niedziela, 15 lipca 2018

Pytanie

Witam w ten niedzielny późny wieczór. Mam takie małe pytanie. Między innymi chciałam się dowiedzieć czy ktoś tu jeszcze jest i czeka na nowe rozdziały. Informacja ta jest dla mnie ważna, ponieważ znów mnie nie było jakiś czas a może ktoś tu jeszcze jednak jest. Jeśli ktoś jest i czeka na dalsze części historii to bardzo proszę o pozostawienie komentarza. Pozdrawiam :)

sobota, 14 lipca 2018

Rozdział 28 cz.1

W poprzednim rozdziale:
Tobą trochę więcej czasu to… - przerwał swoją wypowiedź 
 - To co? – zapytałam
 - Pamiętasz jak ci mówiłem, że Cię kocham?
 - Tak. Nie trudno zapomnieć.
 - Kłamałem – powiedział w końcu.
VIOLETTA
- Jak to kłamałeś? – spytałam.
 - Nie wiedziałem, czy to co do Ciebie czuje to jest miłość. A ty tak często mówiłaś, że mnie kochasz.
 - I dlatego mnie okłamałeś?- spytałam
 - Em… Tak. – odpowiedział nie patrząc na mnie.
 - Może ja lepiej pójdę do domu. – powiedziałam do niego i chciałam wyjść z łóżka, ale Lean pociągnął mnie za nadgarstek tak, że wylądowałam na jego umięśnionym torsie. – Leon możesz mnie puścić? – parsknęłam
 - Nie. – odwrócił nas tak, że teraz leżałam pod nim. Leon musnął znowu moje usta. Kiedy oddałam pocałunek to Verdas zaczął jeździć dłonią po moim udzie. Wiedziałam, że jeśli tego nie przerwę to Leon mnie przeleci, i jutro będzie tak samo jak zawsze, więc z niechęcią to przerwałam. Akurat w momencie kiedy Leon wjeżdżał dłonią pod moją koszulkę.
 - Leon przestań. – powiedziałam a ten się ode mnie odsunął.
 - Dlaczego? – zaczął całować moją szyję.
 - Bo nie jestem zabawką na jedną noc. A widząc relację miedzy nami to dzisiaj mnie przelecisz, a rano będziesz dla mnie oschły jak zawsze. A poza tym to Isa śpi w swoim pokoju.
 - Violetta mówiłem Ci już, że jestem trzeźwy, wiem co robię i wiesz, że chce Ciebie blisko siebie.
 - Jesteś gangsterem, więc w ten czy żaden inny sposób, nie chce mieć z tobą więzi.
 - W takim razie, dlaczego zgodziłaś się przyjść do mojej siostry? – zapytał lekceważąco.
 - Ponieważ bardzo lubię twoją siostrę i potrzebowałeś pomocy, więc się zgodziłam.
 - A to nie było tak, że jak do Ciebie zadzwoniłem, to się ucieszyłaś w głębi serca? Kiedy potrzebowałem opieki dla małej, to się zgodziłaś, bo nadal mnie kochasz?
 - Nie. – odpowiedziałam bez wahania, żeby nie widział, że kłamię.
 - Czyli już nic do mnie nie czujesz?
 - Nie. - powtórzyłam.
 - Kompletnie nic? – zapytał a ja przytaknęłam głową na tak – Nawet teraz? – przejechał palcami po mojej skórze a mnie przeszedł dreszcz.
 - Nic nie poczułam. Moje uczucie do Ciebie wygasło dwa miesiące temu.
 - Jesteś tego w stu procentach pewna?
 - T-tak.
 - Nie wierzę Ci. Powiedz mi to prosto w oczy to uwierzę. – złapał mój podbródek tak abym na niego spojrzała.
 - Ja… Nie, ja nie mogę. – wyrwałam mu się i wybiegłam z pokoju ze łzami w oczach.
 Położyłam się na kanapie w pokoju małej. Po wylaniu mnóstwa łez zasnęłam.
