach blisko mojej kobiecości a po wczorajszych przeżyciach trochę się przestraszyłam. Próbowałam zdjąć jego rękę ale byłam za słaba. Nie wiem czemu ale zaczęłam cicho płakać a Leon się obudził
- Viola czemu płaczesz? - spytał a ja się nie odezwałam tylko dalej płakałam - Violetta co jest?
- Nnnic odpowiedziałam
- To czemu płaczesz? - znów spytał i spojrzał na swoją dłoń więc szybko ją zabrał - Przepraszam Violetta. To przez przypadek. Nie chciałem ci zrobić krzywdy. Wybacz mi
- Nnnic ssię nie sstało - teraz jąkałam się nie tylko z płaczu ale też z zimna
- Violetta ty masz gorączkę - stwierdził po dotknięciu mojego czoła
- Trudno. Przebiorę się i idę do domu - wyjąkałam
- No ty chyba żartujesz. Nie puszczę cię nigdzie z gorączką
- Ale ja muszę iść do domu
- A ja cie kocham i nigdzie cie nie puszcze - zatkało mnie
niedziela, 15 marca 2015
Nowy blog
Witam w ten niedzielny wieczór. Mam dla was małą niespodziankę. Założyłyśmy z moją przyjaciółką Olą nowego bloga o Leonettcie. Mam nadzieje że wam się spodoba. Oto link: http://buntownik-czy-romantyk-leonetta.blogspot.com/
poniedziałek, 9 marca 2015
Rozdział 15
Następnego dnia Violetta obudziła się bardzo późno o zauważyła że nie ma obok niej Leona. Wstała więc i skierowała się w stronę kuchni gdzie zobaczyła szatyna który nie był sam. Był z nim Federico. Nie chciała aby zobaczył ją w samej piżamie więc skierowała się z powrotem na górę w celu ubrania się ale Leon ją zauważył
- Skarbie chodź do nas - uśmiechnął się
- Mogę się chociaż ubrać?
- Nie. Dobrze wyglądasz. - wystawił rękę do swojej dziewczyny i posłał szeroki uśmiech
- Ale przecież jestem w piżamie
- Mnie to nie przeszkadza. Przecież wiesz o tym. No chodź kochanie
- No ale przy Federico?
- Naga nie jesteś a masz szlafrok. No chodź, zjesz śniadanie - nalegał
- Na pewno?
- Tak. Na pewno - Violetta podeszła do siedzącego Leona i stanęła obok niego a chłopak objął ją w talii
- Cześć Federico
- Cześć Violu. - uśmiechnął się - Mogę ją pocałować w policzek to pytanie skierował do Leona
- Jeżeli Viola pozwoli to nie ma problemu - puścił oczko do dziewczyny
- Mogę? - pytanie skierował do Violetty
- Tttak - odpowiedziała lekko się jąkając ze strachu. Chłopak nie zwracając na jej zająknięcie pocałował czule w policzek i usiadł na miejsce a Violetta spytała szeptem Leona czy może mu usiąść na kolanach
- Oczywiście Kotku. Siadaj i jedz śniadanie. Chcesz kawy?
- Nie dziękuję - pocałowała go w policzek i wzięła jego ręce tak aby oplątały jej talię
- No to smacznego - uśmiechnął się
- A wy nie jecie?
- Nie skarbie my już jedliśmy
-No dobrze. A co z Federico? Nie spodziewałam się go tutaj - spytała i ugryzła kawałek tosta z dżemem przy okazji brudząc swój policzek
- Sam się go tu nie spodziewałem. - powiedział wycierając policzek dziewczyny
- Dziękuje. - uśmiechnęła się do szatyna
- Ej ja tutaj siedzę - odezwał się Federico
- Przecież wiem Fede i pytam co tu robisz? - Szatyn uśmiechnął się do szatynki
- No przyszedłem po radę do Ciebie
- To może ja pójdę? - dziewczyna powoli zaczęła wstawać
- W sumie ty też możesz mi pomóc - skierował się Fede do Violetty
- Ja?
- Tak ty bo chodzi o Twoją przyjaciółkę - zakłopotał się
- Moją przyjaciółkę? - spytała z powrotem siadając na kolana swojego ukochanego - Jak się domyślam to chodzi o Ludmi, prawda?
- Dokładnie
- O co chodzi? - wtuliła się bardziej w Leona
- No bo...bo...chyba...chyba się zakochałem
- No dobrze. A co ja mam do tego? - spytała
- No bo chciałbym ją zaprosić na randkę i nie wiem jak to zrobić
- Znam ją i podejrzewam że może się nie zgodzić. Ale można zrobić tak żebyś spotkał się z nią tutaj u Leona. Tylko nie wiem czy Leon pozwoli - spojrzała na Leona
- Dla mnie nie ma problemu. Ulotnie się gdzieś
- Skarbie chodziło mi o to żeby Ludmi nas zobaczyła razem to po pierwsze. A po drugie wątpię żeby chciała zostać sama z Federico
- Aaa to co innego
- A ty Fede? Zgadzasz się na taki układ?
- Jak nie ma innego wyjścia to ok
- A kiedy już się przyzwyczai to zostawimy was samych
- Violu opowiedz mi coś o Ludmile - poprosił Fede
- A co byś chciał wiedzieć? - wtuliła się w swojego chłopaka, któremu siedziała na kolanach
- No co lubi, jaka jest jej ulubiona rzecz itd.
- Lubi chodzić na zakupy, ulubioną jej rzeczą są jej torebki i pomadki.
- A jakie lubi kwiaty i jedzenie?
- Kwiaty to róże najlepiej czerwone a jedzenie to spaghetti
- Dziękuje ci Violu. Jestem ci bardzo wdzięczny za pomoc.
- Nie ma za co. Tylko proszę cię o jedno
- Tak? - spytał ciekawy
- Tylko ją skrzywdzisz to ci tego nie daruje - powiedziała z delikatnym uśmiechem
- Zapamiętam sobie - odwzajemnił uśmiech - Dobra ja się będę zbierał i gratuluję Wam związku
- Dzięki - odpowiedział Leon z ,,bananem'' na twarzy i odprowadził przyjaciela do drzwi. Następnie wrócił do swojej dziewczyny która leżała w salonie i oglądała telewizję - Kochanie ty moje śliczne. Co dzisiaj robimy?
- Nie wiem a co byś chciał? - podniosła się do pozycji siedzącej i przytuliła się do Leona
- Możemy jechać na zakupy i ku... - w tym momencie przerwał mu dzwonek do drzwi. Poszedł otworzyć i zobaczył tam swoją mamę i swoją trzyletnią siostrzyczkę Isabel - Cześć mamo. Co tu robisz?
-Cześć synku. Przyszłam spytać czy nie chciał byś się zaopiekować siostrą przez kilka tygodni, bo my z ojcem wyjeżdżamy do Europy do pracy
- Dobrze nie ma problemu. - zgodził się - Chodź smyku - powiedział do swojej siostrzyczki i wziął ją na ręce, pożegnał się z mamą i wrócił do Violi
- Leoś a ktio tio jest? - spytała mała dziewczynka na widok Violi
- To kwiatuszku jest moja dziewczyna - odpowiedział i postawił małą na nogi a ta od razu podbiegła i wdrapała się na łóżko na którym siedziała szatynka - Violu to jest moja siostra Isabel
- Kochanie chcesz pooglądać bajkę, pobawić się czy spać? - spytał Leon siostry
- Bajke
- A jaką chcesz bajkę kwiatuszku? - spytał Leon
- Kucyki - odpowiedziała
- Dobrze - Leon włączył siostrze bajke i zajął się Violą
- No to Kochanie co robimy?
- A co chcesz? - spytała
- No nie wiem
- No ja też nie wiem dlatego pytam
- Zastanówmy się pokod
- Weźmy pod uwagę że mała tu siedzi z nami
- Ehhh wiem - odpowiedział smutny
- Nie smutaj misiu - musnęła jego usta
- Kocham Cię Violu
- Ja Ciebie też Skarbie
- Może pójdziemy na spacer?
- Z małą? - spytała
- Tak, i z Tobą kochanie - chłopak pocałował ją w czoło a ona posmutniała - Kicia co się stało?
- Nie nic. Tylko myślę co będzie jak wrócę do domu. Czy powiedzieć dziewczynom prawdę czy nie
- Nie myśl teraz o tym dobrze? Żyj chwilą nie przyszłością
- Ale i tak będe musiała powie... - nie dokończyła bo Leon ją namiętnie pocałował i włożył ręke pod koszulkę i położył na jej brzuch ale nic więcej nie robił bo wiedział że nie są sami. Po oderwaniu oparł czoło o jej i pocałował jej nos
- Jesteś słodki - powiedziała a on pogładził jej brzuch
- Ty słodsza
- Próbowałeś? - postanowiła się z nim podroczyć
- Tak - pocałował ją - Właśnie teraz też
- A to tylko to próbowałeś - nie wiedzieli że mała ich obserwuje a szczególnie patrzy na ich dłonie i to co robi Leon ze swoją dłonią
- Próbowałem już coś innego - szepnął jej do ucha
- Serio? Nie przypominam sobie - droczyła się
- Mam ci przypomnieć? - zaczął całować jej szyje
- Leon...
- Tak? - spytał
- Nie jesteśmy sami.
- Ale ja tylko cię całuje po szyi i nic więcej
- Leon...
- No co? - spytał Przecież nie pieprze się z tobą na środku pokoju
- Przestań twoja siostra patrzy
- Nic takiego nie robimy - powiedział szatyn i przesunął dłoń na talię swojej dziewczyny
- Chodźmy może na ten spacer co?
- A która godzina?
- Nie wiem. Jakoś przed 16 a co? - odpowiedziała
- No to nie idziemy bo mała o 16 zasypia - stwierdził Leon
- Szkoda - posmutniała
- Możemy sobie film erotyczny obejrzeć jak zaśnie - poruszył śmiesznie brwiami
- Chciałbyś
- Z tobą zawsze
- Z tobą przed zawsze - mała ich dalej obserwowała
- Leoś - powiedziała Bella i wdrapała się Leonowi na kolana
- Tak mała?
- A cio robisz z tą leką? - spytała i wskazała na rękę która spoczywała pod koszulką na brzuchu Violi
- A nic kochanie nic - chłopak nie wiedział co powiedzieć
- Widze - upierała się - Powiedz mi
- Masuje Violi brzuszek bo bardzo ją boli
- Nie kłam. - powiedziała a Viola się zaśmiała
- Nie kłamie kochanie prawda Violu?
- Nie - zaprzeczyła i się zaśmiała
- No widzisz! Czekaj Co?
- Nie - zaczęła sie śmiać
- Dlaczego? - spytał zdziwiony
- No bo to nie prawda. Nic mnie nie boli. A ty powiedz małej prawde jak pyta a nie ucz jej kłamać
- Ale...
- Nie ma żadne ale
- Dobra!
- Nie krzycz po mnie - powiedziała spokojnie Viola
- Daj mi spokój!
- Mam dać ci spokój? Dobra. - powiedziała, zdjęła z siebie ręke Leona i poszła spakować swoje rzeczy oraz sie ubrać a Leon się wkurzył i wyszedł na taras zapalić papierosa. Po chwili Viola wróciła i spytała małej gdzie Leon
- Bella kochanie, gdzie Leon?
- Wysedł
- A gdzie?
- Na talas
- Dobrze - powiedziała do małej i pocałowała ją w czoło a następnie skierowała się tam gdzie był Leon - Mam ci dać spokój tak? - spytała spokonie
- Nie o to mi chodziło a ty znowu swoje - odpowiedział wypuszczając dym z ust
- Pytam jeszcze raz. Mam dać ci spokój tak?
- Teraz tak.
- W takim razie z nami koniec
- Co?
- To co słyszałeś. Z nami koniec
- Zrywasz ze mną?
- Tak. Czego nie zrozumiałeś?
- Wyjdź. - Powiedział spokojnie patrząc na swoje buty
- Jak sobie życzysz. Nie dzwoń, nie pisz i nie przychodź do mnie.
- Nie mam zamiaru
- No i świetnie. Cześć - wyszła z pokoju a następnie z domu
- Cześć. - León wyszeptał te słowa i wrócił do swojej siostry
- Leoś a gdzie Viola?
- Poszła do domu
- A cemu? Pzeze mnie?
- Nie kochanie. Po prostu musiała już iść
- Aha. Idziemy się kąpać? - spytała
- Tak szkrabie
- Ale ty ze mną
- Nie Bell. Ja się dopiero potem wykapie
- Nie wejdziesz ze mną?