RANO:
LEON
Obudziłem się bardzo wcześnie. Z racji tego, że nie wypiłem wczoraj zbyt dużo to pamiętałem wszystko z ostatniej nocy. Viola przyznała, że już nic do mnie nie czuje ale nie potrafiła mi tego powiedzieć prosto w oczy. Nie słyszałem, żeby wychodziła, więc pewnie jest gdzieś w domu. Leżałem tak i myślałem, aż siostra weszła do mojego pokoju i wdrapała się na łózko.
 - Hej, księżniczko!
 - Cześć Leoś! Zrobisz naleśniki na śniadanie?
 - Tak, tylko leć umyj ząbki a ja pójdę pościelić twoje łóżko. Okey? – spytałem a ta pokiwała z uśmiechem głową.
 Mała poszła do łazienki a ja skierowałem się do jej pokoju. Gdy tam wszedłem zobaczyłem Violettę śpiącą obok kanapy. Podszedłem do niej chcąc delikatnie przenieś ją na łóżko, ale blondynka się obudziła.
 - Leon? Ała… - jęknęła kiedy chciała się podnieść.
 - Dobrze się czujesz? – zapytałem oschle, ale z drugiej strony martwiłem się trochę.
 - Tak. – odpowiedziała i z wielkim trudem wstała, a następnie mnie omijając wyszła z pokoju do łazienki.
A ja poszedłem zrobić śniadanie.
VIOLETTA
Ale mnie boli kark i kręgosłup. Że też musiałam spaść z tej kanapy. Będąc w łazience dalej myślałam o rozmowie z Leonem. Chciałam już wyjść, kiedy zawołała mnie Isabela.
 - Viola! Idziesz już? – smutno zapytała.
 - Tak szkrabie. – wzięłam ją na ręce. Leon wyłonił się z za rogu. Nadal miał na sobie tylko swoje dresy.
 Uwielbiam jak ma tak nisko spodnie i chodzi bez koszulki.
 - Zostań z nami na śniadanie. – poprosiła mała kopia Leona.
 - Słońce, nie mogę. – popatrzyłam na nią smutno, a ona mi się wyrwała i pobiegła w głąb domu. – Isa! – krzyknęłam za nią.
 - Zostaniesz? – zaproponował Leon.
 - Nie, musze odebrać małego od Diego.
 - To może wpadniesz z małym?
 - No nie wiem. – odpowiedziałam niepewnie. – Ostatnio przez niego się pokłóciliśmy.
 - Chociaż na dwie godziny. Nie musisz tego robić dla mnie. Zrób to dla mojej siostry. Ona bardzo Cię lubi i tęskni za tobą.
 - Dobrze. Zastanowię się nad tym. A teraz naprawdę musze już iść.
 Kompletnie nie rozumiem zachowania Leona. Muszę zwierzyć się z Fran. Może ona będzie wiedziała co mam zrobić.
DIEGO
Chwilę temu Violetta przyjechała po małego. Bardzo lubię się nim opiekować, ale na dłuższą metę jest to męczące. Mam ochotę iść z Leonem na piwo. Myślę, że Fran będzie chciała z nami iść.
 - Hej Diego. – Fran usiadła obok mnie na kanapie, a ja cmoknąłem ja w policzek na powitanie.
 - Cześć Fran. Idziesz ze mną i z Leonem na piwo?
 - Kiedy?
 - No.. dzisiaj. Za chwilę.
 - Jakoś nie mam ochoty. Może wybiorę się do Violi. – pomyślała. – Zawiózłbyś mnie?
 - Jasne, nie ma problemu. I tak mam po drodze do Leona. Chodźmy.
FRAN
Diego zawiózł mnie do Violi. Dawno się z nią nie widziałam. Zadzwoniłam do drzwi. Chwile później pojawiła się w nich Viola
- Hej Violu - przywitałam się z nią buziakiem w policzek
- Cześć Fran. Napijesz sie czegoś? - zapytała kiedy weszłam do salonu
- Jeśli masz sok pomarańczowy to poproszę - po chwili przyszła Viola z sokami - Dziękuję. To opowiadaj co tam u Ciebie?
- Kompletnie nie rozumiem zachowania Leona. - powiedziała zrezygnowana
- Dlaczego? - zaciekawiłam się
- No bo zaczęło się od tego, że pokłóciliśmy się o małego.
- Jak o małego?
- Leon chciał wziąć ze mną kąpiel, a ja odmówiłam, mówiąc, że mały nie może zostać sam w pokoju, a Leon o to się zdenerwował. Pokłóciliśmy się tak bardzo, że zerwaliśmy. Przez dwa miesiące aż do wczoraj nie rozmawialiśmy ze sobą
- Czemu do wczoraj? - zapytałam
- Bo zadzwonił do mnie zamiast do Ciebie.
- A po co on miał do mnie dzwonić?
- Chciał, żebyś przyszła przypilnować jego siostry, ale pomylił numery i zadzwonił do mnie, i ostatecznie się zgodziłam i poszłam do niego. Oczywiście kiedy przyszłam to był trochę niemiły ale szybko sobie poszedł i nie musiałam słuchać jego głupich docinek.
- Długo u niego siedziałaś?
- Tak. Do następnego dnia rano - powiedziała
- Jak to? - popatrzyłam na nią zdziwiona
- No bo miał wrócić po godzinie, ale wrócił po dwóch. I jak już chciałam wychodzić to stwierdził, że jest za późno i powiedział, że mam zostać na noc. Zgodziłam się. Później rozmawialiśmy i tak się potoczyła rozmowa, że Leon powiedział, żebym wyznała mu prosto w oczy, że go nie kocham.
- Zrobiłaś to?
- Oczywiście, że nie. Nie miałam odwagi mu tego wyznać i uciekłam od niego do innego pokoju. Rano kiedy miałam wychodzić to mała poprosiła mnie, żebym została, ale się nie zgodziłam. Isabella się popłakała i pobiegła do siebie - przerwała i napiła się soku
- A rano Leon też był taki niemiły?
- Był w miarę miły i nawet poprosił mnie, żebym została dla Isy. A kiedy się nie zgodziłam, mówiąc, że muszę odebrać Jorge od Diego to zaproponował, żebym przyszła z małym.
- No ale mówiłaś, że to przez małego pokłóciliście się - zdziwiłam się
- No i to mnie właśnie najbardziej zaskoczyło. Ja już serio nie wiem co mam robić. Jeszcze na dodatek mi wyznał, że kłamał mówiąc mi, że mnie kocha
- A ty go kochasz?
- Tak.. Nie.. Nie wiem
- Ja na twoim miejscu bym się z nim spotkała i porozmawiała oraz wyjaśniła wszystko na spokojnie. Wtedy się dowiesz na czym stoisz
- No ale z nim się nie da inaczej. Raz jest normalny, a raz mu odbija palma i mam ochotę go zatłuc
- Ale ty jesteś negatywnie nastawiona. Jeszcze nie spróbowałaś, a już jesteś na nie. Jeśli chcesz to mogę zabrać Jorge do siebie na cały dzień lub dwa. Wiesz, że Diego uwielbia tego małego słodziaka
- Tak, wiem. Ale..  - przerwałam jej
- Nie ma żadnego ale. Spotkaj się z nim i załatw to. Przecież nie możesz całe życie być w niepewności
- Może i masz rację. Muszę się z tym przespać
- Jasne. Ale pamiętaj, co Ci mówiłam
- Będę pamiętać
- Dobrze. Ja będę się już zbierać bo późno. Diego już jest pewni w domu
- A to wyszedł gdzieś?