- Nie kochanie
- No dobze. To chodźmy
W tym samym czasie Viola weszła do domu i skierowała się do swojego pokoju. Następnie rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Płakała tak długo aż zasnęła. Obudziła sie po około dwóch godzinach. Kiedy chciała sprawdzić która godzina uświadomiła sobie że telefon zostawiła u swojego byłego. Postanowiła się przebrać i pójść po swoją rzecz. Więc tak jak pomyślała tak też zrobiła. Przebrała sie w sukienkę do połowy uda i bez ramiączek do tego ubrała szpilki oraz żakiet i wyszła. Szła powoli, więc po 25 minutach była pod domem swojego byłego. Zapukała i otworzył jej Leon z papierosem w ręku
- Po co przyszłaś? - spytał
- Zapomniałam telefonu i kosmetyczki - chłopak nic nie powiedział tylko wszedł do salonu zostawiając otwarte drzwi, więc weszła kawałek do przedpokoju i zamknęła. W tym samym momencie do Violi przybiegła mała Isa a Viola wzięła ją na ręce odsłaniając większość uda
- Cześć Violu!
- Hej malutka
- Czemu poszłaś?
- Posprzeczałam sie z twoim bratem
- Aha. Przeze mnie
- Nie kotuś. Czemu tak myślisz?
- No bo jak zapytałam to Leon na ciebie na krzyczał i wyszłaś
- Nie słoneczko. To nie twoja wina - w tym momencie przyszedł Leon
- Jeszcze tu jesteś?
- Tak. Mówiłam że przyszłam po telefon i kosmetyczkę
- To je zabierz i idź - Wziął na ręce swoją siostrę i ruszył do kuchni. Violettcie zrobiło się smutno ale wiedziała że po części to jej wina, Ale mimo tego skierowała sie do łazienki po swoją kosmetyczkę a następnie do salonu po swój telefon po czym ruszyła do wyjścia
- Viola czekaj! - usłyszała małą Ise więc szybko wytarła łzy ale mimo tego to mała zauważyła że brunetka płakała
- Tak?
- Cemu idzies? - spytała mała
- Muszę wracać do domu
- A cemu płakałaś?
- Nie ważne kochanie. Muszę już iść
- Leon zlób coś zeby nie sła
- Isa chodź. Violetta idzie do domu
- Viola! - mała zaczęła płakać
- Spokojnie. Już idę. Papa Isa.
- No Leon! Prosze. Zrób coś
- Nie. Violetta idzie do domu a ty idziesz spać.
- Nie może zostać? Przynajmniej na godzinę
- Nie
- Proszę - błagała mała
- Eh dobrze ale tylko na pół godziny i żebym jej nie widział.
- Dlaczego nie chcesz jej widzieć to twoja dziewczyna
- Nie. Już nie. - Powiedział smutno i poszedł do kuchni
- Leon poczekaj - powiedziała Violetta a chłopak szedł dalej
- Isa idź do pokoju ja za chwile do ciebie przyjdę - szepnęła małej do ucha
- Dobzie
- Leon czekaj - powtórzyła i pobiegła za nim do kuchni
- Co chcesz? Miałaś iść do Isy, a nie chodzić za mną.
- Czemu jesteś dla mnie taki oschły? - łzy jej poleciały po policzkach ale Leon się nie odezwał - Jeśli boli cie to że z tobą zerwałam to mi to powiedz a nie traktuj mnie tak - wyszła i poszła do małej. Weszła do pokoju i zobaczyła że mała Isa siedzi i szuka czegoś w pudełku
- Słonko czego szukasz?
- Tu były moje ubranka dla lalek
- I po co ci one? Będziesz się bawić? - spytała
- My będziemy
- No dobrze ale chodź na łóżko bo chora będziesz - powiedziała i nawet nie zauważyła że w drzwiach stoi Leon i obserwuje swoje skarby - Bella ty wiesz że ja za nie długo musze iść do domu a ty spać?
- Wiem Violu. Ale dlaczego musisz iść?
- No bo musze iść. Chcesz to zamiast.zabawy to mogę sie położyć obok ciebie i poczytać ci coś
- Dobze
- To kładź sie szkrabie - Leon cały czas ich obserwował a one tego nie zauważyły
- Pewnego słonecznego dnia, pewna dziewczyna... - w trakcie opowiadania Violetta zasnęła
Leon cały czas obserwując swoje dziewczyny, spostrzegł że Viola zasnęła. Więc podszedł do łóżka, wziął na ręce brunetkę i zaniósł do swojego pokoju następnie położył na swoim łóżku, przykrył ją i wyszedł
- Skarbie chodź do nas - uśmiechnął się
- Mogę się chociaż ubrać?
- Nie. Dobrze wyglądasz. - wystawił rękę do swojej dziewczyny i posłał szeroki uśmiech
- Ale przecież jestem w piżamie
- Mnie to nie przeszkadza. Przecież wiesz o tym. No chodź kochanie
- No ale przy Federico?
- Naga nie jesteś a masz szlafrok. No chodź, zjesz śniadanie - nalegał
- Na pewno?
- Tak. Na pewno - Violetta podeszła do siedzącego Leona i stanęła obok niego a chłopak objął ją w talii
- Cześć Federico
- Cześć Violu. - uśmiechnął się - Mogę ją pocałować w policzek to pytanie skierował do Leona
- Jeżeli Viola pozwoli to nie ma problemu - puścił oczko do dziewczyny
- Mogę? - pytanie skierował do Violetty
- Tttak - odpowiedziała lekko się jąkając ze strachu. Chłopak nie zwracając na jej zająknięcie pocałował czule w policzek i usiadł na miejsce a Violetta spytała szeptem Leona czy może mu usiąść na kolanach
- Oczywiście Kotku. Siadaj i jedz śniadanie. Chcesz kawy?
- Nie dziękuję - pocałowała go w policzek i wzięła jego ręce tak aby oplątały jej talię
- No to smacznego - uśmiechnął się
- A wy nie jecie?
- Nie skarbie my już jedliśmy
-No dobrze. A co z Federico? Nie spodziewałam się go tutaj - spytała i ugryzła kawałek tosta z dżemem przy okazji brudząc swój policzek
- Sam się go tu nie spodziewałem. - powiedział wycierając policzek dziewczyny
- Dziękuje. - uśmiechnęła się do szatyna
- Ej ja tutaj siedzę - odezwał się Federico
- Przecież wiem Fede i pytam co tu robisz? - Szatyn uśmiechnął się do szatynki
- No przyszedłem po radę do Ciebie
- To może ja pójdę? - dziewczyna powoli zaczęła wstawać
- W sumie ty też możesz mi pomóc - skierował się Fede do Violetty
- Ja?
- Tak ty bo chodzi o Twoją przyjaciółkę - zakłopotał się
- Moją przyjaciółkę? - spytała z powrotem siadając na kolana swojego ukochanego - Jak się domyślam to chodzi o Ludmi, prawda?
- Dokładnie
- O co chodzi? - wtuliła się bardziej w Leona
- No bo...bo...chyba...chyba się zakochałem
- No dobrze. A co ja mam do tego? - spytała
- No bo chciałbym ją zaprosić na randkę i nie wiem jak to zrobić
- Znam ją i podejrzewam że może się nie zgodzić. Ale można zrobić tak żebyś spotkał się z nią tutaj u Leona. Tylko nie wiem czy Leon pozwoli - spojrzała na Leona
- Dla mnie nie ma problemu. Ulotnie się gdzieś
- Skarbie chodziło mi o to żeby Ludmi nas zobaczyła razem to po pierwsze. A po drugie wątpię żeby chciała zostać sama z Federico
- Aaa to co innego
- A ty Fede? Zgadzasz się na taki układ?
- Jak nie ma innego wyjścia to ok
- A kiedy już się przyzwyczai to zostawimy was samych
- Violu opowiedz mi coś o Ludmile - poprosił Fede
- A co byś chciał wiedzieć? - wtuliła się w swojego chłopaka, któremu siedziała na kolanach
- No co lubi, jaka jest jej ulubiona rzecz itd.
- Lubi chodzić na zakupy, ulubioną jej rzeczą są jej torebki i pomadki.
- A jakie lubi kwiaty i jedzenie?
- Kwiaty to róże najlepiej czerwone a jedzenie to spaghetti
- Dziękuje ci Violu. Jestem ci bardzo wdzięczny za pomoc.
- Nie ma za co. Tylko proszę cię o jedno
- Tak? - spytał ciekawy
- Tylko ją skrzywdzisz to ci tego nie daruje - powiedziała z delikatnym uśmiechem
- Zapamiętam sobie - odwzajemnił uśmiech - Dobra ja się będę zbierał i gratuluję Wam związku
- Dzięki - odpowiedział Leon z ,,bananem'' na twarzy i odprowadził przyjaciela do drzwi. Następnie wrócił do swojej dziewczyny która leżała w salonie i oglądała telewizję - Kochanie ty moje śliczne. Co dzisiaj robimy?
- Nie wiem a co byś chciał? - podniosła się do pozycji siedzącej i przytuliła się do Leona
- Możemy jechać na zakupy i ku... - w tym momencie przerwał mu dzwonek do drzwi. Poszedł otworzyć i zobaczył tam swoją mamę i swoją trzyletnią siostrzyczkę Isabel - Cześć mamo. Co tu robisz?
-Cześć synku. Przyszłam spytać czy nie chciał byś się zaopiekować siostrą przez kilka tygodni, bo my z ojcem wyjeżdżamy do Europy do pracy
- Dobrze nie ma problemu. - zgodził się - Chodź smyku - powiedział do swojej siostrzyczki i wziął ją na ręce, pożegnał się z mamą i wrócił do Violi
- Leoś a ktio tio jest? - spytała mała dziewczynka na widok Violi
- To kwiatuszku jest moja dziewczyna - odpowiedział i postawił małą na nogi a ta od razu podbiegła i wdrapała się na łóżko na którym siedziała szatynka - Violu to jest moja siostra Isabel
- Kochanie chcesz pooglądać bajkę, pobawić się czy spać? - spytał Leon siostry
- Bajke
- A jaką chcesz bajkę kwiatuszku? - spytał Leon
- Kucyki - odpowiedziała
- Dobrze - Leon włączył siostrze bajke i zajął się Violą
- No to Kochanie co robimy?
- A co chcesz? - spytała
- No nie wiem
- No ja też nie wiem dlatego pytam
- Zastanówmy się pokod
- Weźmy pod uwagę że mała tu siedzi z nami
- Ehhh wiem - odpowiedział smutny
- Nie smutaj misiu - musnęła jego usta
- Kocham Cię Violu
- Ja Ciebie też Skarbie
- Może pójdziemy na spacer?
- Z małą? - spytała
- Tak, i z Tobą kochanie - chłopak pocałował ją w czoło a ona posmutniała - Kicia co się stało?
- Nie nic. Tylko myślę co będzie jak wrócę do domu. Czy powiedzieć dziewczynom prawdę czy nie
- Nie myśl teraz o tym dobrze? Żyj chwilą nie przyszłością
- Ale i tak będe musiała powie... - nie dokończyła bo Leon ją namiętnie pocałował i włożył ręke pod koszulkę i położył na jej brzuch ale nic więcej nie robił bo wiedział że nie są sami. Po oderwaniu oparł czoło o jej i pocałował jej nos
- Jesteś słodki - powiedziała a on pogładził jej brzuch
- Ty słodsza
- Próbowałeś? - postanowiła się z nim podroczyć
- Tak - pocałował ją - Właśnie teraz też
- A to tylko to próbowałeś - nie wiedzieli że mała ich obserwuje a szczególnie patrzy na ich dłonie i to co robi Leon ze swoją dłonią
- Próbowałem już coś innego - szepnął jej do ucha
- Serio? Nie przypominam sobie - droczyła się
- Mam ci przypomnieć? - zaczął całować jej szyje
- Leon...
- Tak? - spytał
- Nie jesteśmy sami.
- Ale ja tylko cię całuje po szyi i nic więcej
- Leon...
- No co? - spytał Przecież nie pieprze się z tobą na środku pokoju
- Przestań twoja siostra patrzy
- Nic takiego nie robimy - powiedział szatyn i przesunął dłoń na talię swojej dziewczyny
- Chodźmy może na ten spacer co?
- A która godzina?
- Nie wiem. Jakoś przed 16 a co? - odpowiedziała
- No to nie idziemy bo mała o 16 zasypia - stwierdził Leon
- Szkoda - posmutniała
- Możemy sobie film erotyczny obejrzeć jak zaśnie - poruszył śmiesznie brwiami
- Chciałbyś
- Z tobą zawsze
- Z tobą przed zawsze - mała ich dalej obserwowała
- Leoś - powiedziała Bella i wdrapała się Leonowi na kolana
- Tak mała?
- A cio robisz z tą leką? - spytała i wskazała na rękę która spoczywała pod koszulką na brzuchu Violi
- A nic kochanie nic - chłopak nie wiedział co powiedzieć
- Widze - upierała się - Powiedz mi
- Masuje Violi brzuszek bo bardzo ją boli
- Nie kłam. - powiedziała a Viola się zaśmiała
- Nie kłamie kochanie prawda Violu?
- Nie - zaprzeczyła i się zaśmiała
- No widzisz! Czekaj Co?
- Nie - zaczęła sie śmiać
- Dlaczego? - spytał zdziwiony
- No bo to nie prawda. Nic mnie nie boli. A ty powiedz małej prawde jak pyta a nie ucz jej kłamać
- Ale...