- No. Z Leonem na piwo
- Aha. Zadzwonię Ci po taksówkę
- Nie. Nie trzeba. Przejdę się
- Nie ma takiej opcji. Nie chcę, by co Ci się stało
- Dobrze, ty mój uparciuchu kochany - zaśmiałyśmy się
- Taksówka zaraz będzie
- Dzięki. Jakby co to dzwoń to weźmiemy małego
- Spoko. Pa Fran - pożegnałyśmy się buziakiem w policzek i wyszłam

czwartek, 29 marca 2018

Rozdział 27

2 MIESIĄCE PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Przez te dwa miesiące, dużo się zmieniło. Leon znów stał się dla mnie oschły i jest taki, jaki był na początku. Jorge jest prawnie pod moją opieką, a z dziadkami nie utrzymuję kontaktu. Fran zamieszkała z Diego. Aktualnie jestem z małym na spacerze. Przechodzę obok domu Leona i słyszę jak prosi swoją siostrę o to, żeby była grzeczna i poszła spać. Przez chwilę myślałam, żeby wejść i mu pomóc, ale szybko zrezygnowałam z tego pomysłu i ruszyłam dalej przed siebie. Kiedy byłam pod swoim domem, nagle zadzwonił mi telefon. Odebrałam, nie patrząc na to, kto dzwoni
- Halo - zapytałam
- Halo? Fran? - powiedział głos po drugiej stronie, a ja zorientowałam się, że to Leon
- Nie. - odezwałam się po chwili - Tu Violetta
- Em.. Violetta? Jest może Fran gdzieś obok Ciebie? - zapytał
- Nie. Nie ma jej obok mnie. A coś się stało?
- Nie... To znaczy tak - powiedział jąkając się - Potrzebuję pomocy przy małej. Mogłabyś zadzwonić do Fran i poprosić, żeby do mnie przyszła?
- Fran pojechała do swoich rodziców na weekend - powiedziałam
- Aha.. - zamilkł na chwilę - Em.. A ty masz może chwilę czasu? - zapytał w miarę miło
- No mam chwilę - odpowiedziałam niepewnie
- A mogłabyś do mnie przyjść... Potrzebuję pilnie wyjść, a nie mam z kim zostawić siostry
- No nie wiem, czy to jest dobry pomysł - zawahałam się na moment
- Proszę. Godzina czasu
- No dobrze - w końcu się zgodziłam - Będę za 20 minut - rozłączyłam się i zadzwoniłam do Diego. Odebrał po dwóch sygnałach
- Tak Vilu. O co chodzi? - zapytał od razu
- Mógłbyś wziąć Jorge dzisiaj do siebie? Ja muszę coś załatwić
- Pewnie. Nie ma sprawy. Uwielbiam się nim opiekować
- Dziękuję. Jesteś wielki. Przyjedziesz po niego? Ja w tym czasie spakuje mu kilka rzeczy
- Oczywiście. Za 10 minut będę. Buziaki.
Odłożyłam telefon i spakowałam kilka ubranek dla małego. Po chwili przyjechał Diego i zabrał Jorge ze sobą a ja ruszyłam w stronę domu Leona. Po 15 minutach byłam  pod domem Verdasa. Nie pewnie zapukałam i musiałam chwilę odczekać. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Leon. Wyglądał bardzo seksownie. Miał czarne spodnie, białą koszulkę opinającą jego mięśnie, a na górze miał skórzaną kurtkę. Włosy miał jak zawsze zaczesane do góry i pachniał nieziemsko
- Cześć - powiedziałam niepewnie
- Cześć - odpowiedział trochę chłodno - Miałaś być pić minut temu
- Musiałam czekać na Diego
- Nie chcę słuchać twoich wymówek. Poprosiłem Ciebie o pomoc tylko ze względu na to, że Fran nie mogła. Będę za godzinę - powiedział i minął mnie w drzwiach, a ja weszłam do domu i zaczęłam szukać małej Isabel, która po chwili przyszła do salonu
- Viola! - mała ucieszyła się na mój widok
- Cześć Szkrabie
- Czemu nas nie odwiedzałaś? Tęskniłam za Tobą
- Nie miałam czasu - odpowiedziałam - Chodź, włączymy bajki - wzięłam małą na ręce i poszłam z nią do jej pokoju
2 GODZINY PÓŹNIEJ (23:00)
Isa już dawno zasnęła, a Leon powinien być jakąś godzinę temu w domu. Wstałam ostrożnie z łóżka małej i skierowałam się w stronę salonu. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Jakieś 10 minut później usłyszałam przekręcanie klucza w zamku i po chwili zobaczyłam Leona. Ku mojemu zdziwieniu, Verdas był trzeźwy. Postanowiłam odezwać się pierwsza
- Isa śpi. Zjadła kolację i zasnęła jakieś 30 minut temu. Kolacja dla Ciebie jest w kuchni na stole - powiedziałam - To może ja już pójdę - ruszyłam w kierunku drzwi, ale nie dane mi było pójść dalej, ponieważ Leon złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Dziękuję - wyszeptał mi prosto w usta
- Nie ma sprawy. Bardzo lubię twoją siostrę - spuściłam głowę na dół, ale brunet łapiąc mnie za podbródek, zmusił mnie żebym na niego spojrzała
- Przepraszam. Nie chciałem, żeby tak wyszło - wyznał
- Leon, jeśli myślisz, że powiesz ,,przepraszam" i wszystko będzie tak jak dawniej, to się mylisz. Wiesz, jaka była sytuacja wcześniej zanim nie miałam małego i jaki byłeś dla mnie w przeszłości, przez co chciałam się zabić... Jednak wiedziałam, że nie warto. Później nie wiem jakim cudem, był ten niby związek z tobą, a teraz mam małego i jeszcze do tego twoja zmiana w stosunku do mnie. Ciągle mnie ranisz
- Ale... - przerwałam mu
- Leon nie chce ciągle cierpieć przez Ciebie. I pomimo tego, że nadal coś do Ciebie czuję, to nie chce robić sobie nadziei, że kiedyś się w końcu zmienisz na dobre. Gangster zawsze nim pozostanie. Chciałam, żebyś mnie pokochał i żebyś się choć trochę nad sobą zastanowił i nad swoimi uczuciami, ale najwyraźniej robię sobie złudną nadzieję, że tak będzie - wyznałam ze łzami w oczach
- Viola popatrz na mnie - powiedział a ja popatrzałam na niego, a on musnął lekko moje usta
- Leon...
- Nie mów nic - powiedział i złapał mnie za rękę - Chodź - zaczął mnie prowadzić w kierunku swojego pokoju. Z jednej strony nie wiedziałam co Verdas ma w zamiarach, ale z drugiej strony nie przeszkadzało mi to i nie opierałam się. Kiedy byliśmy w pokoju, szatyn podszedł do swojej garderoby i wyciągnął jedną ze swoich koszulek i podał mi ją - Idź weź prysznic. Prześpisz się tu bo już jest późno
- Myślę, że nie powinnam - zaczęłam
- Ale ja Cię nie puszczę nigdzie o tej godzinie
- No dobrze - odpuściłam i wykonałam prośbę Leona. Po jakiś 10 minutach wyszłam z łazienki ubrana jedynie w bieliznę i koszulkę Leona, która sięgała mi do połowy uda. Kiedy weszłam do pokoju to Verdas leżał na łóżku przebrany w spodnie dresowe
- Chodź do mnie - nie pewnie podeszłam do łóżka i położyłam się obok niego a on mnie przykrył i przytulił do siebie i zaczął mnie głaskać po nagim udzie
- Leon co chcesz mi zrobić - spytałam troszkę przestraszona
- Nic Ci nie zrobię. Może wypiłem jednego drinka, ale jestem w takim stanie, żeby wiedzieć co robię. A teraz po prostu chcę spać. Ale chcę też, żebyś była obok mnie. Pomimo tego, że jestem dla Ciebie nie miły i w ogóle, to nie potrafię być od Ciebie daleko Coś mnie do Ciebie przyciąga Violu. Te dwa miesiące to był dla mnie trudny okres czasu - wyznał a ja nie wiedziałam co powiedzieć
- Leon ja nie wiem co powiedzieć. Zaskoczyłeś mnie. Ale musisz wiedzieć, że przez te dwa miesiące dużo się zmieniło. Jestem matką adopcyjną Jorge, Muszę teraz mu poświęcać dużo czasu i opiekować się nim najlepiej jak potrafię. Więc nie będę miała czasu na spotkania. Nawet z dziewczynami czyli to oznacza, że dla Ciebie tez nie będę miała czasu
- Rozumiem - powiedział - Ja tez mam swoje zajęcia. Jak sama powiedziałaś, jestem gangsterem.. - pogłaskał mnie po policzku i spojrzał w oczy
- Leon.. - przerwał mi delikatnym pocałunkiem a po chwili kontynuował
- Gangsterem, który nie wie co to miłość i nie potrafi kochać. Potrafię tylko krzywdzić
- Nie mów tak. To nie prawda. Przecież darzysz jakimś uczuciem swoją siostrę i rodziców
- Możliwe. Ale nie umiem kochać tak jak Diego kocha Fran czy tak jak się kochają moi rodzice - wyznał
- Mam pytanie - zaczęłam, a po chwili kontynuowałam - Czy coś się stało w przeszłości, że nie jesteś zdolny do miłości?