- Nie ma żadne ale
- Dobra!
- Nie krzycz po mnie - powiedziała spokojnie Viola
- Daj mi spokój!
- Mam dać ci spokój? Dobra. - powiedziała, zdjęła z siebie ręke Leona i poszła spakować swoje rzeczy oraz sie ubrać a Leon się wkurzył i wyszedł na taras zapalić papierosa. Po chwili Viola wróciła i spytała małej gdzie Leon
- Bella kochanie, gdzie Leon?
- Wysedł
- A gdzie?
- Na talas
- Dobrze - powiedziała do małej i pocałowała ją w czoło a następnie skierowała się tam gdzie był Leon - Mam ci dać spokój tak? - spytała spokonie
- Nie o to mi chodziło a ty znowu swoje - odpowiedział wypuszczając dym z ust
- Pytam jeszcze raz. Mam dać ci spokój tak?
- Teraz tak.
- W takim razie z nami koniec
- Co?
- To co słyszałeś. Z nami koniec
- Zrywasz ze mną?
- Tak. Czego nie zrozumiałeś?
- Wyjdź. - Powiedział spokojnie patrząc na swoje buty
- Jak sobie życzysz. Nie dzwoń, nie pisz i nie przychodź do mnie.
- Nie mam zamiaru
- No i świetnie. Cześć - wyszła z pokoju a następnie z domu
- Cześć. - León wyszeptał te słowa i wrócił do swojej siostry
- Leoś a gdzie Viola?
- Poszła do domu
- A cemu? Pzeze mnie?
- Nie kochanie. Po prostu musiała już iść
- Aha. Idziemy się kąpać? - spytała
- Tak szkrabie
- Ale ty ze mną
- Nie Bell. Ja się dopiero potem wykapie
- Nie wejdziesz ze mną?
- Nie kochanie
- No dobze. To chodźmy
W tym samym czasie Viola weszła do domu i skierowała się do swojego pokoju. Następnie rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. Płakała tak długo aż zasnęła. Obudziła sie po około dwóch godzinach. Kiedy chciała sprawdzić która godzina uświadomiła sobie że telefon zostawiła u swojego byłego. Postanowiła się przebrać i pójść po swoją rzecz. Więc tak jak pomyślała tak też zrobiła. Przebrała sie w sukienkę do połowy uda i bez ramiączek do tego ubrała szpilki oraz żakiet i wyszła. Szła powoli, więc po 25 minutach była pod domem swojego byłego. Zapukała i otworzył jej Leon z papierosem w ręku
- Po co przyszłaś? - spytał
- Zapomniałam telefonu i kosmetyczki - chłopak nic nie powiedział tylko wszedł do salonu zostawiając otwarte drzwi, więc weszła kawałek do przedpokoju i zamknęła. W tym samym momencie do Violi przybiegła mała Isa a Viola wzięła ją na ręce odsłaniając większość uda
- Cześć Violu!
- Hej malutka
- Czemu poszłaś?
- Posprzeczałam sie z twoim bratem
- Aha. Przeze mnie
- Nie kotuś. Czemu tak myślisz?
- No bo jak zapytałam to Leon na ciebie na krzyczał i wyszłaś
- Nie słoneczko. To nie twoja wina - w tym momencie przyszedł Leon
- Jeszcze tu jesteś?
- Tak. Mówiłam że przyszłam po telefon i kosmetyczkę
- To je zabierz i idź - Wziął na ręce swoją siostrę i ruszył do kuchni. Violettcie zrobiło się smutno ale wiedziała że po części to jej wina, Ale mimo tego skierowała sie do łazienki po swoją kosmetyczkę a następnie do salonu po swój telefon po czym ruszyła do wyjścia
- Viola czekaj! - usłyszała małą Ise więc szybko wytarła łzy ale mimo tego to mała zauważyła że brunetka płakała
- Tak?
- Cemu idzies? - spytała mała
- Muszę wracać do domu
- A cemu płakałaś?
- Nie ważne kochanie. Muszę już iść
- Leon zlób coś zeby nie sła
- Isa chodź. Violetta idzie do domu
- Viola! - mała zaczęła płakać
- Spokojnie. Już idę. Papa Isa.
- No Leon! Prosze. Zrób coś
- Nie. Violetta idzie do domu a ty idziesz spać.
- Nie może zostać? Przynajmniej na godzinę
- Nie
- Proszę - błagała mała
- Eh dobrze ale tylko na pół godziny i żebym jej nie widział.
- Dlaczego nie chcesz jej widzieć to twoja dziewczyna
- Nie. Już nie. - Powiedział smutno i poszedł do kuchni
- Leon poczekaj - powiedziała Violetta a chłopak szedł dalej
- Isa idź do pokoju ja za chwile do ciebie przyjdę - szepnęła małej do ucha
- Dobzie
- Leon czekaj - powtórzyła i pobiegła za nim do kuchni
- Co chcesz? Miałaś iść do Isy, a nie chodzić za mną.
- Czemu jesteś dla mnie taki oschły? - łzy jej poleciały po policzkach ale Leon się nie odezwał - Jeśli boli cie to że z tobą zerwałam to mi to powiedz a nie traktuj mnie tak - wyszła i poszła do małej. Weszła do pokoju i zobaczyła że mała Isa siedzi i szuka czegoś w pudełku
- Słonko czego szukasz?
- Tu były moje ubranka dla lalek
- I po co ci one? Będziesz się bawić? - spytała
- My będziemy
- No dobrze ale chodź na łóżko bo chora będziesz - powiedziała i nawet nie zauważyła że w drzwiach stoi Leon i obserwuje swoje skarby - Bella ty wiesz że ja za nie długo musze iść do domu a ty spać?
- Wiem Violu. Ale dlaczego musisz iść?
- No bo musze iść. Chcesz to zamiast.zabawy to mogę sie położyć obok ciebie i poczytać ci coś
- Dobze
- To kładź sie szkrabie - Leon cały czas ich obserwował a one tego nie zauważyły
- Pewnego słonecznego dnia, pewna dziewczyna... - w trakcie opowiadania Violetta zasnęła
Leon cały czas obserwując swoje dziewczyny, spostrzegł że Viola zasnęła. Więc podszedł do łóżka, wziął na ręce brunetkę i zaniósł do swojego pokoju następnie położył na swoim łóżku, przykrył ją i wyszedł
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Rozdział 14
Następnego dnia dziewczyna wstała w wyśmienitym humorze. Nie sądziła że swój pierwszy raz przeżyje akurat z Leonem.
- Cześć skarbie - usłyszała kiedy zeszła do salonu
- Cześć. Co ty tak wcześnie wstałeś?
- Nie wiem. Tak jakoś. A ty czemu tak wcześnie dopiero jest 6.30 - spytał i przytulił do siebie dziewczynę kiedy ta usiadła obok niego - Słodka jesteś. - przytulił ją i położył jej głowę na swoich kolanach - Nie żałujesz?
- Nie.
- Na pewno? Violu nie chcę żebyś żałowała tego że to mi oddałaś swoje dziewictwo
- Nie żałuję
- A jak było? Nie byłem za ostry?
- Byłeś idealny
- To dobrze. A jak przeżycia? Tylko szczerze
- Cudowne.
- A bardziej szczegółowo? - spytał z uśmiechem
- To zostawię dla siebie i mojego serduszka. - pocałowała go w nos
- Dlaczego Violuś - zaczął całować jej szyję i gładzić po nagim udzie
- Nie chcę się dzielić moimi przeżyciami z nikim.
- Nawet ze mną? - spytał smutny
- Nie gniewaj się
- Przekonaj mnie, żebym się nie gniewał - dziewczyna go bardzo namiętnie przy tym masując jego przyjaciela - Mmm... Nie gniewam się już, ale mi stanął przez Ciebie
- Dlaczego uważasz, że to moja wina?
- Dlatego, że jak patrzę na twoje piękne nogi to się podniecam - powiedział z uśmiechem i cmoknął ją w usta
- Widzisz. Ty patrzysz. Więc twoja wina.
- Ale jak mam nie patrzeć, kiedy jesteś w krótkich spodenkach lub bez nich? Hm?
- Zakryj ładnie oczy
- Ale ty jesteś dowcipna i urocza. A jaka seksowna - szepnął jej do ucha uwodziciesko
- Urocze - zachichotała
- I prawdziwe, kochanie - położył rękę na jej kobiecości, a ta jęknęła - Violuś co ci?
- Niee nic
- To czemu jęczysz?
- Weź rękę proszę
- A jej tam jest wygodnie
- Człowieku, zabierz tą rękę!
- Już nie denerwuj się tak - chłopak zabrał rękę - Idę wziąć długą kapiel .
Chłopak wstał, poszedł do łazienki, nalał wody do wanny i wszedł do niej. Po kilku minutach usłyszał pukanie
- Mogę? - spytała Vilu
- Wejdź - odpowiedział
- Jesteś na mnie zły? - spytała Viola
- No coś ty!
- Leon to znaczy tak czy nie?
- Nie jestem na Ciebie zły
- To czemu zachowujesz się tak jakbyś był?
- Kochanie jak mówię, że nie jestem na Ciebie zły to nie jestem
- No dobrze. Mogę do Ciebie?
- Wskakuj - Violetta zdjęła swoje ubrania, weszła do wanny i przytuliła się do Leona - Kocham Cię - powiedział Leon
- Ja Ciebie też kocham. Chciałabym, żeby tak było zawsze
- Ale wiesz o tym że jak wrócimy do Buenos to sytuacja się zmieni, prawda?
- Ehhh... Wiem kochanie, wiem
- Violu, ty wiesz co mi się w tobie podoba. To teraz twoja kolej
- Muszę?
- Tak. Tylko chciałbym szczere odpowiedzi
- Wszytko. Charakter, sylwetka, zainteresowania, twarz, głos, dłonie, włosy, oczy, wygląd, poczucie humoru, zachowanie, zainteresowania, słodkość, troskliwość, kaloryfer na brzuchu, dołeczki, kiedy się uśmiechasz. Dosłownie wszystko
- Jesteś słodka, urocza i seksowna skarbie. - cmoknął ją w usta, złapał w talii pod piersiami i przytulił ja do siebie
- Ty jesteś słodszy
- Ty i twoja przyjaciółka jesteście najsłodsze kiciusiu
- A ty tylko o jednym
- Nie prawda. Nie mam ochoty na kochanie się dzisiaj. Przynajmniej nie teraz, a to był komplement
- No dobrze
- A tak naprawdę to ty tylko o jednym
- Jesteś tego pewna? - spytał z uśmiechem i zaczął ją całować po szyi i dotykać jej biust
- Tak w stu procentach
- Oj kiciu, kiciu. Jesteś taka seksowna że nie można się powstrzymać
- Kiedyś nie byłam dla Ciebie taka seksowna. Była pokraką w twoich oczach
- Violuś...
- Co?
- Nie bądź zła
- Nie jestem.
- Nigdy nie byłaś dla mnie pokraką
- Tsa
- Nie wierzysz mi?
- Kiedyś byłam dla Ciebie zwykłą pokraką. - powiedziała wychodząc z wanny
- Violetta! - krzyknął za nią
- Daj spokój. - powiedziała i wyszła w szlafroku który ubrała wcześniej
- Violetta. Proszę Cię - powiedział wchodząc do ich sypialni - Przepraszam, kochanie
- Nie przepraszaj nie masz za co. Ale chcę wrócić do domu
- Źle ci tu ze mną?
- Jest mi bardzo dobrze ale nie chcę się jeszcze bardziej w tobie zakochać. Potem będzie mi ciężko jak się rozstaniemy
- Violuś, kochanie, kto powiedział że się rozstaniemy?
- Ty!
- Nie krzycz. I kiedy tak powiedziałem?
- Jak mam nie krzyczeć?! Powiedziałeś że jak wrócimy to będzie tak samo jak dawniej! Czyli co? Czyli zrywamy!
- To prawda że będzie jak dawniej ale to nie znaczy że mamy się rozstać
- A jak? Leon to się nie uda!
- Próbowałaś?
- Prędzej czy później to się wyda!
- I co z tego! Nie lepiej wrócić i od razu wszystko powiedzieć twoim przyjaciółkom?
- Moim możemy ale co z twoimi co się ich boisz co?
- Przecież Fede, Maxi i Broadway nic mi nie zrobią, bo sami się podkochują w twoich przyjaciółkach i znam jeszcze jedno takie miejsce w którym możemy się wszyscy spotykać a w BA będzie trochę jak zawsze bo gang Diega nas śledzi. Zaufaj mi w końcu!
- A co jeśli będę coś chciała zrobić poza tym miejscem?! Przyłapią nas i będzie po!
- Podaj przykład co byś chciała zrobić?
- Pocałować cie! I co? Nie będę mogła! - Krzyknęła i zaczęła się pakować
- Śmiało będziesz mogła. Przyjaciele nas będą kryli. Nie możesz mi w końcu zaufać!? - złapał ją za nadgarstek i przyciągnął lekko do siebie
- A jak Diego nas zobaczy?!
- To trudno. Najwyżej ja będę miał z nim problem nie ty. Dla Ciebie zrobił bym wszystko. I nie jesteś ani nie byłaś dla mnie żadną pokraką. Wszystko to tylko dlatego że oni za nami chodzili a nie chciałem żeby coś Ci się stało.
- A może jak wrócisz też będą za tobą chodzić co? I wtedy ani razu sie nie spotkamy
- A u Ciebie w domu? U mnie?
- To będzie tylko godzina lub dwie a co z resztą dnia?
- Kiciusiu, ty chyba nie myslisz że jak do Ciebie przyjdę to na dwie godziny? - usiadł i pociągnął ją na swoje kolana
- Myślę!
- To źle myślisz kochanie
- Przestań Leon. To się nie uda. Kocham Cię ale nie potrafie tak
- Kotku, a spróbowałaś? Spróbujmy, proszę Cię. Nie chcę Cię stracić
- Ja też nie. Ale pomyśl. Jak będziemy razem to będą chcieli nas rozdzielić a potem ja nie przeżyje naszego rozstania. Teraz też nie ale nie jestem tak bardzo zakochana jak będę za tydzień
- Nie rozdzielą nas bo się nie dowiedzą. Jeżeli się nie zgodzisz to będę przychodził co noc do ciebie żeby zobaczyć twoje seksowne ciało w koronkowej koszuli nocnej
- Skad wiesz w czym ja śpię!? - Dziewczyna energicznie wstała z jego kolan
- Emmm... - jąkał się Leon
- Co emmm?! Jesteś pedofilem?!
- Nie jestem żadnym pedofilem
- To co?! Śledzisz mnie?!
- Nie. Przychodziłem do Ciebie w nocy żebym mógł Cię zobaczyć a później jak wychodziłaś kilka razy z łazienki w ręczniku i brałaś bieliznę to wtedy je widziałem
- Nie wierze. No normalnie nie wierze!
- Przepraszam to się juz więcej nie powtórzy. - powiedział i spuścił głowę na dół - Tylko nie rozumiem dlaczego przy mnie tak nie śpisz
- Chcę wrócić
- Jesteś zła?
- Chcę wrócić!
- A odpowiesz na moje pytanie!? - tym razem Leon podniósł głos
- Chcę wrócić do domu!
- Dobrze jak chcesz. Po powrocie do Buenos zniknę z twojego życia raz na zawsze. Przed odejściem mogę znać jednak odpowiedź na moje pytanie? Odpowiedz i jedziemy
- Nie jestem zła ale zawiedziona. Spakuje się i jedziemy.
- Wiesz, że nie o to pytałem. Dobrze, spakuj się i jedziemy.
- A o co pytałeś?
- Pytałem czemu przy mnie nie sypiasz w takich koszulach?
- Bo nie byliśmy razem? Nie pomyślałeś?
- A jaki to ma związek? Co by się stało?
- Że nie chciałam spać w nich obok Ciebie wiec dlatego nie wzięłam. A co by się stało to nie wiem. Ty powinieneś wiedzieć
- A dlaczego nie chiałaś? Wstydzisz się mnie czy co? Bo ja już nic z tego nie rozumiem
- Wstydziłam
- Skarbie, ale czego? Byłaś przecież ubrana
- Nie rozumiesz że wstydziłam się swojego ciała pokazywać tobie?
- Masz piękne ciało
- Nie prawda. Zawsze miałam jakieś wady
- Co ci się nie podoba? - nie odpowiedziała - Pytałem co ci się nie podoba w twoim cudnym ciele?
- Jest jakieś obwisłe. Cycki małe, tyłek jak u goryla i brzuch gruby
- Piersi są idealne. Jest co całować. Twoje pośladki są cudowne bo mam za co łapać i w co klepać - podszedł do dziewczyny, położył dłonie na jej pupie i ścisnął - A brzuch... Brzuch piękny i gładki.- Przestań. Chcesz mnie pocieszyć i nic więcej
- Czy ja cię kiedyś okłamałem?
- No nie...
- No więc właśnie. Nie chcę więcej słyszeć że jesteś gruba i brzydka
- Ale...- Żadne ale. Ja też mam dużo wad do swojego ciała i nie narzekam
- Przecież ty masz seksowne i wysportowane ciało
- Pokaż mi te miejsca. Te seksowne i te wysportowane
- Twoj brzuch, ręce, nogi, usta a co najważniejsze to twój tyłek i przyrodzenie
- Zgoda niech ci będzie. A nie uważasz że jest za mały? - zażartował
- Jest ogromny! Nawet do buzi mi połowa nie wszedł! A ty uważasz że jest mały?
- Troszeczkę... - uśmiechnął się - Nie no, jeśli mówisz że jest dobry to ok. To pytanie miało być żartem - zaczął się głośno śmiać
- Świnka!
- Ale Twoja świnka
- Ide się pakować
- Tylko szybko. Przed wyjazdem chce cie jeszcze puknąć - znów zażartował
- Jesteś chamem. - powiedziała zła i wypchneła go z pokoju po czym zakończyła drzwi na klucz
- Skarbie to też był żart. Otwórz. No Viola...- dziewczyna nic nie odpowiedziała. Zaczęła się pakować i śmiać pod nosem. Nie mogła uwierzyć że Leon jest tak naiwny że nabrał się na jej żart
- Violuś, skarbie otwórz te drzwi. Przepraszam
- Idź lepiej się pakuj!
- Violuś... Przepraszam... Otworzysz?
- Nie idź się pakuj! Bo jak się nie spakujesz jade sama!
- Spakowałem się wczoraj
- To idz to samochodu ja zaraz przyjdę!
- To przynajmniej mi pokaż co ubierzesz, żebym się nie podniecił podczas jazdy
- Idź do samochodu i mnie nie wkurzaj!
- No dobrze - powiedział smutny, zostawił Violettcie klucze z mieszkania na stole i poszedł do samochodu. Dziewczyna odetchnęła ulgą. Kiedy skończyła się pakować u brała na siebie krótkie czarne spodenki, białą bluzkę ze średnim dekoltem i białe trampki za kostkę, zamknęła domek i poszła do Leona, który stał oparty o samochód
- Ślicznie wyglądasz
- Dzięki. - dziewczyna ruszyła w stronę bagarznika by schować swoją walizkę. Chłopak chciał jej pomóc ale Violetta nie chciała pomocy
- Skarbie? - dziewczyna nie opowiedziała - Jesteś na mnie jeszcze zła.
- Jedziemy? - nie czekając na odpowiedź wsiadła do samochodu na miejsce pasażera
- Kochanie... Odezwiesz się w końcu do mnie? - położył dłoń na jej udzie
- Może
- A powiesz mi o co ci chodzi?
- O co chodzi!? Ty jesteś głupi czy co?!
- No nie odzywasz się do mnie, nie rozmawiasz ze mną, unikasz mnie. Wiec pytam i chce wiedzieć dlaczego
- Powiedziałeś że mam się pospieszyć bo chcesz mnie jeszcze raz puknąć!
- Ja żartowałem. Przecież nie zrobiłbym nic wbrew tobie. Przepraszam, jeśli cię uraziłem - pogładził ją po nagim udzie
- Wiesz co? Nie byłam na Ciebie zła. Chciałam zobaczyć jak będziesz się o mnie starał - w tym momencie Leon skręcił w leśną ścieżkę i ostro wyhamował. Violetta się trochę przestraszyła - Co robisz? - spytała lekko wystraszona dziewczyna
- A na co ci to wygląda? - odpowiedział pytaniem na pytanie i odpisał swoje i Violetty pasy
- Po co odpinasz pasy?
- Wyjdź z auta
- Po co? - Spytała przerażona
- Nie bój się. Wyjdź z auta i otwórz drzwi z mojej strony
- Ale nie odjedziesz?
- Nie
- No dobrze. - nie chętnie się zgodziła ale wykonała to o co ją prosił szatyn
- I co teraz? - spytała stojąc przy otwartych drzwiach szatyna
- Odwróć się i schyl głowę - w tym samym czasie kiedy dziewczyna się odwróciła, Leon odsunął fotel do tyłu
- Możesz nie kombinować i powiedzieć od razu co chcesz?
- Zrób to o co Cię proszę
- Co ty kombinujesz?
- Zrób to o co cię proszę! - Leon podniósł lekko głos
- To zrobiłam i co teraz?!
- No tak. - Leon pociągnął Violette na swoje kolana i bardzo namiętnie pocałował a zdzwiona dziewczyna oddała pocałunek
- Za co to było? - spytała po oderwaniu
- Za wszystko
- I tylko dlatego wylądowałam na twoich kolanach? Nie mogłeś od razu? A już wiem chciałeś mnie po prostu pomacać po nogach - usmiechnęła się
- Chciałem Cię przytulić a inaczej się nie da
- Leonku przyznaj się że chciałeś mnie podotykać - nie przestawała się uśmiechać
- Nie przyznam się bo to nie prawda
- Czyli nie obrazisz się jak zrobię tak? - spytała i zdjęła swoje spodenki
- A jednak chcesz? - Spytał szatyn
- Co chcę, skarbie? - zaczęła całować jego szyję
- Szybki numerek
- A ty chcesz?
- Jeśli ty chcesz to ja też
- Ale w samochodzie?
- A gdzie? Nikt tu nie jeździ
- Jesteś pewna? Może wjade bardziej w las? Albo wieczorem do Ciebie przyjdę, skarbie. Co ty na to?
- Teraz proszę. Nie będzie mi się chciało wieczorem. Ale możesz wjechać bardziej w las
- Ale bardzo chciałbym Cię zobaczyć w jednej z twoich seksownych koszul nocnych
- To przyjdź do mnie na noc Marco nie ma w domu
- A jak wróci? Nie chcę żebyś miała problemy z bratem z mojej winy
- Nie wróci. Jak mnie nie ma w domu to go też. A ja "wracam" za trzy dni
- No dobrze. Ale przychodzę, żeby posiedzieć z tobą i obejrzeć jakiś film a nie seks uprawiać. Wiesz o tym prawda kiciusiu?
- Wiem. Seks będzie teraz
- No dobrze. 10 minut ci wystarczy, sex-bombo? - spytał z uśmiechem
- Może 20?
- Ok. To zaczynamy - para przeniosła się na tylne siedzenia i zaczęła swój 20 minutowy stosunek
20 minut później po ostrym i namiętnym stosunku
- Violuś nie wiedziałem że potrafisz być taka ostra - zaśmiał się lekko
- To teraz już wiesz skarbie
- Wiem i bardzo się z tego cieszę
- To co skarbie jedziemy?
- Tak - Pocałowała go w usta i przeniosła się na przednie siedzenie. Violetta i Leon ruszyli w dalszą drogę. Po dwóch godzinach drogi dojechali na miejsce czyli pod dom Violetty
- Więc...- Zaczął chłopak
- Więc muszę już iść misiu. Mam dużo roboty w domu
- Przecież możemy jeszcze gdzieś jechać. Miałaś przyjechać za pare dni
- Czyli nie przyjdziesz dzisiaj?
- Przyjdę ale mogłabyś ze mną pojechać do mnie
- A po co do Ciebie? - spytała ciekawa
- Po wszystko
- A konkretniej, skarbie?
- Po to abyś spędziła reszte dni ze mną kochanie
- Ale ty miałeś przyjść do mnie przecież.
- To ty będziesz cały czas u mnie i nie będę musiał jechać do ciebie. Tylko weź piżamke
- A co za różnica gdzie będziemy?
- Do Ciebie może w każdej chwili przyjść Marco a u mnie nikt nam nie będzie przeszkadzać
- A chłopacy?
- Nie będą nam przeszkadzać
- A nie możemy się umówić że za godzinę przyjdę do Ciebie? Wiesz, muszę wziąć prysznic, przebrać się, zrobić lekki makijaż, i spakować ubrania na zmianę.
- Godzinke?
- A co?
- Długo
- Chcesz to możesz wejść ze mną. Może uda mi się wyrobić w pół godziny
- Dobra
- To chodź - para weszła do domu dziewczyny i Violetta od razu powędrowała do swojego pokoju. Ale zauważyła że Leon dalej stoi w miejscu - Leon idziesz?
- Co?
- Coś się stało?
- Nie nie zamyśliłem się
- Ok. To idziesz ze mną do pokoju czy zostajesz na tutaj?
- Idę
- To chodź - poszli do pokoju brunetki - Rozgość się - szatyn rzucił się na łóżko.- Powiedziałam rozgość się a nie rzuć się na łóżko - powiedziała z uśmiechem i weszła do łazienki
- Masz nie wygodne łóżko!
- Ja nie narzekam. Masz lepsze?
- O wiele
- Ta jasne. Może jeszcze powiedz że masz łóżko wodne - powiedziała z sarkazmem
- Nie wiedziałaś?