- Nie - zawahał się - Tylko po prostu nie wierzę w miłość. Zawsze dziewczyny pchały mi się same do łóżka, ale kiedy się z tobą przespałem po raz pierwszy i spędziłem trochę więcej czasu to - przerwał swoją wypowiedź
- To co? - zapytałam
- Pamiętasz jak Ci mówiłem, że Cię kocham?
- Tak. Trudno zapomnieć
- Kłamałem - powiedział w końcu

poniedziałek, 12 marca 2018

Notka

Hej. Chciałam Was przeprosić za moją kolejną długą nieobecność. Miałam strasznie dużo na głowie. Wiem, że mogą się posypać negatywne komentarze. Ale jeśli ktoś tu jeszcze jest to niech wpisze komentarz czy mam dalej pisać tą historię czy zmienić. Jeśli ktoś ma pomysł na inną historię i miałby ochotę mi pomóc z pisaniem to zapraszam do zakładki kontakt. Pozdrawiam wszystkich, którzy tu jeszcze są i nie odeszli :)

czwartek, 4 maja 2017

Rozdział 26

VIOLETTA
Kiedy zjedliśmy śniadanie, to spakowani ruszyliśmy w drogę do moich dziadków. Jorge spał sobie, a my z Leonem cichutko rozmawialiśmy
- Jak myślisz? Czego dowiesz się na temat swoich rodziców?
- Właśnie nie wiem. Chciałabym usłyszeć całą prawdę oraz chce się dowiedzieć, dlaczego mnie okłamywali przez tyle czasu mówiąc mi, że moja matka nie żyje
- Myślisz, że powiedzą ci prawdę? Jeśli zobaczą nas z małym to od razu zaczną podejrzewać, że przyjechałaś to wszystko wyjaśnić i zaczną wymyślać.
- Może i masz rację ale ja muszę znać prawdę - w tym momencie Jorge się obudził, bo zrobił się głodny 
- Leon możemy się gdzieś zatrzymać? Muszę małemu kupić mleko, bo sie skończyło
- Pewnie skarbie. - Leon zjechał na parking przed jakimś zajazdem. Na szczęście obok był sklep gdzie mogłam kupić mleko dla małego - Violu, a może my też pójdziemy coś zjeść? Zgłodniałem troszkę - powiedział Leon
- Możemy iść. Weźmiesz małego? - zapytałam a on kiwnął głową na tak
Kiedy ja, Leoni Jorge byliśmy najedzeni, ruszyliśmy w dalszą drogę do moich dziadków. Sama nawet nie wiem, kiedy zasnęłam
LEON
Viola już zasnęła jakieś 30 minut temu. Po chwili dojechaliśmy na parking hotelu, w którym mieliśmy sie zatrzymać.Wysiadłem i zamykając wcześniej samochód, poszedłem wynająć dla nas pokój. 10 minut później wróciłem i zacząłem budzić moją śliczną brunetkę
- Violu... - powiedziałem dotykając jej ramienia
- Leon.. Co się dzieje? - spytała przestraszona
- Spokojnie. Już dojechaliśmy na miejsce, dlatego cie budzę
- Aha. Myślałam, że coś się stało - powiedziała i wyszła z pojazdu. Kiedy wyjęła małego skierowaliśmy się do naszego tymczasowego pokoju
- Vilu masz może ochotę na wspólną kąpiel?