- Nie. Nigdy u ciebie nie byłam w pokoju
- No to dziś zobaczysz
- Ok. Idę się myć i wracam do Ciebie - uśmiechnęła się, posłała mu buziaka i weszła do łazienki. Po 10 minutach wyszła - Już jestem
- Tak szybko? - Zdziwił się
- Jeszcze malowanie, ubranie i pakowanie - uśmiechnęła się do szatyna
- Okey. Viola podeszła do szafy i wybrała czarne spodenki które zakrywały większą połowę uda, białą bluzkę z krótkim rękawkiem i do tego szare trampki za kostkę oraz szare dodatki. Następnie udała się do łazienki żeby zrobić makijaż. Wybrała więc szare cienie do powiek, czarny tusz do rzęs i eyeliner. Psiknęła się jeszcze perfumami i wyszła z pomieszczenia
- No no no. Violka, pięknie - zarumieniła sie
- Dziękuję - odpowiedziała
- Idziemy? Czy jeszcze nie?
- Jeszcze tylko ubrania na jutro i możemy iść. Pomożesz mi się spakować?
- Jasne! Gdzie masz bieliznę?
- Eeee... Leon po co ci to wiedzieć?
- No przecież mam ci pomóc się spakować
- I stwierdziłeś że spakujesz mi bieliznę? - spytała rozbawiona
- Noooo
- No dobrze. - podeszli do szafki z szufladami. Violetta otworzyła pierwszą szufladę - Prosze bardzo - uśmiechnęła się
- Dobra to ty idz rób coś innego a ja się zajmę tymi cudeńkami
- Co chcesz zrobić?
- Spakować cie
- A czemu mam wyjść?
- Masz robić coś innego a nie wychodzić
- A czemu nie mogę stać przy tobie? Leon mów co chcesz zrobić, bo nie mamy czasu
- No przecież nic. Chcę cie spakować. A ty idź pakuj resztę żeby było szybciej.
- Ja już mam spakaowane ubrania i kosmetyki, więc nie mam czego pakować. Została mi tylko bielizna i piżama.
- Okey to ja mam to zrobić czy ty?
- Możemy to zrobić razem - zaproponowała
- Okey
- To ty wybieraj a ja ci powiem czy może być czy nie - pocałowała go w policzek
- I to mi się podoba. To ty siadaj wygodnie a ja będę ci pokazywał
- Ale wybierasz tylko koszulę czy bieliznę też? - spytała uśmiechnięta, kładąc się na łóżku na brzuchu
- I to i to
- No ok. To zaczynamy - zaczął szperać w jej szufladzie - To co może to? - wyciągnął z szuflady czerwony koronkowy stanik do tego stringi tego samego koloru. Dziewczyna spuściła głowę w dół aby zakryć rumieńce.
- Nie wiedziałam że mam takie rzeczy tam
- A czemu się rumienisz, skarbie? - uśmiechnął się
- Wiesz pierwsza osoba prócz mnie grzebie mi w bieliźnie a nie wiedziałam że mam taką bieliznę jaką trzymasz
- To ty nie wiesz co masz w szufladzie?
- Nie no, wiem ale to akurat miałam schowane
- A dziewczyny ci przypadkiem jej nie kupiły?
- No sam widzisz! Miałam to bardzo bardzo głęboko schowane
- To szukamy dalej? Ok. - po chwili wyciągnął koronkowy prześwitujacy stanik i również koronkowe majtki w których prześwitywał przód bielizny
- Jezuuu co ty tam znajdujesz..
- W tym, to Cię normalnie pragnę zobaczyć - dziewczyna rzuciła w niego poduszką.
- Nie tego nie bierzemy. Pierwszy możemy ale tego nie
- Dlaczego, kochanie? - uśmiechnął się
- A jak myślisz?
- No nie wiem. Dlatego pytam
- A jak ktoś mnie w tym zobaczy?
- Ciekawe kto? Chyba tylko ja. A tak poza tym to bieliznę masz pod ubraniem
- A może będę chciała w niej spać? A chłopacy też mogą przyjść
- Ojejku Violuś... A stanie się coś jakby Cię zobaczyli?
- Ty się jeszcze pytasz?! Stanie się i to dużo! Nie jestem dziwką żeby się im tak pokazywać! - dziewczyna wyszła z pokoju i skierowała się do łazienki gdzie zamknęła się na klucz
- Przepraszam Violuś. Wyjdź z tej łazienki. Chodź sama sobie wybierzesz bieliznę a koszulę wybierzemy razem. Proszę - błagał
- Ty lepiej idź sobie kup gacie prześwitujące i idź do dziewczyn!
- Przepraszam. Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało. Chodź do mnie.
- Idź sobie!
- A z resztą jaka jest różnica czy zobaczyli by cie w tej bieliźnie czy w tej czerwonej? Ta czerwona niczym się nie rożni, oprócz tego że trochę prześwituje - spytał a Violetta nie wiedziała co powiedzieć i zrobiło jej się trochę głupio że nawrzeszczała na Leona. Wyszła więc z łazienki i go przytuliła.
- Przepraszam - szepnęła
- Już dobrze. Powiesz mi jaka jest różnica w której bieliźnie byś była ubrana a chłopacy by przyszli?- spytał gdy byli już w pokoju i Violetta leżała znów na łóżku
- No bo w tej to wszystko prześwituje a w tej tylko pół cycka rozumiesz?
- Tak słońce rozumiem. To szukamy dalej?
- Dobrze.
- Hm... A ta? - pokazał dziewczynie fioletowo-czarny, koronkowy stanik bez ramiączek i stringi zrobione z samej koronki - Moim zdaniem może być a szczególnie dolna część - uśmiechnął sie
- A nie ma tam jakiegoś zwykłego stanika i bokserek?
- A nie możemy wziąć tej? Mnie się podoba, a i tak ją będziesz miała pod ubraniem
- Ehhh... no dobrze. To teraz koszula
- Spoko to ty spakuj to a ja lecę szybko po koszule
- Spakowałam. Torba leży na łóżku, skarbie. A teraz wybieraj tą koszulę, bo zaraz nigdzie nie pójdę - zagroziła
- Pójdziesz - Powiedział pewny siebie
- To wybieraj szybciej. Obojętnie jaką
- Dobra
- Tylko mi ją pokaż
- Okej, okej
- Ile jeszcze będziesz szukał?
- Chwilke
- Leon... No błagam Cię. Pokaż mi tą koszulę i chodżmy - chłopak dalej szukał - Leon! Jeżeli za chwile nie pokażesz mi w czym będę spała to nigdzie z tobą nie pojade. - zagroziła
- Pojedziesz pojedziesz. Jeszcze chwila
- Leon ja nie żartowałam. Pokazuje i to natychmiast, bo zaraz po prostu wezmę dres i będę w nim spała
- Mam! - pokazał białą prześwitującą koszule z biustonoszem czerwonym z białymi piórami
- Może być. Tylko odczep te piórka, bo mnie będą denerwować i idziemy
- Ale ich nie można odczepić
- Można, bo już spałam bez nich. Albo to była inna koszula, ale nie mam dwóch więc to musi być ta
Viola odczepiła piórka, wrzuciła koszule do torby i razem z Leonem pojechali do domu chłopaka
- Więc co robimy? - spytała kiedy weszli do salonu - Zmieniłeś ustawienie mebli w salonie czy mi się zdaje?
- A zmieniłem ładnie co nie?
- Ładnie. Gdzie dać rzeczy?
- Do mojej sypialni
- Mówiłam, że nie wiem gdzie jest twój pokoj
- Ah no tak. To chodź - skierowali się schodami na dół do pokoju chłopaka - Witaj w moim królestwie
- Ale ładnie. Dużo masz pucharów
- Dziękuje kwiatuszku
- Skąd ich tyle masz?
- Z meczy, skarbie - uśmiechnął się
- Piłki? Siatki? Kosza,
- Z siatki. Jesteś może głodna?
- Trochę tak.
- To idź się przebierz a ja zrobię kanapki
- Okey - Violetta poszła do łazienki, przebrała się w koszulę i poszła do Leona, który znajdował się w kuchni
- Siadaj do stołu i wcinaj skarbie - powiedział szatyn - Jak zjesz to pójdziemy do mnie do pokoju i obejrzymy jakiś film. Co ty na to?
- Dobrze. A jaki proponujesz?
- Jaki tylko chcesz, kochanie
- Zaskocz mnie
- Ale to zjedz najpierw
- Nie zjesz ze mną?
- Daj na chwilę widelec - dziewczyna wykonała prośbę szatyna a chłopak wziął kawałek gofra - Mmm dobre
- Widzisz jak dobrze gotujesz
- No wiem. To może ja pójdę do pokoju a ty jak zjedz to przyjdziesz. Hm?
- Dobrze
Leon poszedł do pokoju a Violetta kończyła jeść. Po skończonym posiłku poszła do pokoju w którym przebywał przystojny szatyn. Leon na widok swojej dziewczyny trochę się podniecił co Violetta zauważyła i się uśmiechnęła
- Skarbie opanuj się bo zaraz założe dres
- Tyle że nie mogę
- To ja ide ubrać dres - już miała wychodzić ale zatrzymał ją Leon łapiąc za nadgarstek - Co? - spytała dziewczyna
- Zostań
- Na pewno?
- Tak. Nie chce żebyś poszła się przebrać. Chyba że chcesz - powiedział smutny
- Ej misiek nie bądź smutny. Jak chcesz to nie pójdę się przebrać
- Nie będę cie zmuszał. Jeśli chcesz się iść ubrać to idź
- Niechce abyś był smutny. - pocałowała go w głowę
- Czyli nie idziesz?
- Nie. A wybrałeś już film?
- Tak. Chodź tu do mnie - powiedział i rzucił się na swoje wodne łóżko - dziewczyna się tylko zaśmiała i ruszyła powolnym krokiem w jego stronę. Podeszła do łóżka i usiadła na jego skraju - Nie przytulisz się?
- Hm... Sam nie możesz mnie przytulić do siebie? - droczyła się z nim
- Ej no! Chodź szybko do mnie
- Nie - pokazała mu język
- Ej chcesz abym się obraził?
- Na pewno się nie obrazisz - powiedziala pewna
- Nie?
- Na pewno nie. - powiedziała i rozwiązała swój satynowy szlafrok
- Nie daj się prosić i mnie przytul. Tylko szybko bo film i moje ramiona czekają
- A może ja chcę żebyś sam mnie do siebie przytulił. Ale skoro nie chcesz to nie - powiedziała i odwróciła się tyłem do szatyna, poprawiła szlafrok i oglądała film - szatyn przytulił dziewczynę od tyłu
- Obraziłaś się na mnie skarbie? - spytał i odkrył ramię brunetki i składał na nim krótkie pocałunki
- Może.. - powiedziała tajemniczo
- Kwiatuszku... - nie przestawał całować jej ramienia a nawet zaczął dobierać się do okrycia brunetki - Nie obrażaj się na mnie
- Leeeooon
- Tak kochanie? - spytał
- Wwybaczaaam - powiedziała szybko dysząc
- Violu co ci? - przestał na chwilę całować swoją dziewczynę
- Nnic - odkaszlnęła - Nic
- Oj kociaku, kociaku - dziewczyna zarumieniona spuściła głowę - Nie chowaj tych rumieńców i popatrz na mnie - uśmiechnął się
- Nie...wyglądam jak burak
- Popatrz na mnie. Dla mnie jesteś najśliczniejsza
- Mówisz tak bo chcesz abym na ciebie spojrzała
- To też. Ale mówię to dlatego że cie kocham
- Ja Ciebie też kocham
- Więc spójrz na mnie - dziewczyna odwróciła się do chłopaka a ten się uśmiechnął i musnął jej usta - Moja seksowna ślicznotka
- Tylko twoja - szepnęła zarumieniona
- Jesteś najpiękniejsza - odsłonił jej nogi i położył na jednej swoją dłoń i pogładził a Violetta cicho syknęła z bólu - Skarbie co jest - spytał zaniepokojony
- Nnie nic
- Violka... powiedz prawdę
- Naprawdę nic mi nie jest. Oglądamy? - Nie czekając na odpowiedz położyła się na łóżku tuląc do siebie poduszkę.
- Ok. Nie chcesz nie mów, tylko od razu mówię że ja ci nic złego nie zrobiłem - powiedział lekko zdenerwowany
- Nie nie zrobiłeś misiu. Chodź się przytul. - Chłopak posłusznie wtulił się w ukochaną i zaczął oglądać film
W pewnej chwili w filmie był straszny moment i Violetta ze łzami w oczach i krzykiem wtuliła się w swojego chłopaka
- Spokojnie to tylko film.
- Wiem. Możemy skończyć oglądać? Proszę - dziewczyna nie przestawała płakać
- Tak już. - chłopak szybko wyłączył telewizor i przytulił Violette delikatnie się kołysząc - Powiesz mi dlaczego wtedy jak cię dotknąłem to syknęłaś tak jakby z bólu?
- Nieee
- Dlaczego? Skarbie nie ufasz mi?
- Ufam
- To czemu nie chcesz mi powiedzieć! - zdenerwowany podniósł głos
- Nie krzycz na mnie!
- Przepraszam kwiatuszku - pocałował ja w czoło i mocniej przytulił - Tylko nie rozumiem dlaczego nie chcesz mi powiedzieć
- Nie chce mówić bo nie jestem gotowa
- Skarbie proszę. Nie będę na ciebie krzyczał
- Jak będę gotowa to Ci powiem dobrze?
- No dobrze - powiedział zrezygnowany - Idziemy spać czy co robimy? - spytał o rzucił się na Violettę ze śmiechem i zaczął ją całować po szyi
- Haha Leon!
- Słu...cham... skar...bie - mówił między pocałunkami
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie powiedział po oderwaniu
- Nie opuścisz mnie?
- Nigdy
- Nigdy? - spytała dla pewności
- Za bardzo cię kocham.
- Słodko
- Ty też jesteś słodka, seksowna i tylko moja
- Tylko twoja
- Teraz już tak - powiedział i zrobił na jej szyi dość dużą malinkę - Jesteś odznaczona ze masz chłopaka
- Czy ty zrobiłeś mi malinkę
- A owszem
- Dużą?
- Średnią
- Mam nadzieję że nie będzie jej widać
- Idź zobacz. A tak właściwie to dlaczego?
- Zgadnij
- Nie wiem
- Marco i przyjaciółki. Ja w domu chodze w kucyku. Nie pomyślałeś że mogą zauważyć
- To przestań chodzić w kucyku
- A to niby dlaczego? - spytała ciekawa
- Bo mam zamiar zrobić ci malinki na całej szyi jak i całym ciele
- Całym?
- Calutkim. - powiedział robiąc malinki na ramieniu
- A musisz na całym?
- Nie chcesz?
- Chcę, ale nie chcę żeby dziewczyny zauważyły i Marco.
- Przecież nie będą Cię rozbierać
- Ale chodzę w krótkich ubraniach tak? Co ty na taki układ skarbie żebyś zrobił kilka na szyi ale mniejszych i trochę na biuście i ewentualnie na brzuchu jak już chcesz robić.
- Stawiasz mi jeszcze ultimatum?
- Nie - zaśmiała się - Tylko ci mówię gdzie możesz - nie przestawała się śmiać
- Dobrze kochanie
- Chyba że nie chcesz. Ja cię nie zmuszam do tego - Violetta nie umiała przestać się śmiać
- Czemu się śmiejesz?
- Z Ciebie kotku
- Jestem aż tak śmieszny?
- Śmieszny, kochany, przystojny i słodki - przewróciła Leona na plecy i usiadła na nim okrakiem
- Mmmmm mów dalej
- Seksowny... - spojrzała na chwilę na krocze Leona - I to bardzo
- Napalona? - spytał
- Może tak może nie... - odpowiedziała tajemniczo
- No ok mów dalej. - wziął ręce za tył głowy
- I bardzo Cie kocham przystojniaku - pocałowała go w usta a szatyn oddał pocałunek - Bosko całujesz
- Ty lepiej
- E tam. Co robimy? Idziemy spać czy coś?
- A co chcesz?
- Właśnie nie wiem. Idziemy spać?
- Możemy
- No to idziemy spać. - zeszła z Leona i położyła się obok niego tyłem - Dobranoc kochanie
- Dobranoc Kotko
- Cześć skarbie - usłyszała kiedy zeszła do salonu
- Cześć. Co ty tak wcześnie wstałeś?
- Nie wiem. Tak jakoś. A ty czemu tak wcześnie dopiero jest 6.30 - spytał i przytulił do siebie dziewczynę kiedy ta usiadła obok niego - Słodka jesteś. - przytulił ją i położył jej głowę na swoich kolanach - Nie żałujesz?
- Nie.
- Na pewno? Violu nie chcę żebyś żałowała tego że to mi oddałaś swoje dziewictwo
- Nie żałuję
- A jak było? Nie byłem za ostry?
- Byłeś idealny
- To dobrze. A jak przeżycia? Tylko szczerze
- Cudowne.
- A bardziej szczegółowo? - spytał z uśmiechem
- To zostawię dla siebie i mojego serduszka. - pocałowała go w nos
- Dlaczego Violuś - zaczął całować jej szyję i gładzić po nagim udzie
- Nie chcę się dzielić moimi przeżyciami z nikim.
- Nawet ze mną? - spytał smutny
- Nie gniewaj się
- Przekonaj mnie, żebym się nie gniewał - dziewczyna go bardzo namiętnie przy tym masując jego przyjaciela - Mmm... Nie gniewam się już, ale mi stanął przez Ciebie
- Dlaczego uważasz, że to moja wina?
- Dlatego, że jak patrzę na twoje piękne nogi to się podniecam - powiedział z uśmiechem i cmoknął ją w usta
- Widzisz. Ty patrzysz. Więc twoja wina.
- Ale jak mam nie patrzeć, kiedy jesteś w krótkich spodenkach lub bez nich? Hm?
- Zakryj ładnie oczy
- Ale ty jesteś dowcipna i urocza. A jaka seksowna - szepnął jej do ucha uwodziciesko
- Urocze - zachichotała
- I prawdziwe, kochanie - położył rękę na jej kobiecości, a ta jęknęła - Violuś co ci?
- Niee nic
- To czemu jęczysz?
- Weź rękę proszę
- A jej tam jest wygodnie
- Człowieku, zabierz tą rękę!
- Już nie denerwuj się tak - chłopak zabrał rękę - Idę wziąć długą kapiel .
Chłopak wstał, poszedł do łazienki, nalał wody do wanny i wszedł do niej. Po kilku minutach usłyszał pukanie
- Mogę? - spytała Vilu
- Wejdź - odpowiedział
- Jesteś na mnie zły? - spytała Viola
- No coś ty!
- Leon to znaczy tak czy nie?
- Nie jestem na Ciebie zły
- To czemu zachowujesz się tak jakbyś był?
- Kochanie jak mówię, że nie jestem na Ciebie zły to nie jestem
- No dobrze. Mogę do Ciebie?
- Wskakuj - Violetta zdjęła swoje ubrania, weszła do wanny i przytuliła się do Leona - Kocham Cię - powiedział Leon
- Ja Ciebie też kocham. Chciałabym, żeby tak było zawsze
- Ale wiesz o tym że jak wrócimy do Buenos to sytuacja się zmieni, prawda?
- Ehhh... Wiem kochanie, wiem
- Violu, ty wiesz co mi się w tobie podoba. To teraz twoja kolej
- Muszę?
- Tak. Tylko chciałbym szczere odpowiedzi
- Wszytko. Charakter, sylwetka, zainteresowania, twarz, głos, dłonie, włosy, oczy, wygląd, poczucie humoru, zachowanie, zainteresowania, słodkość, troskliwość, kaloryfer na brzuchu, dołeczki, kiedy się uśmiechasz. Dosłownie wszystko
- Jesteś słodka, urocza i seksowna skarbie. - cmoknął ją w usta, złapał w talii pod piersiami i przytulił ja do siebie
- Ty jesteś słodszy
- Ty i twoja przyjaciółka jesteście najsłodsze kiciusiu
- A ty tylko o jednym
- Nie prawda. Nie mam ochoty na kochanie się dzisiaj. Przynajmniej nie teraz, a to był komplement
- No dobrze
- A tak naprawdę to ty tylko o jednym
- Jesteś tego pewna? - spytał z uśmiechem i zaczął ją całować po szyi i dotykać jej biust
- Tak w stu procentach
- Oj kiciu, kiciu. Jesteś taka seksowna że nie można się powstrzymać
- Kiedyś nie byłam dla Ciebie taka seksowna. Była pokraką w twoich oczach
- Violuś...
- Co?
- Nie bądź zła
- Nie jestem.
- Nigdy nie byłaś dla mnie pokraką
- Tsa
- Nie wierzysz mi?
- Kiedyś byłam dla Ciebie zwykłą pokraką. - powiedziała wychodząc z wanny
- Violetta! - krzyknął za nią
- Daj spokój. - powiedziała i wyszła w szlafroku który ubrała wcześniej
- Violetta. Proszę Cię - powiedział wchodząc do ich sypialni - Przepraszam, kochanie
- Nie przepraszaj nie masz za co. Ale chcę wrócić do domu
- Źle ci tu ze mną?
- Jest mi bardzo dobrze ale nie chcę się jeszcze bardziej w tobie zakochać. Potem będzie mi ciężko jak się rozstaniemy
- Violuś, kochanie, kto powiedział że się rozstaniemy?
- Ty!
- Nie krzycz. I kiedy tak powiedziałem?
- Jak mam nie krzyczeć?! Powiedziałeś że jak wrócimy to będzie tak samo jak dawniej! Czyli co? Czyli zrywamy!
- To prawda że będzie jak dawniej ale to nie znaczy że mamy się rozstać
- A jak? Leon to się nie uda!
- Próbowałaś?
- Prędzej czy później to się wyda!
- I co z tego! Nie lepiej wrócić i od razu wszystko powiedzieć twoim przyjaciółkom?
- Moim możemy ale co z twoimi co się ich boisz co?
- Przecież Fede, Maxi i Broadway nic mi nie zrobią, bo sami się podkochują w twoich przyjaciółkach i znam jeszcze jedno takie miejsce w którym możemy się wszyscy spotykać a w BA będzie trochę jak zawsze bo gang Diega nas śledzi. Zaufaj mi w końcu!
- A co jeśli będę coś chciała zrobić poza tym miejscem?! Przyłapią nas i będzie po!
- Podaj przykład co byś chciała zrobić?
- Pocałować cie! I co? Nie będę mogła! - Krzyknęła i zaczęła się pakować
- Śmiało będziesz mogła. Przyjaciele nas będą kryli. Nie możesz mi w końcu zaufać!? - złapał ją za nadgarstek i przyciągnął lekko do siebie
- A jak Diego nas zobaczy?!
- To trudno. Najwyżej ja będę miał z nim problem nie ty. Dla Ciebie zrobił bym wszystko. I nie jesteś ani nie byłaś dla mnie żadną pokraką. Wszystko to tylko dlatego że oni za nami chodzili a nie chciałem żeby coś Ci się stało.
- A może jak wrócisz też będą za tobą chodzić co? I wtedy ani razu sie nie spotkamy
- A u Ciebie w domu? U mnie?
- To będzie tylko godzina lub dwie a co z resztą dnia?
- Kiciusiu, ty chyba nie myslisz że jak do Ciebie przyjdę to na dwie godziny? - usiadł i pociągnął ją na swoje kolana
- Myślę!
- To źle myślisz kochanie
- Przestań Leon. To się nie uda. Kocham Cię ale nie potrafie tak
- Kotku, a spróbowałaś? Spróbujmy, proszę Cię. Nie chcę Cię stracić
- Ja też nie. Ale pomyśl. Jak będziemy razem to będą chcieli nas rozdzielić a potem ja nie przeżyje naszego rozstania. Teraz też nie ale nie jestem tak bardzo zakochana jak będę za tydzień
- Nie rozdzielą nas bo się nie dowiedzą. Jeżeli się nie zgodzisz to będę przychodził co noc do ciebie żeby zobaczyć twoje seksowne ciało w koronkowej koszuli nocnej
- Skad wiesz w czym ja śpię!? - Dziewczyna energicznie wstała z jego kolan
- Emmm... - jąkał się Leon
- Co emmm?! Jesteś pedofilem?!
- Nie jestem żadnym pedofilem
- To co?! Śledzisz mnie?!
- Nie. Przychodziłem do Ciebie w nocy żebym mógł Cię zobaczyć a później jak wychodziłaś kilka razy z łazienki w ręczniku i brałaś bieliznę to wtedy je widziałem
- Nie wierze. No normalnie nie wierze!
- Przepraszam to się juz więcej nie powtórzy. - powiedział i spuścił głowę na dół - Tylko nie rozumiem dlaczego przy mnie tak nie śpisz
- Chcę wrócić
- Jesteś zła?
- Chcę wrócić!
- A odpowiesz na moje pytanie!? - tym razem Leon podniósł głos
- Chcę wrócić do domu!
- Dobrze jak chcesz. Po powrocie do Buenos zniknę z twojego życia raz na zawsze. Przed odejściem mogę znać jednak odpowiedź na moje pytanie? Odpowiedz i jedziemy
- Nie jestem zła ale zawiedziona. Spakuje się i jedziemy.
- Wiesz, że nie o to pytałem. Dobrze, spakuj się i jedziemy.
- A o co pytałeś?
- Pytałem czemu przy mnie nie sypiasz w takich koszulach?
- Bo nie byliśmy razem? Nie pomyślałeś?
- A jaki to ma związek? Co by się stało?
- Że nie chciałam spać w nich obok Ciebie wiec dlatego nie wzięłam. A co by się stało to nie wiem. Ty powinieneś wiedzieć
- A dlaczego nie chiałaś? Wstydzisz się mnie czy co? Bo ja już nic z tego nie rozumiem
- Wstydziłam
- Skarbie, ale czego? Byłaś przecież ubrana
- Nie rozumiesz że wstydziłam się swojego ciała pokazywać tobie?