- Leon nie możemy zostawić małego samego w pokoju - powiedziała
- Teraz mały jest ważniejszy ode mnie tak? - spytałem trochę zdenerwowany
- Leon dobrze wiesz jaka jest sytuacja a się czepiasz - odpowiedziała
- Nie czepiam sie tylko nie masz dla mnie czasu...
- Jak kiedyś byłam dla ciebie obiektem do poniżania to jakoś nie miałeś, żadnego problemu - powiedziała, czym jeszcze bardziej mnie zdenerwowała
- Jeżeli tak bardzo chcesz, to mogę przestać być taki miły i traktować cie jaki kiedyś. Ja sie nie pchałem w związek z tobą - odpowiedziałem a Violettcie naszły łzy do oczu
- Wiesz co? - spytała - Nie wiem co ja w tobie widziałam i jak mogłam sie tak pomylić co do ciebie - teraz już nie hamowała łez - Chociaż, czego ja sie spodziewałam... Gangster zawsze zostanie gangsterem i nigdy sie nie zmieni. I jeszcze jedno Leon... Z nami koniec - Violetta wzięła swoje rzeczy oraz małego i wyszła
VIOLETTA
Nie wierze jak mogłam sie tak pomylić co do niego. Jak mogłam mu uwierzyć, że sie zmienił. Postanowiłam sama załatwić sprawę z moimi dziadkami ale najpierw postanowiłam zadzwonić do Diego
- Halo - odebrał troszkę zasapany
- Em... Cześć Diego. Tu Viola z tej strony. Przeszkadzam?
- Nnnie.. - odkaszlnął - Nie. A czemu dzwonisz?
- Mógłbyś po mnie przyjechać do sąsiedniego miasta? - spytałam pociągając nosem.
- Tak jasne. A coś sie stało. Nie... To znaczy tak. Pokłóciłam sie z Leonem i nie mam jak wrócić
- Pewnie nie ma sprawy. Za 40 minut będę po ciebie
- Dziękuje. Pa - rozłączyłam się i poszłam wynająć sobie pokój na kilka godzin
DIEGO
- Zechcesz ze mną zamieszkać? - zapytałem Francesce, która była bardzo zaskoczona moim pytaniem
- Em... Diego, zaskoczyłeś mnie. Ale tak. Zgadzam się - ucieszony pocałowałem ją. Całowaliśmy sie tak do momentu, gdy zadzwonił mój telefon. Zdyszany odebrałem i zdziwiłem się kiedy usłyszałem Violę. Zadzwoniła do mnie z prośbą o przyjazd po nią do sąsiedniego miasta. Zgodziłem sie i od razu poinformowałem ją, że za jakieś 40 minut będę po nią
- Co się stało? - zapytała Frania
- Viola zadzwoniła do mnie z prośbą, żebym po nią przyjechał, bo pokłóciła sie z Leonem
- Czyli to coś poważnego, skoro zadzwoniła z prośbą o przyjazd - powiedziała a ja przytaknąłem.
VIOLETTA
Postanowiłam pójść do moich dziadków, którzy mieszkali na tej samej ulicy co miałam hotel. Na początku wahałam sie czy zadzwonić czy nie, ale ostatecznie zadzwoniłam. Drzwi otworzyła mi młoda kobieta, która była bardzo podobna do mojej babci
- Violetta... - wyszeptała oraz spojrzała na mojego braciszka i uśmiech, który miała na twarzy zniknął tak szybko jak sie pojawił
- Dzień dobry. Ja do pani Angeliki. Jest może w domu
- Em.. Nie.. - nie dokończyła zdania, ponieważ obok niej pojawiła sie babcia Angelika, która jak zobaczyła mnie to tak samo jak tej pierwszej pani uśmiech zniknął z twarzy
- Violetta? A co ty tutaj robisz? - spytała udając zdziwioną
- Też sie ciesze, że Cie widzę, babciu - powiedziałam nieco sarkastycznie - Możemy wejść? - zapytałam a ona pokiwała niepewnie głową, a ja weszłam z małym do środka
- Co cie do mnie sprowadza? - zapytała babcia
- Przyjechałam po wyjaśnienia i już mnie nie ma
- Nie rozumiem. Jakie wyjaśnienia?