- Masz piękne ciało
- Nie prawda. Zawsze miałam jakieś wady
- Co ci się nie podoba? - nie odpowiedziała - Pytałem co ci się nie podoba w twoim cudnym ciele?
- Jest jakieś obwisłe. Cycki małe, tyłek jak u goryla i brzuch gruby
- Piersi są idealne. Jest co całować. Twoje pośladki są cudowne bo mam za co łapać i w co klepać - podszedł do dziewczyny, położył dłonie na jej pupie i ścisnął - A brzuch... Brzuch piękny i gładki.- Przestań. Chcesz mnie pocieszyć i nic więcej
- Czy ja cię kiedyś okłamałem?
- No nie...
- No więc właśnie. Nie chcę więcej słyszeć że jesteś gruba i brzydka
- Ale...- Żadne ale. Ja też mam dużo wad do swojego ciała i nie narzekam
- Przecież ty masz seksowne i wysportowane ciało
- Pokaż mi te miejsca. Te seksowne i te wysportowane
- Twoj brzuch, ręce, nogi, usta a co najważniejsze to twój tyłek i przyrodzenie
- Zgoda niech ci będzie. A nie uważasz że jest za mały? - zażartował
- Jest ogromny! Nawet do buzi mi połowa nie wszedł! A ty uważasz że jest mały?
- Troszeczkę... - uśmiechnął się - Nie no, jeśli mówisz że jest dobry to ok. To pytanie miało być żartem - zaczął się głośno śmiać
- Świnka!
- Ale Twoja świnka
- Ide się pakować
- Tylko szybko. Przed wyjazdem chce cie jeszcze puknąć - znów zażartował
- Jesteś chamem. - powiedziała zła i wypchneła go z pokoju po czym zakończyła drzwi na klucz
- Skarbie to też był żart. Otwórz. No Viola...- dziewczyna nic nie odpowiedziała. Zaczęła się pakować i śmiać pod nosem. Nie mogła uwierzyć że Leon jest tak naiwny że nabrał się na jej żart
- Violuś, skarbie otwórz te drzwi. Przepraszam
- Idź lepiej się pakuj!
- Violuś... Przepraszam... Otworzysz?
- Nie idź się pakuj! Bo jak się nie spakujesz jade sama!
- Spakowałem się wczoraj
- To idz to samochodu ja zaraz przyjdę!
- To przynajmniej mi pokaż co ubierzesz, żebym się nie podniecił podczas jazdy
- Idź do samochodu i mnie nie wkurzaj!
- No dobrze - powiedział smutny, zostawił Violettcie klucze z mieszkania na stole i poszedł do samochodu. Dziewczyna odetchnęła ulgą. Kiedy skończyła się pakować u brała na siebie krótkie czarne spodenki, białą bluzkę ze średnim dekoltem i białe trampki za kostkę, zamknęła domek i poszła do Leona, który stał oparty o samochód
- Ślicznie wyglądasz
- Dzięki. - dziewczyna ruszyła w stronę bagarznika by schować swoją walizkę. Chłopak chciał jej pomóc ale Violetta nie chciała pomocy
- Skarbie? - dziewczyna nie opowiedziała - Jesteś na mnie jeszcze zła.
- Jedziemy? - nie czekając na odpowiedź wsiadła do samochodu na miejsce pasażera
- Kochanie... Odezwiesz się w końcu do mnie? - położył dłoń na jej udzie
- Może
- A powiesz mi o co ci chodzi?
- O co chodzi!? Ty jesteś głupi czy co?!
- No nie odzywasz się do mnie, nie rozmawiasz ze mną, unikasz mnie. Wiec pytam i chce wiedzieć dlaczego
- Powiedziałeś że mam się pospieszyć bo chcesz mnie jeszcze raz puknąć!
- Ja żartowałem. Przecież nie zrobiłbym nic wbrew tobie. Przepraszam, jeśli cię uraziłem - pogładził ją po nagim udzie
- Wiesz co? Nie byłam na Ciebie zła. Chciałam zobaczyć jak będziesz się o mnie starał - w tym momencie Leon skręcił w leśną ścieżkę i ostro wyhamował. Violetta się trochę przestraszyła - Co robisz? - spytała lekko wystraszona dziewczyna
- A na co ci to wygląda? - odpowiedział pytaniem na pytanie i odpisał swoje i Violetty pasy
- Po co odpinasz pasy?
- Wyjdź z auta
- Po co? - Spytała przerażona
- Nie bój się. Wyjdź z auta i otwórz drzwi z mojej strony
- Ale nie odjedziesz?
- Nie
- No dobrze. - nie chętnie się zgodziła ale wykonała to o co ją prosił szatyn
- I co teraz? - spytała stojąc przy otwartych drzwiach szatyna
- Odwróć się i schyl głowę - w tym samym czasie kiedy dziewczyna się odwróciła, Leon odsunął fotel do tyłu
- Możesz nie kombinować i powiedzieć od razu co chcesz?
- Zrób to o co Cię proszę
- Co ty kombinujesz?
- Zrób to o co cię proszę! - Leon podniósł lekko głos
- To zrobiłam i co teraz?!
- No tak. - Leon pociągnął Violette na swoje kolana i bardzo namiętnie pocałował a zdzwiona dziewczyna oddała pocałunek
- Za co to było? - spytała po oderwaniu
- Za wszystko
- I tylko dlatego wylądowałam na twoich kolanach? Nie mogłeś od razu? A już wiem chciałeś mnie po prostu pomacać po nogach - usmiechnęła się
- Chciałem Cię przytulić a inaczej się nie da
- Leonku przyznaj się że chciałeś mnie podotykać - nie przestawała się uśmiechać
- Nie przyznam się bo to nie prawda
- Czyli nie obrazisz się jak zrobię tak? - spytała i zdjęła swoje spodenki
- A jednak chcesz? - Spytał szatyn
- Co chcę, skarbie? - zaczęła całować jego szyję
- Szybki numerek
- A ty chcesz?
- Jeśli ty chcesz to ja też
- Ale w samochodzie?
- A gdzie? Nikt tu nie jeździ
- Jesteś pewna? Może wjade bardziej w las? Albo wieczorem do Ciebie przyjdę, skarbie. Co ty na to?
- Teraz proszę. Nie będzie mi się chciało wieczorem. Ale możesz wjechać bardziej w las
- Ale bardzo chciałbym Cię zobaczyć w jednej z twoich seksownych koszul nocnych
- To przyjdź do mnie na noc Marco nie ma w domu
- A jak wróci? Nie chcę żebyś miała problemy z bratem z mojej winy
- Nie wróci. Jak mnie nie ma w domu to go też. A ja "wracam" za trzy dni
- No dobrze. Ale przychodzę, żeby posiedzieć z tobą i obejrzeć jakiś film a nie seks uprawiać. Wiesz o tym prawda kiciusiu?
- Wiem. Seks będzie teraz
- No dobrze. 10 minut ci wystarczy, sex-bombo? - spytał z uśmiechem
- Może 20?
- Ok. To zaczynamy - para przeniosła się na tylne siedzenia i zaczęła swój 20 minutowy stosunek
20 minut później po ostrym i namiętnym stosunku
- Violuś nie wiedziałem że potrafisz być taka ostra - zaśmiał się lekko
- To teraz już wiesz skarbie
- Wiem i bardzo się z tego cieszę
- To co skarbie jedziemy?
- Tak - Pocałowała go w usta i przeniosła się na przednie siedzenie. Violetta i Leon ruszyli w dalszą drogę. Po dwóch godzinach drogi dojechali na miejsce czyli pod dom Violetty
- Więc...- Zaczął chłopak
- Więc muszę już iść misiu. Mam dużo roboty w domu
- Przecież możemy jeszcze gdzieś jechać. Miałaś przyjechać za pare dni
- Czyli nie przyjdziesz dzisiaj?
- Przyjdę ale mogłabyś ze mną pojechać do mnie
- A po co do Ciebie? - spytała ciekawa
- Po wszystko
- A konkretniej, skarbie?
- Po to abyś spędziła reszte dni ze mną kochanie
- Ale ty miałeś przyjść do mnie przecież.
- To ty będziesz cały czas u mnie i nie będę musiał jechać do ciebie. Tylko weź piżamke
- A co za różnica gdzie będziemy?
- Do Ciebie może w każdej chwili przyjść Marco a u mnie nikt nam nie będzie przeszkadzać
- A chłopacy?
- Nie będą nam przeszkadzać
- A nie możemy się umówić że za godzinę przyjdę do Ciebie? Wiesz, muszę wziąć prysznic, przebrać się, zrobić lekki makijaż, i spakować ubrania na zmianę.
- Godzinke?
- A co?
- Długo
- Chcesz to możesz wejść ze mną. Może uda mi się wyrobić w pół godziny
- Dobra
- To chodź - para weszła do domu dziewczyny i Violetta od razu powędrowała do swojego pokoju. Ale zauważyła że Leon dalej stoi w miejscu - Leon idziesz?
- Co?
- Coś się stało?
- Nie nie zamyśliłem się
- Ok. To idziesz ze mną do pokoju czy zostajesz na tutaj?
- Idę
- To chodź - poszli do pokoju brunetki - Rozgość się - szatyn rzucił się na łóżko.- Powiedziałam rozgość się a nie rzuć się na łóżko - powiedziała z uśmiechem i weszła do łazienki
- Masz nie wygodne łóżko!
- Ja nie narzekam. Masz lepsze?
- O wiele
- Ta jasne. Może jeszcze powiedz że masz łóżko wodne - powiedziała z sarkazmem
- Nie wiedziałaś?
- Nie. Nigdy u ciebie nie byłam w pokoju
- No to dziś zobaczysz
- Ok. Idę się myć i wracam do Ciebie - uśmiechnęła się, posłała mu buziaka i weszła do łazienki. Po 10 minutach wyszła - Już jestem
- Tak szybko? - Zdziwił się
- Jeszcze malowanie, ubranie i pakowanie - uśmiechnęła się do szatyna
- Okey. Viola podeszła do szafy i wybrała czarne spodenki które zakrywały większą połowę uda, białą bluzkę z krótkim rękawkiem i do tego szare trampki za kostkę oraz szare dodatki. Następnie udała się do łazienki żeby zrobić makijaż. Wybrała więc szare cienie do powiek, czarny tusz do rzęs i eyeliner. Psiknęła się jeszcze perfumami i wyszła z pomieszczenia
- No no no. Violka, pięknie - zarumieniła sie
- Dziękuję - odpowiedziała
- Idziemy? Czy jeszcze nie?
- Jeszcze tylko ubrania na jutro i możemy iść. Pomożesz mi się spakować?
- Jasne! Gdzie masz bieliznę?
- Eeee... Leon po co ci to wiedzieć?
- No przecież mam ci pomóc się spakować
- I stwierdziłeś że spakujesz mi bieliznę? - spytała rozbawiona
- Noooo
- No dobrze. - podeszli do szafki z szufladami. Violetta otworzyła pierwszą szufladę - Prosze bardzo - uśmiechnęła się
- Dobra to ty idz rób coś innego a ja się zajmę tymi cudeńkami
- Co chcesz zrobić?
- Spakować cie
- A czemu mam wyjść?
- Masz robić coś innego a nie wychodzić
- A czemu nie mogę stać przy tobie? Leon mów co chcesz zrobić, bo nie mamy czasu
- No przecież nic. Chcę cie spakować. A ty idź pakuj resztę żeby było szybciej.
- Ja już mam spakaowane ubrania i kosmetyki, więc nie mam czego pakować. Została mi tylko bielizna i piżama.
- Okey to ja mam to zrobić czy ty?
- Możemy to zrobić razem - zaproponowała
- Okey
- To ty wybieraj a ja ci powiem czy może być czy nie - pocałowała go w policzek
- I to mi się podoba. To ty siadaj wygodnie a ja będę ci pokazywał
- Ale wybierasz tylko koszulę czy bieliznę też? - spytała uśmiechnięta, kładąc się na łóżku na brzuchu
- I to i to
- No ok. To zaczynamy - zaczął szperać w jej szufladzie - To co może to? - wyciągnął z szuflady czerwony koronkowy stanik do tego stringi tego samego koloru. Dziewczyna spuściła głowę w dół aby zakryć rumieńce.
- Nie wiedziałam że mam takie rzeczy tam
- A czemu się rumienisz, skarbie? - uśmiechnął się
- Wiesz pierwsza osoba prócz mnie grzebie mi w bieliźnie a nie wiedziałam że mam taką bieliznę jaką trzymasz
- To ty nie wiesz co masz w szufladzie?
- Nie no, wiem ale to akurat miałam schowane
- A dziewczyny ci przypadkiem jej nie kupiły?
- No sam widzisz! Miałam to bardzo bardzo głęboko schowane
- To szukamy dalej? Ok. - po chwili wyciągnął koronkowy prześwitujacy stanik i również koronkowe majtki w których prześwitywał przód bielizny
- Jezuuu co ty tam znajdujesz..
- W tym, to Cię normalnie pragnę zobaczyć - dziewczyna rzuciła w niego poduszką.
- Nie tego nie bierzemy. Pierwszy możemy ale tego nie
- Dlaczego, kochanie? - uśmiechnął się
- A jak myślisz?
- No nie wiem. Dlatego pytam
- A jak ktoś mnie w tym zobaczy?
- Ciekawe kto? Chyba tylko ja. A tak poza tym to bieliznę masz pod ubraniem
- A może będę chciała w niej spać? A chłopacy też mogą przyjść
- Ojejku Violuś... A stanie się coś jakby Cię zobaczyli?
- Ty się jeszcze pytasz?! Stanie się i to dużo! Nie jestem dziwką żeby się im tak pokazywać! - dziewczyna wyszła z pokoju i skierowała się do łazienki gdzie zamknęła się na klucz
- Przepraszam Violuś. Wyjdź z tej łazienki. Chodź sama sobie wybierzesz bieliznę a koszulę wybierzemy razem. Proszę - błagał
- Ty lepiej idź sobie kup gacie prześwitujące i idź do dziewczyn!
- Przepraszam. Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało. Chodź do mnie.
- Idź sobie!
- A z resztą jaka jest różnica czy zobaczyli by cie w tej bieliźnie czy w tej czerwonej? Ta czerwona niczym się nie rożni, oprócz tego że trochę prześwituje - spytał a Violetta nie wiedziała co powiedzieć i zrobiło jej się trochę głupio że nawrzeszczała na Leona. Wyszła więc z łazienki i go przytuliła.
- Przepraszam - szepnęła
- Już dobrze. Powiesz mi jaka jest różnica w której bieliźnie byś była ubrana a chłopacy by przyszli?- spytał gdy byli już w pokoju i Violetta leżała znów na łóżku
- No bo w tej to wszystko prześwituje a w tej tylko pół cycka rozumiesz?
- Tak słońce rozumiem. To szukamy dalej?
- Dobrze.
- Hm... A ta? - pokazał dziewczynie fioletowo-czarny, koronkowy stanik bez ramiączek i stringi zrobione z samej koronki - Moim zdaniem może być a szczególnie dolna część - uśmiechnął sie
- A nie ma tam jakiegoś zwykłego stanika i bokserek?
- A nie możemy wziąć tej? Mnie się podoba, a i tak ją będziesz miała pod ubraniem
- Ehhh... no dobrze. To teraz koszula
- Spoko to ty spakuj to a ja lecę szybko po koszule
- Spakowałam. Torba leży na łóżku, skarbie. A teraz wybieraj tą koszulę, bo zaraz nigdzie nie pójdę - zagroziła
- Pójdziesz - Powiedział pewny siebie
- To wybieraj szybciej. Obojętnie jaką
- Dobra
- Tylko mi ją pokaż
- Okej, okej
- Ile jeszcze będziesz szukał?
- Chwilke
- Leon... No błagam Cię. Pokaż mi tą koszulę i chodżmy - chłopak dalej szukał - Leon! Jeżeli za chwile nie pokażesz mi w czym będę spała to nigdzie z tobą nie pojade. - zagroziła
- Pojedziesz pojedziesz. Jeszcze chwila
- Leon ja nie żartowałam. Pokazuje i to natychmiast, bo zaraz po prostu wezmę dres i będę w nim spała
- Mam! - pokazał białą prześwitującą koszule z biustonoszem czerwonym z białymi piórami
- Może być. Tylko odczep te piórka, bo mnie będą denerwować i idziemy
- Ale ich nie można odczepić
- Można, bo już spałam bez nich. Albo to była inna koszula, ale nie mam dwóch więc to musi być ta
Viola odczepiła piórka, wrzuciła koszule do torby i razem z Leonem pojechali do domu chłopaka
- Więc co robimy? - spytała kiedy weszli do salonu - Zmieniłeś ustawienie mebli w salonie czy mi się zdaje?
- A zmieniłem ładnie co nie?
- Ładnie. Gdzie dać rzeczy?
- Do mojej sypialni
- Mówiłam, że nie wiem gdzie jest twój pokoj
- Ah no tak. To chodź - skierowali się schodami na dół do pokoju chłopaka - Witaj w moim królestwie
- Ale ładnie. Dużo masz pucharów
- Dziękuje kwiatuszku
- Skąd ich tyle masz?
- Z meczy, skarbie - uśmiechnął się
- Piłki? Siatki? Kosza,
- Z siatki. Jesteś może głodna?
- Trochę tak.
- To idź się przebierz a ja zrobię kanapki
- Okey - Violetta poszła do łazienki, przebrała się w koszulę i poszła do Leona, który znajdował się w kuchni
- Siadaj do stołu i wcinaj skarbie - powiedział szatyn - Jak zjesz to pójdziemy do mnie do pokoju i obejrzymy jakiś film. Co ty na to?
- Dobrze. A jaki proponujesz?
- Jaki tylko chcesz, kochanie
- Zaskocz mnie
- Ale to zjedz najpierw
- Nie zjesz ze mną?
- Daj na chwilę widelec - dziewczyna wykonała prośbę szatyna a chłopak wziął kawałek gofra - Mmm dobre
- Widzisz jak dobrze gotujesz
- No wiem. To może ja pójdę do pokoju a ty jak zjedz to przyjdziesz. Hm?
- Dobrze
Leon poszedł do pokoju a Violetta kończyła jeść. Po skończonym posiłku poszła do pokoju w którym przebywał przystojny szatyn. Leon na widok swojej dziewczyny trochę się podniecił co Violetta zauważyła i się uśmiechnęła
- Skarbie opanuj się bo zaraz założe dres
- Tyle że nie mogę
- To ja ide ubrać dres - już miała wychodzić ale zatrzymał ją Leon łapiąc za nadgarstek - Co? - spytała dziewczyna
- Zostań
- Na pewno?
- Tak. Nie chce żebyś poszła się przebrać. Chyba że chcesz - powiedział smutny
- Ej misiek nie bądź smutny. Jak chcesz to nie pójdę się przebrać
- Nie będę cie zmuszał. Jeśli chcesz się iść ubrać to idź
- Niechce abyś był smutny. - pocałowała go w głowę
- Czyli nie idziesz?
- Nie. A wybrałeś już film?
- Tak. Chodź tu do mnie - powiedział i rzucił się na swoje wodne łóżko - dziewczyna się tylko zaśmiała i ruszyła powolnym krokiem w jego stronę. Podeszła do łóżka i usiadła na jego skraju - Nie przytulisz się?
- Hm... Sam nie możesz mnie przytulić do siebie? - droczyła się z nim
- Ej no! Chodź szybko do mnie
- Nie - pokazała mu język
- Ej chcesz abym się obraził?
- Na pewno się nie obrazisz - powiedziala pewna
- Nie?
- Na pewno nie. - powiedziała i rozwiązała swój satynowy szlafrok
- Nie daj się prosić i mnie przytul. Tylko szybko bo film i moje ramiona czekają
- A może ja chcę żebyś sam mnie do siebie przytulił. Ale skoro nie chcesz to nie - powiedziała i odwróciła się tyłem do szatyna, poprawiła szlafrok i oglądała film - szatyn przytulił dziewczynę od tyłu
- Obraziłaś się na mnie skarbie? - spytał i odkrył ramię brunetki i składał na nim krótkie pocałunki
- Może.. - powiedziała tajemniczo
- Kwiatuszku... - nie przestawał całować jej ramienia a nawet zaczął dobierać się do okrycia brunetki - Nie obrażaj się na mnie
- Leeeooon
- Tak kochanie? - spytał
- Wwybaczaaam - powiedziała szybko dysząc
- Violu co ci? - przestał na chwilę całować swoją dziewczynę
- Nnic - odkaszlnęła - Nic
- Oj kociaku, kociaku - dziewczyna zarumieniona spuściła głowę - Nie chowaj tych rumieńców i popatrz na mnie - uśmiechnął się
- Nie...wyglądam jak burak
- Popatrz na mnie. Dla mnie jesteś najśliczniejsza
- Mówisz tak bo chcesz abym na ciebie spojrzała
- To też. Ale mówię to dlatego że cie kocham
- Ja Ciebie też kocham
- Więc spójrz na mnie - dziewczyna odwróciła się do chłopaka a ten się uśmiechnął i musnął jej usta - Moja seksowna ślicznotka
- Tylko twoja - szepnęła zarumieniona
- Jesteś najpiękniejsza - odsłonił jej nogi i położył na jednej swoją dłoń i pogładził a Violetta cicho syknęła z bólu - Skarbie co jest - spytał zaniepokojony
- Nnie nic
- Violka... powiedz prawdę
- Naprawdę nic mi nie jest. Oglądamy? - Nie czekając na odpowiedz położyła się na łóżku tuląc do siebie poduszkę.
- Ok. Nie chcesz nie mów, tylko od razu mówię że ja ci nic złego nie zrobiłem - powiedział lekko zdenerwowany
- Nie nie zrobiłeś misiu. Chodź się przytul. - Chłopak posłusznie wtulił się w ukochaną i zaczął oglądać film
W pewnej chwili w filmie był straszny moment i Violetta ze łzami w oczach i krzykiem wtuliła się w swojego chłopaka
- Spokojnie to tylko film.
- Wiem. Możemy skończyć oglądać? Proszę - dziewczyna nie przestawała płakać
- Tak już. - chłopak szybko wyłączył telewizor i przytulił Violette delikatnie się kołysząc - Powiesz mi dlaczego wtedy jak cię dotknąłem to syknęłaś tak jakby z bólu?
- Nieee
- Dlaczego? Skarbie nie ufasz mi?
- Ufam
- To czemu nie chcesz mi powiedzieć! - zdenerwowany podniósł głos
- Nie krzycz na mnie!
- Przepraszam kwiatuszku - pocałował ja w czoło i mocniej przytulił - Tylko nie rozumiem dlaczego nie chcesz mi powiedzieć
- Nie chce mówić bo nie jestem gotowa
- Skarbie proszę. Nie będę na ciebie krzyczał
- Jak będę gotowa to Ci powiem dobrze?
- No dobrze - powiedział zrezygnowany - Idziemy spać czy co robimy? - spytał o rzucił się na Violettę ze śmiechem i zaczął ją całować po szyi
- Haha Leon!
- Słu...cham... skar...bie - mówił między pocałunkami
- Kocham Cię
- Ja Ciebie też bardzo kocham i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie powiedział po oderwaniu
- Nie opuścisz mnie?
- Nigdy
- Nigdy? - spytała dla pewności
- Za bardzo cię kocham.
- Słodko
- Ty też jesteś słodka, seksowna i tylko moja
- Tylko twoja
- Teraz już tak - powiedział i zrobił na jej szyi dość dużą malinkę - Jesteś odznaczona ze masz chłopaka
- Czy ty zrobiłeś mi malinkę
- A owszem
- Dużą?
- Średnią
- Mam nadzieję że nie będzie jej widać
- Idź zobacz. A tak właściwie to dlaczego?
- Zgadnij
- Nie wiem
- Marco i przyjaciółki. Ja w domu chodze w kucyku. Nie pomyślałeś że mogą zauważyć
- To przestań chodzić w kucyku
- A to niby dlaczego? - spytała ciekawa
- Bo mam zamiar zrobić ci malinki na całej szyi jak i całym ciele
- Całym?
- Calutkim. - powiedział robiąc malinki na ramieniu
- A musisz na całym?
- Nie chcesz?
- Chcę, ale nie chcę żeby dziewczyny zauważyły i Marco.
- Przecież nie będą Cię rozbierać
- Ale chodzę w krótkich ubraniach tak? Co ty na taki układ skarbie żebyś zrobił kilka na szyi ale mniejszych i trochę na biuście i ewentualnie na brzuchu jak już chcesz robić.
- Stawiasz mi jeszcze ultimatum?
- Nie - zaśmiała się - Tylko ci mówię gdzie możesz - nie przestawała się śmiać
- Dobrze kochanie
- Chyba że nie chcesz. Ja cię nie zmuszam do tego - Violetta nie umiała przestać się śmiać
- Czemu się śmiejesz?
- Z Ciebie kotku
- Jestem aż tak śmieszny?
- Śmieszny, kochany, przystojny i słodki - przewróciła Leona na plecy i usiadła na nim okrakiem
- Mmmmm mów dalej
- Seksowny... - spojrzała na chwilę na krocze Leona - I to bardzo
- Napalona? - spytał
- Może tak może nie... - odpowiedziała tajemniczo
- No ok mów dalej. - wziął ręce za tył głowy
- I bardzo Cie kocham przystojniaku - pocałowała go w usta a szatyn oddał pocałunek - Bosko całujesz
- Ty lepiej
- E tam. Co robimy? Idziemy spać czy coś?
- A co chcesz?
- Właśnie nie wiem. Idziemy spać?
- Możemy
- No to idziemy spać. - zeszła z Leona i położyła się obok niego tyłem - Dobranoc kochanie
- Dobranoc Kotko
Subskrybuj:
Posty (Atom)