- Nie udawaj! - podniosłam głos - Chcę znać prawdę na temat rodziców i mojego brata, którym rzekomo jest Diego a nie Marco i na temat Jorge
- No dobrze - westchnęła - Prawda jest taka, że to Diego jest twoim biologicznym bratem a nie Marco... - przerwałam wypowiedź babci
- No tyle to już wiem. Chce wiedzieć co robi u mnie trzyletni Jorge i co z rodzicami
- Jorge to twój brat, którego urodziłam trzy lata temu kiedy byłam na Sycylii z twoim ojcem - powiedziała kobieta, która otworzyła mi drzwi - A ja jestem twoją matką
- Nie jest pani moją matką. Matka by mnie nie zostawiła samej w wieku 15 lat z człowiekiem, który nie jest moją rodziną, tylko zupełnie obcą osobą - powiedziałam zdenerwowana i pod wpływem napływu emocji zakręciło mi się w głowie, ale za chwile mi przeszło - Matka nie zostawiłaby trzyletniego syna pod drzwiami dziewczyny, którą uważa za swoją rzekomo córkę - powiedziałam z płaczem i biorąc małego na ręce powiedziałam - Mały zostanie ze mną. Odbiorę ci prawa do niego i nie zobaczysz go. Skoro zostawiłaś mnie kiedy najbardziej potrzebowałam i skoro oddałaś małego w moje ręce to znak że nie potrafisz się zaopiekować własnymi dziećmi - powiedziałam i wyszłam z domu babci kierując sie w stronę hotelu.
20 minut później byłam pod hotelem gdzie czekał na mnie Diego, który rozmawiał z Leonem. Przywitałam sie z Diego i zostawiłam  małego pod jego opieką, a sama poszłam po swoje i małego rzeczy oraz wymeldować się z pokoju. Kiedy wracałam, usłyszałam słowa Leona, że nic dla niego nie znaczę. Bez słowa wzięłam małego i wsiadłam do samochodu. Po chwili przyszedł Diego i byliśmy w drodze do Buenos Aires
DIEGO
Violetta przez całą drogę była nieobecna. Postanowiłem się dowiedzieć o co chodzi
- Violu - spojrzała na mnie - Co się dzieje?
- Diego nie wiem jak to przyjmiesz, ale my jesteśmy rodzeństwem.
- Jak to? - spytałem - Chociaż w sumie jesteśmy do siebie podobni  - zauważyłem
- Nie wiem jak, ale ,,mama" mi powiedziała, że to ty jesteś moim biologicznym bratem. - przy słowie mama zrobiła cudzysłów - Ty oraz Jorge - spojrzała na śpiącego małego z tyłu
- Fajnie jest mieć siostrę - zaśmiałem sie
- Powiedziałam matce, że odbiorę jej prawa rodzicielskie do małego. - wyznała
- W sumie to dobrze jej powiedziałaś. Skoro nas porzuciła i tobie podrzuciła małego to znaczy, że nie zasługuje na to, by być jego opiekunką
- Diego mam do Ciebie jeszcze jedną małą prośbę
- Tak? Mów o co chodzi
- Pojechałbyś do domu Leona po moje rzeczy i przywiózł byś mi je?
- Tak jasne. Nie ma sprawy. Leon mi powiedział, że z wami koniec - zacząłem temat
- Diego nie chce o tym mówić. Leon Verdas to dla mnie temat skończony
- Rozumiem. Nie będę cie męczył - uśmiechnęła sie blado
♥♥♥♥♥
Witam po kolejnej długiej przerwie. Przepraszam za długą nieobecność. Kolejny rozdział postaram sie napisać trochę szybciej. Pozdrawiam tych co jeszcze tutaj są i czekają z niecierpliwością na rozdział :)